
Ten czas biegnie jak postrzelony, wciąż jeszcze doskonale pamiętam pierwsze dni, tygodnie prowadzenia tego bloga, pierwszą propozycję współpracy, którą otrzymałam (byłam w szoku, że coś takiego w ogóle istnieje, że można zrecenzować książkę i w zamian za to zatrzymać ją dla siebie, tych emocji już chyba nigdy nie zapomnę) i jakże częste wycieczki do biblioteki, która początkowo była moim głównym źródłem recenzowanych książek. Przyznam Wam szczerze, że to właśnie te początkowe miesiące założenia bloga wspominam najlepiej, głównie z tego powodu, że miałam znacznie więcej czasu na te tzw. „blogowe obowiązki”, teraz już rzadko kiedy wchodzę na swojego bloga (nie wspominając o Waszych), a gdy już to robię to tylko po to, żeby wklepać recenzję i opublikować posta. Niestety, sesję mam już za miesiąc, a zaliczeniowe kolokwia będą pojawiać się już teraz, więc cały swój czas poświęcam nauce, bo te egzaminy będą totalną rozpierduchą, że tak brzydko napiszę. Masakra, ledwo jedna sesja się skończyła, a tu w mgnieniu oka pojawia się kolejna. Na szczęście mam ambitne plany zdać wszystkie egzaminy w czerwcu, niczego nie zostawiać sobie na lipiec czy dalsze miesiące oraz przede wszystkim jak ognia wystrzegać się poprawek, więc 3 miesiące wakacji planuję całkowicie poświęcić temu blogowi oraz odwiedzaniu Waszych stron.