29 grudnia 2013

Zew księżyca, Patricia Briggs

Z książką „Zew księżyca” miałam do czynienia już znacznie wcześniej, kilka lat temu, kiedy na początku liceum, za sprawą wielu pozytywnych opinii pokusiłam się o przeczytanie e-booka. Nie byłam wówczas przekonana do tej formy literatury, wobec czego odłożyłam go „na później” po zaledwie kilku przeczytanych stronach. Jakiś rok temu na szczęście przypomniałam sobie o tej powieści oraz o tym, jak bardzo chciałam ją kiedyś przeczytać i przy większym przypływie gotówki zdecydowałam się na zakup tej książki, aby mieć ją na własność i móc sięgnąć po nią w każdej dowolnej chwili. Czy ten zakup się opłacił? I to jeszcze jak!

Mercedes Thompson jest mechanikiem, prowadzi warsztat, w którym zajmuje się naprawą samochodów. Jej życie wyglądałoby zupełnie normalnie, gdyby nie fakt, że naprawia furgonetkę należącą do wampira, jej sąsiadem jest wilkołak, a ona sama... jest zmiennokształtną, która w dowolnej chwili potrafi przybrać postać kojota. Pewnego dnia sprawy w jej życiu przybierają nieoczekiwany obrót, kiedy w drzwiach jej warsztatu pojawia się nieznany, młody chłopak. Życiu Mercedes oraz jej przyjaciół zaczyna zagrażać poważne niebezpieczeństwo.

Uwielbiam urban fantasty. Określam je mianem solidnej fantastyki, przez wzgląd na wyraziście wykreowany świat oraz bohaterów z ostrymi, wyraźnie zarysowanymi charakterami. Zdarzają się oczywiście pechowe wyjątki, z radością jednak mogę stwierdzić, że przez cały okres zaczytywania się w urban fantasty przy każdej nadarzającej się okazji, trafiłam na tylko jedną nieudolną książkę o takiej tematyce, która nie przypadła mi do gustu. „Zew księżyca” z całą pewnością wypełnia wszystkie niepisane zasady, którymi powinno charakteryzować się dobre, godne przeczytania i zapadające w pamięć urban fantasy.

Mercedes Thompson to bohaterka, dla której grzechem jest niepoświęcenie całego akapitu, aby przedstawić tę postać i choć krótko opisać jej zachwycający charakter. Takie bohaterki jak ona lubię najbardziej - tzw. „twarde babki”, które wiedzą czego chcą i twardo stąpają po ziemii. Nie zakochują się bezmyślnie od pierwszego wejrzenia, nie są naiwne. Mercy doskonale potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji, choć oczywiście nie bez pomocy innych i z tego miejsca jestem bardzo wdzięczna autorce za to, że nie ukazała tej postaci jako chodzący ideał. Całą historię poznajemy z jej punktu widzenia, w pierwszej osobie i muszę przyznać, że śledzenie narracji prowadzonej przez postać, która ma głowę na karku jest czystą przyjemnością.

Sama książka jest naprawdę zapierającą dech w piersiach powieścią. Akcja toczy się w niej non stop, w każdym momencie dzieje się coś, co przykuwa uwagę i nie pozwala się nudzić. Z daleka dający się wyczuć wielkomiejski klimat tej historii zdecydowanie wzmaga przyjemność z poznawania losów Mercedes, a efektowne sceny walk są jedynie zachwycającym dodatkiem do całej tej, niesamowitej przygody. Każdy z bohaterów to niezwykle wyrazista postać, niektórzy z miejsca przypadli mi do gustu, do innych niestety nawet po odłożeniu książki na półkę nie byłam w stanie się przekonać. Losy każdego z bohaterów wzbudzają jakieś emocje (nawet te negatywne), co uznaję za duży plus, ponieważ uważam, że obojętność wobec konkretnych postaci nie świadczy dobrze o czytanej powieści.

