31 marca 2013

Solaris, Stanisław Lem


„Solaris” Stanisława Lema to książka, z którą spotykałam się mnóstwo razy, nie tylko w bibliotece, ale również na przeróżnych stronach internetowych i blogach recenzenckich. W planach miałam ją od bardzo dawna, gdyż za cel postawiłam sobie przeczytanie jakiejkolwiek książki tego najwybitniejszego przedstawiciela polskiej fantastyki naukowej, jednak nie miałam pojęcia, kiedy nastąpi chwila, w której chwycę „Solaris” w ręce i zacznę ją czytać. Myślę, że minęłoby jeszcze mnóstwo czasu zanim zapoznałabym się z tym utworem, gdyby nie doskonały pretekst w postaci matury z polskiego i tematu obejmującego zagadnienie innych światów. Cieszę się jednak, że nie zwlekałam ani chwili dłużej i miałam wreszcie okazję do zapoznania się z tą powieścią. 

Głównym bohaterem tej książki jest Kelvin, który gdy trafia na obcą planetę, nad którą od wielu lat prowadzone są badania, znajduje swoje miejsce w stacji kosmicznej, będącej jednocześnie miejscem naukowym. Kelvin staje się członkiem ekipy, której zadaniem jest przeprowadzanie badań nad gigantycznym tworem, przypominającym ciemny ocean, okalającym niemalże całą planetę. Mężczyzna jednak do czynienia ma nie ze zwykłym oceanem, a z całkowicie obcą inteligencją, która jest powodem halucynacji nawiedzających bohaterów. 

Rozpoczynając swoją przygodę z „Solaris” wiedziałam, że mam do czynienia z naprawdę niezwykłą książką, której długo nie będę mogła zapomnieć. Przez kilka pierwszych stron miałam wrażenie, że wczytuję się w całkiem niezły horror, bo w taki też klimat wprowadziły mnie pierwsze karty tej lektury. Dopiero później to wrażenie mnie opuściło, jednak wspaniałe napięcie towarzyszące czystemu kryminałowi pozostało aż do momentu, w którym odłożyłam książkę na półkę. Cała powieść, oprócz swojej fantastycznej otoczki (dosłownie!) jest również powieścią filozoficzną, poruszającą kilka istotnych problemów dotyczących ludzkości, a także zadającej pytania, na które czytelnik może, ale nie musi udzielać odpowiedzi. Autor niczego nie narzuca, bardziej podrzuca czytelnikowi temat, który może zostać przez niego rozwinięty, ale leży to tylko i wyłącznie w interesie osoby, która obecnie tę książkę czyta. 

Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy.

Nie wiem dlaczego, ale przez cały czas trwania akcji czułam się tak, jakbym czytała książkę, która stała się wynikiem sennych marzeń jakiejś osoby, jakbym brnęła przez mgłę, która coś za sobą ukrywała. Nie wiąże się to absolutnie z przytłumieniem wrażeń, bo nie jest to też książka, podczas czytania której można aż sapnąć z wrażenia, dlatego też jest to bardzo dziwne uczucie, którego nie jestem w stanie wytłumaczyć. „Pozaziemskość” tej lektury musiała na mnie całkiem solidnie podziałać. 

Niektórym czytelnikom zapewne mogą nie spodobać się troszkę długie opisy, jednak według mnie są one fantastycznym sposobem na bliższe poznanie planety i samej istoty oceanu, który – przyznam szczerze – był w stanie wzbudzić we mnie niemały strach. Dzięki tym opisom poznać można przeszłość planety o dwóch słońcach, dowiedzieć się, jakie badania zostały na niej przeprowadzone. Są tu również fakty dotyczące właściwości atmosferycznych i geograficznych, których czytanie pozwala uzmysłowić sobie, że planeta ta nie jest wcale wybitnie cudaczna, a wręcz przeciwnie. Kto wie, czy coś takiego nie istnieje, tylko nie zostało jeszcze odkryte? 

Jaka jest rola człowieka we wszechświecie? Gdzie kończy się możliwość ludzkiego poznania, odkrywania tego, czego ludzkie oczy jeszcze nie widziały? Występujący w książce ocean jest tak naprawdę barierą nie do przebicia, posługujący się logiką zupełnie niezrozumianą dla ludzkiego umysłu, z problemami radzący sobie w dla siebie jedynie zrozumiany sposób. W porównaniu z nim ludzie wydają się być jedynie nic nieznaczącymi mrówkami i miernej sile przebicia, których pierwszy kontakt z obcą cywilizacją może okazać się zgubny w skutkach. 

