30 lipca 2014

Poradnik blogera #2

zdjęcie © flickr
Tym razem wyjątkowo nie będą to typowe porady, a zachęta z mojej strony i udowodnienie Wam, że pisanie listów jest fantastyczne i warto się na coś takiego skusić, jeżeli oczywiście macie tylko taką ochotę i możliwość. Ja pisanie listów rozpoczęłam bardzo dawno temu, bo chyba pod koniec podstawówki, więc możecie tylko sobie wyobrazić, jakiej były one jakości, co wówczas jednak nie miało dla mnie najmniejszego znaczenia, gdyż była to jedyna możliwość kontaktu z moją przyjaciółką, mieszkającą wtedy w innym województwie. Fakt faktem jednak, iż sprawiało mi to masę radości, a oczekiwanie na list, który miał do mnie przyjść było czymś nierealnym. Obecnie jestem w posiadaniu kupki listów, które uwielbiam od czasu do czasu otwierać i czytać na nowo, jednak dlaczego ich pisanie jest równie niesamowite, co otrzymywanie? Dlaczego tak naprawdę warto moim zdaniem pisać listy?


Dbanie o tradycję
Nie jestem tradycjonalistką i nigdy się za taką osobę nie uważałam, jednakże nie sposób zaprzeczyć temu, iż czasami powrót do tradycji bywa przyjemny. Warto jest celebrować to, co przetrwało tak wiele lat i choć obecnie jest dosyć rzadko spotykane, to mimo wszystko są jeszcze osoby, którym epistolografia nie jest obca. Obecnie tradycyjne listy zostają coraz mocniej wypierane przez sms-y czy wysyłanie e-maili, bo jest to „szybsze” czy „łatwiejsze”, jednak obie te formy nigdy, absolutnie przenigdy nie zastąpią piękna, jakim jest pisanie i otrzymywanie listu. Warto zadbać o tę formę komunikacji, ponieważ jest to coś, o czym również wiele kolejnych pokoleń powinno wiedzieć.

Wyzwanie dla (nie)cierpliwych? 
Pisanie listu, zabranie się za niego i oczekiwanie na odpowiedź to proces zdecydowanie nadwyrężający cierpliwość niektórych ludzi i bez wątpienia działa on w dwie strony. Osoba, która ma zamiar wysłać jakiś list musi poświęcić na niego trochę więcej czasu, niż poświęciłaby na lakonicznego e-maila, a nie każdy niestety szczyci się taką dozą cierpliwości, która pomogłaby mu na spokojne napisanie kilku zdań, nie każdy potrafi spokojnie zasiąść nad kartką i w skupieniu przelać na papier to, co krąży mu po głowie, gdyż tego zdecydowanie nie da się wykonać z doskoku, próbując jakoś ujarzmić niechciany pośpiech. Pisanie listu to proces zazwyczaj wydłużony w czasie, a piszę to z własnego doświadczenia, gdyż nie raz do jednego listu podchodziłam nawet kilka razy, co jakiś czas dopisując zdania, które w danej chwili chciałam adresatowi przekazać. 

Druga strona medalu polega na (niestety) oczekiwaniu na konkretny list, co jest w 100% nie lada wyzwaniem dla osób, które nie cieszą się zbyt wielką cierpliwością (czyli chociażby dla mnie). Pomijając sam proces pisania takiego listu, gdyż nadawca może nie mieć w najbliższej przyszłości czasu na jego napisanie, to dodając do tego możliwości Poczty Polskiej, wniosek nasuwa się jeden - można po prostu oszaleć. Nie ulega wątpliwości jednak, że właśnie to oczekiwanie na nadejście listu jest najbardziej niesamowite, nie da się tego w żaden sposób przyśpieszyć, nie ma się na to wpływu, co frustruje i ekscytuje jednocześnie.

Ćwiczenie pamięci i wyobraźni
Uważam, że z listami jest dokładnie tak samo, jak z literaturą. Podczas czytania książki Wasza wyobraźnia funkcjonuje na najwyższym poziomie, wyobrażacie sobie rzeczy, które z pozoru wydawały się być niemożliwe do jakiegokolwiek wizualnego przedstawianie, rzeczy, o których wcześniej nawet nie śniliście. Z każdą kolejną książką coraz łatwiej jest operować swoją wyobraźnią, coraz łatwiej jest wyobrażać sobie pewne zjawiska, miejsca czy wygląd danych postaci. Dokładnie tak samo jest z listami, kiedy czytacie o rzeczach opisanych przez nadawcę Wasza wyobraźnia uruchamia się mimowolnie, poza tym dużo ciekawszym doznaniem jest wyobrażanie sobie tego, co przedstawia w jakiś sposób bliska Waszemu sercu osoba, niż ktoś, z kim nie macie absolutnie nic wspólnego. 