Świetnym elementem tej powieści jest także wątek detektywistyczny, który toczy się w zasadzie przez wszystkie strony tej książki. Nie tak łatwo jest odgadnąć kto jest sprawcą wszelkich nieszczęść i tego, że Mercy znalazła się w niebezpieczeństwie, jednak próba rozwikłania tych wszystkich tajemnic bardzo szybko staje się nie lada gratką nie tylko dla czytelników, którzy mają w sobie cząstkę Sherlocka Holmesa. Podczas czytania tej powieści nie mogłam się powstrzymać przed małym porównywaniem jej do serii o Kate Daniels i muszę jednak stwierdzić, że książki napisane przez małżeństwo pod pseudonimem Ilona Andrews znacznie bardziej przypadły mi do gustu. Kto wie, może w dalszych częściach przygód Mercedes zmienię zdanie? Na tę chwilę jednak muszę stwierdzić, że losy Kate są znacznie bardziej pasjonujące i zabawne, a wątek romantyczny zawarty w tych książkach podoba mi się nieco bardziej. Niemniej jednak „Zew księżyca” uważam za zdecydowanie wartą polecenia lekturę i mam nadzieję, że będzie mi dane jak najszybsze zapoznanie się z kontynuacją.

Ocena: 8,5/10
Wyzwanie: Czytam fantastykę

39 komentarzy:

  1. Solidne czytadło, ale dla mnie konstrukcja fabuły była jednak zbyt naiwna i za dużo było w niej romansu oraz rzeczy skierowanych do płci pięknej. Ale czego wymagać od literatury, która jest do płci pięknej skierowana : ) Tak więc rasowym urban fantasy bym tego nie nazwał - taki lekki miszmasz z paranormal romance.
    Jednak muszę przyznać, że Mercedes jako postać wypada bardzo dobrze i zasługuje na plus, szczególnie w porównaniu z Anną z "Wilczego tropu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie właśnie taka ilość romansu, jaka wystąpiła w tej książce była bardzo odpowiednia. :) Nie lubię, kiedy jest go zbyt dużo, w zsadzie to nawet obeszłabym się całkowicie bez takiego wątku w książkach, po jakie sięgam, ale w tej książce była go taka ilość, którą zniosłam bez kręcenia nosem. Chyba mamy inny poziom tolerancji na niektóre elementy. :)

      Mógłbyś polecić mi jakieś rasowe urban fantasy? Byłabym bardzo wdzięczna za kilka tytułów, bo do tej pory miałam do czynienia jedynie z "babskimi" tego typu książkami i chciałabym sięgnąć po coś z innej półki. :)

      Usuń
    2. Zacznij od "Magia kąsa" - pierwszego tomu przygód Kate Daniels autorstwa Ilony Andrews - małżeństwa pisarzy. Pierwszy tom jest po prostu dobry, ale dalsze zaliczają mocną tendencję zwyżkową, więc naprawdę warto. Wątki i postacie zostały idealnie wyważone po względem odbiorcy, a Curran to jedna z najlepszych postaci męskich jakie widziałem.

      Do tego szczerze polecam serię "Patroli" autorstwa Siergieja Łukjanienko. To dla odmiany dość "brudne" urban fantasy, niemniej niesamowicie klimatyczny.

      No i jest jeszcze cykl o przygodach Felixa Castora autorstwa Mike Carey'a zaczynający się powieścią "Mój własny diabeł".

      Usuń
    3. Serię o Kate Daniels czytałam, a przynajmniej wszystkie te części, które wyszły w Polsce - nawet pisałam o niej w recenzji. Uwielbiam te książki m.in. za to, że jest w nich znacznie więcej zabawnych potyczek słownych pomiędzy bohaterami, a tego w książce "Zew księżyca" nie było zbyt wiele, albo przynajmniej nie w tak fajnej formie.
      Łukjanienkę i Carey'a wezmę pod uwagę, nawet wiem, że książki tych autorów są w mojej bibliotece, bo nie raz się im przyglądałam, jednak nigdy nie zdecydowałam się na wypożyczenie.
      Dzięki wielkie za mi podanie tych tytułów. :)

      Usuń
    4. Ja tam mam od dłuższego czasu hopla na punkcie twórczości Ilony Andrews - oprócz tego, co wyszło u nas, to ściągnąłem 5ty (Magic Slays) i 6ty (Magic Rises) tom w oryginale wraz z oryginałem "Gunmetal Magic" traktującym o przygodach Andrei. Teraz czekam aż się ukaże tom 7dmy - "Magic Breaks" : )

      No i polecam cykl minipowieści o Kinsman. Przetłumaczyłem nawet pierwszy tomik (Silent Blade) i tłumaczę właśnie drugi. Naprawdę kapitalne i nie można przejść obok tego obojętnie : )

      Usuń
    5. Ja raczej nie zamierzam czekać na wydanie 5 części po polsku i planuję zamówić sobie tę książkę w oryginale. Nie mam co prawda poprzednich części na półce, ale za bardzo nie mogę się doczekać przeczytania Magic Slays, żeby czekać, aż Fabryka Słów uraczy nas tą książką. :)

      Muszę rozejrzeć się za pozostałymi książkami Ilony Andrews, bo póki co przeczytałam tylko 4 tomy serii o Kate Daniels, a widzę, że dużo tracę nie znając innych.