Problemy natury filozoficznej, do tego aspekty uczuciowe dręczące bohaterów ubrane są w świetny, naukowy język, który nie traci nic ze zwykłej prostoty, dzięki której każdy czytelnik będzie mógł z łatwością wgryźć się w tę powieść. Pomimo iż ja jestem bardzo zadowolona z lektury, nie wydaje mi się, żeby była to książka dla każdego, gdyż nie wszyscy mogą czerpać z niej radość. Do końca tak naprawdę nie wiadomo, w jakim kierunku dąży akcja i jeżeli niektórzy liczą na to, że od pierwszych stron wszystko będzie jasne – mogą się srogo zawieść. Brak tu zadziwiających wydarzeń i zwrotów akcji, jednak miłośnicy science fiction lub po prostu lubiący dobrą literaturę nie powinni przechodzić obok tej książki obojętnie. 

Człowiek wyruszył na spotkanie innych światów, innych cywilizacji, nie poznawszy do końca własnych zakamarków, ślepych dróg, studni, zabarykadowanych, ciemnych drzwi.

Ocena: 8/10 
Wyzwanie: Czytam fantastykę.

Skorzystam z okacji, by życzyć wam wesołych świąt i miłego czasu spędzonego z rodziną (oby). Pogoda niestety nie dopisuje, to, co dzieje się u mnie za oknem to czysta paranoja. Śnieg pada od samego rana i nic nie zanosi się na to, żeby szybko przestał. Przypominam jeszcze, że jutro dodam notkę o wspominanym przeze mnie już wcześniej wyzwaniu. Bądźcie czujni! :)

28 komentarzy:

  1. A więc po kolei. Lema nie czytała chyba nigdy, co staram się nadrobić jak najprędzej, chociaż z marnymi skutkami. O "Solaris" nigdy nie słyszałam, przez co jest mi jeszcze bardziej głupio (i jeszcze ta piękna według mnie okładka!). No i jeszcze Twoja recenzja, jak zwykle mówiąca o wszystkim, czego chciałabym się dowiedzieć ;) Tobie też życzę wszystkiego najlepszego i już chyba od tygodnia jestem ciekawa Twojego wyzwania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może w podstawówce miałaś Opowieści o pilocie Pirxie, tylko nie pamiętasz. Chociaż nie wiadomo, ja osobiście czytałam, tylko nic kompletnie z tej książki nie pamiętam, muszę ją powtórzyć. Najwyższa pora poznać bliżej twórczość Lema, przede mną jeszcze Eden, a później się zobaczy... :) Okładka faktycznie piękna, ja wypożyczyłam z biblioteki inne wydanie, jednak bardzo ciężko jest znaleźć zdjęcie akurat tej okładki w internecie.

      Usuń
    2. Miałam jego utwory w podstawie programowej, jednak ich nie omawialiśmy (zresztą, jak większości książek ;<). Co byś poleciła na rozpoczęcie przygody z Lemem? :)

      Usuń
    3. Eh, znam to doskonale, ja również w podstawówce nie omawiałam na lekcji praktycznie żadnej książki. Kompletna masakra, dopiero w gimnazjum coś się poprawiło, jednak i tak bieda pod względem omawianych lektur.
      Na rozpoczęcie przygody z Lemem mogę Ci po prostu polecić Solaris, bo jakby nie patrzeć, ja od tej książki rozpoczęłam swoją przygodę. Prixa absolutnie nie liczę, bo mało co z tej książki pamiętam, Bajek robotów nie czytałam (miałam okazję, kiedy omawiał je mój brat, ale zrezygnowałam), Eden dopiero przede mną, a reszta książek jest mi całkowicie obca. ;)

      Usuń
  2. Wychodzę z założenia, że Lema nigdy za dużo, toteż gdy tylko mam okazję, kupuję sobie na czytnik jego powieści. Polecam Ci, jeśli jeszcze nie czytałaś, ,,Dzienniki gwiazdowe". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno przeczytam, tylko nie wiem kiedy, zapewne szybko to nie nastąpi. Ale będę pamiętała o tej książce, chciałabym poznać więcej dzieł Lema. :)

      Usuń
  3. Z Lemem miałam do czynienia jedynie przy omawianiu fragmentów Bajek Robotów Wprawdzie to było dość dawno, ale nadal jakoś nie jestem do niego zbyt pozytywnie nastawiona. Pożyjemy zobaczymy, jak to się mówi ;) Może po Solaris sięgnę, bo Twa recenzja trochę kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam okazję sięgnięcia po Bajki Robotów, kiedy mój brat omawiał je w szkole, jednak nie skorzystałam i teraz będę musiała szukać w bibliotece. :) Pamiętam jednak, że moje pierwsze wrażenie o Lemie (Opowieści o pilocie Prixie) również nie było zbyt pozytywne, ale cieszę się, że dałam autorowi drugą szansę. A do Solaris zachęcam jak najbardziej. SF to nie do końca mój gatunek, a odłożyłam książkę urzeczona.

