Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cinda Williams Chima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cinda Williams Chima. Pokaż wszystkie posty

16 sierpnia 2017

[przedpremierowo] Zaklinacz ognia, Cinda Williams Chima

[przedpremierowo] Zaklinacz ognia, Cinda Williams Chima

Data premiery: 17.08.2017 r.

Cinda Williams Chima jest autorką, którą znam od kilku dobrych lat za sprawą dwóch innych napisanych przez nią serii - „Siedem Królestw”, której akcja toczy się na 20 lat przed wydarzeniami z „Zaklinacza ognia”, drugą natomiast są „Kroniki Dziedziców”. Obie z nich poznałam jedynie za sprawą pierwszych tomów i o ile „Dziedzic wojowników” (pierwszy tom „Kronik...”) kompletnie nie przypadł mi do gustu, tak „Król demon” naprawdę mocno mnie zachwycił. Dlatego też jestem tak bardzo zaskoczona rozczarowaniem, jakim okazał się być „Zaklinacz ognia”, ponieważ wydawało mi się, że sukces „Króla demona” automatycznie zwiastuje sukces „Zaklinacza...”. Niestety, nie mogłam być w większym błędzie.

Powieść opowiada o losach dwójki bohaterów. Adrian jest synem Wielkiego Maga, który pewnego dnia staje się świadkiem morderstwa swojego ojca. Przepełniony nienawiścią poprzysięga zemstę na mordercach i poświęca się całkowicie nauce trucizn. Jenna natomiast od lat zmuszana jest do pracy w kopalniach miasta Delphi, kiedy jednak widzi, jak żołnierze króla Ardenu mordują jej przyjaciół, postanawia przyłączyć się do buntowników i walczyć o wolność swojego miasta. Losy bohaterów splatają się w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy Jenna jest o krok od śmierci, a Adrian coraz bliżej celu, którego za wszelką cenę pragnie osiągnąć.

1 listopada 2014

Dziedzic wojowników, Cinda Williams Chima

Dziedzic wojowników, Cinda Williams Chima
Kilka tygodni temu spotkałam się z naprawdę fantastyczną książką, której jednak nie udało mi się zrecenzować, a która do tej pory nie potrafi opuścić z moich myśli i wciąż jest przeze mnie wspominana. Tą książką był „Król Demon” tej samej autorki, którego czytało mi się naprawdę przyjemnie i z dużą radością przewracałam każdą kolejną kartkę. Po tak znakomitym sukcesie „Króla Demona” nie ukrywam, że i po „Dziedzicu wojowników” spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego, zajmującego i gwarantującego świetnie spędzony czas, jakiego doświadczyłam wcześniej. Jak wielkim zaskoczeniem było dla mnie odkrycie, iż książka okazała się czymś naprawdę trudnym do przebrnięcia, z czym musiałam zmagać się przez dosyć długi czas. 

W „Dziedzicu wojowników” poznajemy głównego bohatera o imieniu Jack Swift, który jest zwykłym nastolatkiem uczęszczającym do pobliskiego gimnazjum w małym, niepozornym miasteczku. Pewnego dnia Jack zapomina zażyć specyfik, który wypija od urodzenia i wraz z tą chwilą ujawnia się dawno skrywana tajemnica. Okazuje się bowiem, iż Jack jest ostatnim przedstawicielem rodu wojowników, którego ścigać zaczynają niebezpieczni czarodzieje Białej i Czerwonej Róży, pragnąc wykorzystać chłopaka do własnych celów.
Copyright © 2016 Złodziejka Książek , Blogger