      Usuń
    6. Jest jeszcze ich seria o Krawędzi. U nas ukazał się jej pierwszy tom, ale zrobił na mnie przeciętne wrażenie. Wydaje się taki jakiś bez polotu. Z chęcią sprawdziłbym co piszczy w tomie drugim, ale nie wygląda na to, by chcieli go u nas wydać. Może dorzucę go do jakiejś Amazonowej paczki coby zaspokoić ciekawoś.
      A do przygód Kate dochodzi jeszcze trochę opowiadań. Jedno o Jimie i naszym zezowatym tygrysie lubiącym szybką jazdę; inne o pierwszym spotkaniu Kate z Saimanem itp. Ogólnie fanja sprawa i warto się z nimi zapoznać.

      Usuń
  2. Też uwielbiam takie bohaterki! Też odrobinkę bardziej skłaniam się do Kate Daniels i ja raczej zdania nie zmienię, ale to nie umniejsza wcale wartości tego cyklu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po przeczytaniu pierwszej części serii o Kate Daniels nie mogłam znieść czekania na drugi tom - a miałam go tuż obok, bo wypożyczyłam dwa tomy z biblioteki w ten sam dzień! Zabrałam się za kontynuację jakbym była na głodzie przez długi czas, a w przypadku serii o Mercedes Thompson nie czuję takiej presji i "chcicy", żeby już, teraz mieć "Więzy krwi". :) Jednak zdecydowanie zgadzam się z tym, że nie umniejsza to wartości tej książki, obie serie są fantastyczne, jednakże na tę chwilę Kate Daniels jest nieco "lepsiejsza". :)

      Usuń
  3. Sporadycznie sięgam po fantastykę, ale na tę serię mam wyjątkowo ochotę. Od dawna mnie nęci, żeby ją przeczytać i muszę wreszcie zapytać się w mojej bibliotece czy może ją mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto ulec tej serii, a przynajmniej pierwszej części, bo nie mam pojęcia jak to jest z kolejnymi. Od siebie mogę również polecić Ci serię o Kate Daniels, która jest jednak dwa razy lepsza od Mercedes Thompson - przynajmniej na tym etapie.

      Usuń
  4. Mam i czytałam ;) nie jest to może odkrycie roku, ani żadna fenomenalna zmiana w moim życiu, ale wciąż ją pamiętam i miło wspominam :) i chyba o to autorce chodziło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może jednak spodziewałam się minimalnie większego "wow", bo choć książka ta jest naprawdę świetna, to po tylu latach "uganiania się" za nią liczyłabym na to, że dosłownie zwali mnie z nóg i sprawi, że nie będę mogła myśleć o niczym innym. :)

      Usuń
  5. W blasku świątecznych lampek książka prezentuje się cudownie, ale fabuła zupełnie nie dla mnie. Tak czy siak, świetna recenzja, dobrze się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych nawet blask świątecznych lampek nie zachęci do przeczytania tej książki, ale to nic, bo przecież nie każdą powieść trzeba koniecznie przeczytać. :) I dziękuję bardzo za miłe słowa. :)

      Usuń
  6. Też bardzo lubię urban fantasy, a tego nie czytałam, więc pewnie niedługo sięgnę po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przy okazji polecam też serię o Kate Daniels, o której już wyżej wspominałam - rewelacja. :)

      Usuń
  7. Z urban fantasy jakoś nigdy mi nie po drodze. Zdecydowanie wolę inne podgatunki. Może czas najwyższy zmienić trochę ścieżki, którymi chadzam? Po przeczytaniu Twojej recenzji chyba poważnie rozważę, czy w niedalekiej przyszłości nie skusić się na tę pozycję ;)

    Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto otworzyć się na inny podgatunek, bo nigdy nie wiadomo jakie perełki się w nim spotka. :) Ja staram się to robić coraz bardziej, szczególnie, jeśli chodzi o fantastykę, bo jest to tak szeroki gatunek, że większość dróg w nim wciąż nie jest mi znana. :)

      Dziękuję i również życzę miłej niedzieli. :)

      Usuń
  8. Niedawno skończyłam "Wilczy trop" tej samej autorki i muszę przyznać, że była całkiem, całkiem. Z pewnością kiedyś skuszę się na serię o Mercedes :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jest całkiem, całkiem, bo kupiłam "Wilczy trop" jakoś w październiku i czekam na chwilę, żeby tę książkę przeczytać. :) Mam nadzieję, że i ja będę z niej zadowolona, bo z chęcią skompletowałabym sobie całą serię.