Zacieśnianie więzi
Pisanie listów w całkowicie inny sposób wpływa na relacje międzyludzkie niż wysyłanie niekiedy aż za bardzo lakonicznych, suchych maili, które zbyt szybko bywają zapominane. E-maile to zbędne zapychacze skrzynek pocztowych, które często trzeba usuwać, aby mieć miejsce na kolejne wiadomości. Listy tak naprawdę nie zajmują wiele miejsca, a są trwałe, nigdzie przed Wami nie uciekną, możecie schować je do specjalnego pudełka i ukryć głęboko w szafce, jeżeli jednak innym domownikom w Waszej rodzinie pojęcie osobistości nie jest obce, wówczas nie musicie za bardzo się martwić o ukrywanie tej cennej korespondencji. A jak cudowne jest późniejsze otwieranie tych listów i czytanie ich na nowo!

W moim przypadku jest tak, że zupełnie inaczej patrzę na osobę, z którą prowadzę taką listowną korespondencję, ponieważ jest to coś znacznie więcej, coś głębszego i od serca. Pisanie listów zbliża ludzi i to nie podlega u mnie jakimkolwiek wątpliwościom.

Celebracja osobistych doznań
Jak już wyżej wspomniałam - pisanie listów jest dla mnie czymś niezwykle wyjątkowym, bardzo emocjonalnym i - przede wszystkim - osobistym. Nic nie posiada w sobie tak istotnej dozy czegoś wyjątkowo prywatnego, pełnego emocji jak właśnie ten sposób korespondencji. Sama myśl o tym, że ktoś zechciał poświęcić kilka swoich cennych chwil na odręczne napisanie listu bardzo wiele dla mnie znaczy i podczas czytania czuję się w dziwny sposób poruszona, widząc charakter pisma danej osoby, sposób, w jaki napisane są konkretne litery, zawsze wyróżniające się czymś specjalnym. Listy pisane odręcznie są moim zdaniem znacznie bardziej osobiste, mają w sobie dużo więcej charakteru, niż chociażby te, które pisze się na komputerze i później drukuje, dlatego tym bardziej zachęcam do poświęcenia kilku chwil na wyjęcie pióra czy długopisu i napisaniu chociażby krótkich zdań, które - uwierzcie - dla drugiej osoby będą znaczyć bardzo wiele. 

Pamiętajmy, że list jest naszą wizytówką, więc to, w jaki sposób go napiszemy, jak postaramy się o to, żeby nasze pismo wyglądało estetycznie i w jaki sposób zadbamy o wygląd kartki bardzo wiele o nas mówi. Łatwo zauważyć, czy ktoś napisał dany list na „odwal się”, czy może włożył w to nieco więcej serca, uczucia i cierpliwości. Wiadomo, że nie każdego stać na wykwintną papeterię, z resztą gdy ja wiele lat temu pisałam listy, wówczas nawet nie myślałam o tym, że mogłabym postarać się o coś więcej, niż o zwykłą kartkę z zeszytu, dlatego moim zdaniem nie jest to wybitnie niezbędny element, bez którego nie moglibyśmy się obejść. Byłam wtedy w takim wieku, że nawet sam schemat pisania listu był mi obcy i każda moja kartka wyglądała tak, jakbym chaotycznie przelewała swoje myśli na papier, kompletnie nie dbając o to, ile akapitów się w nim znajduje i o inne tego typu elementy. Myślę jednak, że właśnie to jest najpiękniejsze, kiedy list pisze się całkowicie spontanicznie, unikając utartych schematów czy sztywnych zasad, ponieważ gdzie tu całe piękno, kiedy musimy stosować się do suchych, nudnych wymogów, których uczono nas w szkole?

* * *
Mam ten wpis na blogu już od miesiąca, dlatego cieszę się, że wreszcie udało mi się go opublikować, ponieważ pisanie listów jest o tyle interesującym tematem, że zdecydowanie warto wspomnieć o nim kilka słów. A teraz garść pytań do czytelników tego posta, bo bez nich nie mógłby się on obejść. Pisaliście kiedyś listy? Kiedy ostatni raz z kimś w ten sposób korespondowaliście? I przede wszystkim: lubicie ten sposób komunikacji, czy może uważacie go za przestarzały?

