
Pomysł na stworzenie tego posta krążył mi po głowie już od bardzo długiego czasu – od co najmniej kilku dobrych miesięcy – jednak to dopiero ostatnia sytuacja, której byłam świadkiem sprawiła, że postanowiłam w końcu spróbować ten pomysł zrealizować. Kilka dni temu na Instagramie pewnej osoby, którą obserwuję, pod jednym z jej zdjęć zauważyłam niezbyt przyjemną, a jednocześnie ciekawą wymianę zdań. Dziewczyna, do której profil należał, w opisie skrytykowała książkę zdobywającą praktycznie same zachwyty, którą uwielbiają niemalże wszyscy czytelnicy – zrobiła to w sposób kulturalny, konkretnie i ciekawie uzasadniła, dlaczego dana książka nie przypadła jej do gustu, nie obrażając przy tym nikogo, kto tę książkę uwielbia, a jednak nie obyło się bez irytacji jej wielbicieli. Kilka osób bowiem wzięło te słowa aż za bardzo do siebie, poczuli się oni urażeni krytyką i niestety postanowili wyrazić swoje rozczarowanie słowami recenzentki pod jej zdjęciem.
I choć nie była to wybitnie nieprzyjemna wymiana zdań, to jednak nie dało się nie zauważyć tego, że pewni ludzie krytykę ulubionych książek odbierają w bardzo osobisty sposób, co nieustannie nie przestaje mnie zadziwiać. Nie będę podawać tutaj oczywiście nikogo z nicku, imienia czy nazwiska, bo nie o to mi chodzi, jednak zastanawia mnie tylko jedno – dlaczego niektóre osoby czują się tak bardzo urażone krytyką ich ulubionych książek? Nie ukrywam – liczę na to, że pomożecie mi znaleźć odpowiedź na to pytanie, ponieważ całe to zjawisko jest dla mnie niezwykle abstrakcyjne.