piątek, 31 lipca 2015

Fangirl, Rainbow Rowell


„Eleonora i Park” Rainbow Rowell to jedna z najgorszych książek tego roku - oczywiście tylko w moim odczuciu. Czytanie tej książki nie było co prawda męczarnią, jednak wartości merytorycznej nie posiada ona żadnej, dlatego przeczytanie tej książki uważam za stratę czasu. Dlaczego więc zdecydowałam się na sięgnięcie po „Fangirl” tej samej autorki, chociaż pierwsze spotkanie z nią wypadło tak tragicznie? Jako „zawodowa” fangirl, osoba, która 3/4 swojego czasu spędza na udzielanie się w fandomach, która czyta fanfiction (i to w dodatku - o, zgrozo! - slash) jakby od tego zależało jej życie nie mogłam po prostu oprzeć się tej książce. I wiecie co? Cieszę się, że się na nią skusiłam. 

Cath i Wren są bliźniaczkami i pomimo praktycznie identycznego wyglądu tak naprawdę są swoimi kompletnymi przeciwieństwami. Wren jest tą bardziej rozrywkową siostrą, oglądającą się za chłopcami, lubiącą imprezować dziewczyną, natomiast Cath to typowy mól książkowy, zamknięta w swoim wyimaginowanym świecie, który kreuje za pomocą pisania fanfiction. Łączy je miłość do książek o Simonie Snowie oraz przyjaźń, jednakże w momencie pójścia na studia Wren uznaje, że najwyższa pora, aby każda z nich poszła własną drogą. W ten sposób Cath ląduje w akademickim pokoju z Reagan - z pozoru nieprzystępną dziewczyną oraz poznaje przy tym wiecznie uśmiechniętego Levi'ego. Czy separacja z siostrą sprawi, że pierwszy rok nauki w college'u okaże tak tragiczny, jak można by się tego spodziewać? 

czwartek, 30 lipca 2015

Gdy bohater robi z siebie błazna, czyli secondhand embarrassment


Dziś chciałabym opowiedzieć wam nieco o pewnym dziwnym zjawisku, które jest dosyć powszechne wśród ludzi, a którego doświadczam od bardzo długiego czasu. Przez wiele lat nie wiedziałam nawet, że istnieje konkretna nazwa na tego typu... odczucia, gdy jednak dowiedziałam się, iż jest na to konkretna etykietka, ogromny kamień spadł mi z serca. W końcu mogłam przestać martwić się, że jest ze mną coś nie tak i że nie jestem jedyną osobą, którą odczucia, o których za chwilę konkretnie wam napiszę, dopadają.

Secondhand embarrassment to krótko mówiąc uczucie, które dopada was, gdy oglądacie serial, czytacie książkę lub doświadczacie czegoś w rzeczywistości i macie świadomość, że pewna osoba za chwilę - pisząc wprost - porządnie się zbłaźni. Dopada was wówczas przeogromne zażenowanie i czujecie się wówczas tak, jakbyście to wy byli na miejscu danej osoby i jakbyście to wy robili z siebie głupków. Przedziwne, prawda? A jednak prawdziwe, nawet, jeżeli nigdy czegoś takiego nie doświadczyliście, uwierzcie mi, że takie zjawisko naprawdę istnieje (i jest naukowo potwierdzone!).

poniedziałek, 27 lipca 2015

Szczurynki, Olga Gromyko


Przyznam szczerze, że nigdy nie pałałam wielką miłością do gryzoni, jednak nie jestem też osobą, która piszczy czy dostaje zawału serca na ich widok. Kiedy jednak w oczy rzuciła mi się ta niezwykle urocza, szczurza okładka, z jeszcze bardziej urzekającym tytułem, wówczas wiedziałam, że zdecydowanie muszę się z tą historią zapoznać. Pomyślałby kto, że jedynie książkę o kotach potrafię czytać z równie wielkim zapałem - nic bardziej mylnego, „Szczurynki” to powieść tak niesamowicie pocieszna, że nawet największemu smutasowi jest w stanie poprawić humor. 

W tej jakże małej i niewielkiej objętościowo książeczce Olga Gromyko przedstawia czytelnikom swoje własne, osobiste doświadczenia z jej ogoniastymi przyjaciółmi. Wszystko zaczęło się od gryzonia imieniem Falk, a później stadko samo z siebie się powiększyło tak samo, jak sama z siebie powiększa się biblioteczka mola książkowego czy kolekcja butów w kobiecej szafie. Zrządzenie losu, magia, wpływ sił nadprzyrodzonych. Co zrobić? Trzeba pogodzić się z sytuacją. 

sobota, 25 lipca 2015

Eleonora i Park, Rainbow Rowell


Byłam jeszcze nawet przed połową tej powieści, kiedy zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy pewnego razu ktoś genialny nie wpadł na pomysł napisania poradnika o tym, jak pisać najbardziej przesłodzone z przesłodzonych powieści, z którego to zdecydowała się czerpać inspirację i wskazówki do napisania swojej książki Rainbow Rowell, hmm? Nie wiecie? Jeżeli jednak taki poradnik gdziekolwiek istnieje, błagam wszystkich o trzymanie się od niego z daleka, bo chyba w taki właśnie sposób powstają twory literackie pokroju „Eleonory i Parka”. 

Bohaterami tej książki jest dwójka szesnastolatków - Eleonora, której nie da się nie zauważyć w tłumie ze względu na płomieniście rude włosy i niezwykle dziwaczny styl ubierania się, która zmaga się z wewnętrznymi demonami wywołane nieciekawymi warunkami panującymi w jej domu - oraz Park, raczej niezbyt rozrywkowy chłopak, który nie potrafi spełnić oczekiwań swojego ojca i ma wrażenie, że nieustannie w czymś go zawodzi. Przypadek sprawi, że ta dwójka usiądzie obok siebie w autobusie i w tyn sposób rozpocznie się ich miłosna przygoda. 

czwartek, 23 lipca 2015

Zagubiony Heros, Rick Riordan


Bardzo wiele razy odkładałam czytanie tej książki, zostawiałam ją z sobie na później z myślą, że jeszcze przyjdzie na nią pora. Przede wszystkim jednak nie byłam gotowa na to, żeby jakaś powieść totalnie zawróciła mi w głowie, nie byłam gotowa na największego kaca książkowego od lat. A wiedziałam, że „Zagubiony Heros” właśnie coś takiego mi zafunduje. Pokochanie tej książki było nieuniknione, tak samo jak nieuniknione było poczucie kompletnej pustki, której teraz właśnie doświadczam. 

Rick Riordan po raz kolejny zabiera nas do Obozu Herosów, który szybko stał się dla mnie drugim Hogwartem - miejscem, w którym bardzo pragnęłabym się znaleźć. Tym razem poznajemy trójkę innych bohaterów - Jasona, Leo i Piper - którzy do wykonania będą mieli swoją własną misję, staną oko w oko przed ich nieuniknionym przeznaczeniem. Przed młodymi herosami bowiem czeka jeszcze jedna, ostatnia rozgrywka. Finałowa walka pomiędzy dobrem a złem, kiedy to siódemka półbogów ponownie będzie musiała zawalczyć o to, aby utrzymać starożytne moce w ryzach i nie doprowadzić do zagłady świata.