13 komentarzy:

  1. Też pisałam listy z moją koleżanką, która mieszkała w innym mieście niż ja. Pamiętam ten dreszczyk emocji i radości, kiedy w skrzynce czekała na mnie koperta :) Takie listy to dobra pamiątka, którą można później pokazywać dzieciom, wspominać, a teraz to trzeba by było maile drukować. To jest tak samo jak ze zdjęciami, które trzymamy na komputerze zamiast w albumie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisałam listy w okresie gimnazjum. O dziwo, pisałam je z ludźmi poznanymi na czatach (ach, ale na to wtedy była moda!), ale że miałam łącze na modem, a to dużo kosztowało, po iluś godzinach rozmów wymieniałam się adresami i potem pisaliśmy do siebie listy. Mam je gdzieś do dzisiaj i jak je znalazłam parę lat temu to się wzruszyłam. Potem nawet odnalazłam na fejsbuku jedną zapomnianą już przeze mnie osobę.
    Teraz już nie piszę listów. Jakoś umarło to śmiercią naturalną... Może kiedyś znowu zacznę, bo całkiem to lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie pamiętam kiedy ostatnio napisałam normalny list... Smutne...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisałam listy przez dobre kilka lat i naprawdę to uwielbiam, choć niestety mam coraz więcej zajęć w swoim grafiku. Niestety nie zawsze już mam czas chociażby pomyśleć o napisaniu listu, acz chętnie do tego wrócę, jeśli sytuacja mi kiedyś pozwoli ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy blog, lekko się czyta :) większość tematów, które tu poruszasz, dawały mi do myślenia. Listów nie piszę od paru lat, bo nie mam za bardzo do kogo...czasami próbuję pisać je w formie pamiętnika lub przemyśleń.
    Pozdrawiam i obserwuję :D

    clairstiel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, nie pamiętam już kiedy pisałam listy! :o
    Zazwyczaj wiele osób nie chce lub nie lubi takiego sposobu korespondencji, ale mam nadzieję, że jeszcze nadarzy mi się niejedna okazja, aby taki list wysłać :)
    Pozdrawiam Serdecznie

    Weronika

    OdpowiedzUsuń
  7. SMSy - zgoda, to często zapychacze, ale nie zgadzam się, żeby podobnie traktować e-maile. To nie poczty elektronicznej wina, że ludziom nie chce się pisać listów, czy że kiepsko piszą. Listy elektroniczne mają pewne wady, do których zaliczyłabym głównie brak możliwości obcowania z czyimś charakterem pisma, ale też mają swoje zalety - świetne jest to, że można przesłać komuś zdjęcie lub piosenkę! Emocje i radość z korespondencji nie mają źródła w formie, ale w treści i zapewniam, że listy elektroniczne mogą być tak samo piękne jak papierowe, tak samo cieszyć i wzbudzać te same emocje. A że są szybsze, wygodniejsze i tańsze - to tylko dodatkowe zalety.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nadal piszę listy. Korespondowałam swego czasu z Jenny z Oczami-Jenny, a teraz na facebooku z racji mojego zniszczonego przez anime mózgu jestem w grupie, gdzie są co jakiś czas akcje, w których wysyłamy sobie mangowe rysunki - zawsze wtedy piszę list do osoby, do której rysunki mają trafić. I zawsze dostaję od kogoś przynajmniej krótki list. To bardzo miłe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju, nie pamiętam kiedy ostatni raz pisałam do kogoś list, choć oczywiście również uważam to za przepiękny sposób korespondencji. Myślę, że kiedy jeszcze byłam w podstawówce coś takiego dla mnie funkcjonowało, ale później... Czy ja wiem? Wymarło. I niepokoi mnie to, ale cóż mogę na to poradzić? Myślę, że gdybym teraz spróbowała wysłać list do znajomych, spoglądaliby na mnie jak na wariatkę bo przecież są sms'y. I to jest przykre. :)
    Niemniej, niezwykle szanuję osoby, które nadal korespondują przez listy. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy jakoś nie pisałam listów i bardzo tego żałuję. Myślę, że byłby to całkiem przyjemny sposób korespondencji. Taki staroświecki, ale w dobrym znaczeniu tego słowa.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię pisać i otrzymywać listy! Koresponduję z dwiema osobami nieprzerwanie od czterech lat, są też blogerki/znajome, z którymi piszę od czasu do czasu (wychodzi z tego jakieś 5-6 listów/rok). Papeteria nigdy nie była dla mnie wyjątkowo ważna, piszę po prostu na kartkach wyrwanych z zeszytu, czasem zapewne nieczytelnie (na swoją obronę dodam, że podobnie jest z otrzymywanymi przeze mnie wiadomościami - niektórych słów nie da się odczytać). Niektóre listy zachowuję (tj. wklejam do pamiętnika), inne wyrzucam po jakimś czasie. Pisanie listów to niewątpliwie fajna sprawa i nie zamierzam tracić kontaktu z moimi korespondencyjnymi przyjaciółkami. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś pisałam dużo listów, teraz po prostu nie mam na to czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. niestety coraz mniej osób pisze tradycyjne listy, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.