      Usuń
  4. Próbowałam się kiedyś zabrać za 'Solaris', po tym, jak zostaliśmy zmuszeni do 'Bajek robotów' w podstawówce. Jednakże ostatnie zdanie Twej zacnej recenzji wręcz wywiera na mnie presję, bym dała tej powieści kolejną szansę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może drugie podejście będzie bardziej udane? Trzymam kciuki. :)

      Usuń
  5. recenzja dodana do wyzwania :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Sprobuje sie zmierzyc z ta pozycja zobaczymy czy mi przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lema jeszcze nie czytałam, ale chyba nie prędko sięgnę po jego twórczość, gdyż teraz mam w planach inne powieści.
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama mam w planach masę innych powieści, w tym tylko jedną książkę Lema. Aż tęsknię za tymi czasami, kiedy szłam do biblioteki i całkowicie spontanicznie wypożyczałam jakieś książki, na które przyszła mi ochota. ;)

      Usuń
  8. mam takie pytanie, "Numery" to dystopia, prawda? Spieram się z bratem który mówi, że to sfi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najlepiej zrobisz, jeżeli zapytasz osobę, która te książki przeczytała, bo ja niestety za bardzo pomóc nie mogę. :) Mam dwie części na półce od długiego czasu, jednak wciąż ich nie przeczytałam, ale czytając opis i recenzje innych skłaniam się ku temu, że gatunek to dystopia, a nie science fiction. ;)

      Usuń
  9. W podstawówce próbowałam przeczytać "Bajki robotów", była to moja lektura szkolna i wpadałam w swego rodzaju szał, że nie rozumiem ani jednego zdania (no może jakieś jedno opowiadanie było w miarę zrozumiałe i tyle).. ale nawet moi rodzice tego ogarnąć nie potrafili. Jestem raczej negatywnie nastawiona do owego autora..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, te czasy podstawówki... Średnio zwracało się uwagę na to, jaką książkę się czyta i o co w niej chodzi, ja sama robiłam to bardzo niedbale i czytałam to, co mi się podobało. Na Lema nawet nie zwróciłam uwagi, czytałam tylko fragmenty na lekcjach. ;) Mimo wszystko mam nadzieję, że Twoje negatywne nastawienie minie, bo warto dać temu autorowi szansę. ;)

      Usuń
    2. A ja o dziwo z lektur z podstawówki najlepiej pamiętam właśnie te wyrywki z książek sci-fi. Do dziś pamiętam dokładnie jedno z opowiadań z "Bajek robotów" choć nie mam pojęcia jaki miało tytuł. Pamiętam też jak byłam szczerze zachwycona omawianymi fragmentami "Nowego wspaniałego świata" (choć to już chyba było gimnazjum). Po masie niestrawnych lektur nareszcie coś normalnego ;)

      Usuń
  10. Ja miałem do czynienia z Lemem , tylko w podstawówce i wtedy sie zniechecilam , ale teraz nie wiem. Może jednak spróbuje jeszcze raz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej warto dać temu autorowi jeszcze jedną szansę, z biegiem czasu zupełnie inaczej patrzy się na niektóre książki i być może teraz któraś z nich Ci się sposoba. ;)

      Usuń
  11. Z Lemem muszę się zapoznać, lecz na razie smakuję "Mistrza i Małgorzatę" - kosztuję od tygodnia i przeczytałem jedynie sto stron. -_-
    Brawo panie Francuz... muszę wziąć się w garść, bo inaczej lata świetlne upłyną zanim cokolwiek przeczytam bądź napiszę. A wracając do Lema - no muszę go poznać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko Ci idzie czytanie Mistrza i Małgorzaty? Pamiętam, że ja również nie popisałam się tempem czytania tej książki, było to w gimnazjum. ;) Ale to cudowna lektura, mój zdecydowany faworyt wśród lektur i jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam. ;)

      Usuń
    2. Książka jest fantastyczna, tylko ostatnio się trochę rozleniwiłem i czasem zamiast czytać rozmawiam sobie z rodzicami dosłownie o niczym. Być może to dziwne, ale gdy uczęszczam do szkoły jakoś wszystko idzie mi szybciej. Mam taką wewnętrzną panikę, iż nie zdążę - to mnie napędza. :)

      Usuń
  12. Ja się do Lema zraziłam raz na zawsze przy Opowieściach o pilocie Pirxie. To był koszmar! Solaris mam więc w odległych planach, chociaż mam - w ramach czytania klasyki.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja właśnie chociaż czytałam Lema jeszcze w podstawówce (pamiętam na pewno, że to było "Solaris" i chyba "Test pilota Pirxa") wcale się nie zraziłam do jego książek, choć przyznam: nie wszystko było dla mnie zrozumiałe wtedy:-)Ale ogólnie mi się podobało, bo przepadam także za fantastyką i tą w wydaniu książkowym i filmowym.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książkę przeczytałam, bo tak mi było troszkę głupio nie czytać nic słynnego Lema. I choć jestem świadoma jego geniuszu, jak i wyjątkowości "Solaris", mnie ta książka okropnie znudziła. Chyba to zwyczajnie nie moje klimaty. Po dwóch dniach miałam problem z przypomnieniem sobie imienia głównego bohatera.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.