      Usuń
  9. Niby opis brzmi bardzo oklepanie, ale z tego co przeczytałam i słyszałam książka zbiera same pozytywne opinie :3 Chyba muszę się zastanowić nad przeczytaniem, po tak pozytywnej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis może nie jest oklepany, tylko ja chyba dałam ciała, bo próbowałam w jakimś przyzwoitym stopniu napisać troszkę o czym jest fabuła tej książki, ponieważ opis na LC i na okładce tej książki o niczym konkretnym nie mówi i chyba nie za bardzo mi to wyszło. :D W każdym razie mam nadzieję, że jednak się skusisz. :)

      Usuń
  10. Książki Briggs to taka przystępna fantastyka. Wcale mnie nie dziwi, że zdobywają taką popularność. Mimo kilku niedociągnięć mnie również się podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patricia Briggs pisze w bardzo przystępny sposób, niezwykle przyjemnym językiem, dzięki czemu w zasadzie płynęłam przez każdą kartkę tej powieści. Gdyby tylko nie niektóre błędy, jak np. połączone wyrazy, dziwna gramatyka to wszystko byłoby cudownie.

      Usuń
  11. Hmm... Może się na nią skuszę :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ochotę na tę serię, również uwielbiam fantasy. Przeczytam na pewno :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kawał dobrej lektury. Uwielbiam UF! Jednak jeśli miałabym wybierać pomiędzy Andrews a Briggs - zdecydowanie Andrews :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie się średnio podobała, może UF nie jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę w końcu zapoznać się z tą serią. Już za długo kurzy się na półce :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Urban fantasy najwyższych lotów :) naprawdę miło mi się ja czytało i ciesze się ze wreszcie ktoś odszedł od głównego bohatera wampira bo miałem tego już dość :) a o kojotołaczce (czy jakoś tak) jeszcze nie słyszałem :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio miałam okazję poczytać książkę z UF, ale niespecjalnie mi się podobała. Jakaś taka.... nieprzyjemna? Nie porwała mnie, więc przestałam czytać.
    Opisana przez Ciebie książka z pewnością kiedyś zainteresuje mnie bardziej, ale aktualnie trochę męczą mnie połączenia kobieta, wampir, wilkołak itp. Chociaż ta kobitka wydaje się nieco inna, lepsza.
    Ostatnio zaczytuję się w książkach Pawła Kornewa, w których także spotkać się można z narracją pierwszoosobową i rozsądnym głównym bohaterem, więc skoro te cechy można też znaleźć w Zewie Księżyca, to już ma u mnie plusa : )

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja również lubię czytać książki UF. Uwielbiam klimat w takich książkach i to, że akcja rozgrywa się we współczesnych miastach.
    Kiedyś miałam okazję do przeczytania tej książki, gdyż trzymałam ją w rękach w bibliotece i w sumie nie wiem dlaczego jej nie wypożyczyłam. Teraz wiem, że przy następnej wizycie, jak tylko będzie dostępna, to ją wypożyczę.
    Dodatkowo przekonuje mnie główna bohaterka, jak to określiłaś "twarda babka". Też takie lubię. Są niezwykle charyzmatyczne i barwne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba wyrosłam już z takich książek :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cześć :) Może mnie jeszcze pamiętasz. Forum Piękne istoty :) Co słychać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że pamiętam! ;) U mnie wszystko ok, chociaż mam urwanie głowy z powodu nauki, jednak jakoś próbuję dać sobie z tym radę. Aż nie chcę sobie wyobrażać co będzie w sesji letniej. :( A u Ciebie co słychać? Forum dalej funkcjonuje? ;)

      Usuń
    2. Na forum od dawna nie jestem administratorem i nie wiem jak to wszystko działa :) Jestem na architekturze i podoba mi się na maksa. W tym roku wydaję książkę :) Niedługo jadę podpisać umowę.

      Usuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.