13 czerwca 2013

Tytus Groan, Mervyn Peake



Mervyn Peake jest wielkim twórcą fantasy, stawianym tuż obok J.R.R. Tolkiena, a jego cykl Gormenghast uważany jest za jedno z największych dzieł literatury fantastycznej. Klasyka fantasy jest mi w większości obca, niestety, dlatego też nic dziwnego, że pisarzu tym nie słyszałam nigdy wcześniej, a dowiedziałam się o nim dopiero w momencie, gdy kilka miesięcy temu przeglądałam stronę wydawnictwa Literackiego. Nie spodziewałam się zachwycającej lektury, jednak okładka przyciągająca wzrok i niezwykle pobudzająca wyobraźnię skutecznie zachęciła mnie do przeczytania tej książki, która jest pierwszą częścią z czterech. Czy było warto? I to jeszcze jak! 

Książka opowiada historię potężnego zamku Gormenghast oraz jego mieszkańców, kiedy na świat przychodzi siedemdziesiąty siódmy hrabia Groan - Tytus. Wraz z nim pojawia się także ktoś nowy, przebiegły służący, który ma swoje własne plany i tylko jeden cel: piąć się coraz wyżej, aby podnieść pozycję społeczną, skutecznie używając do tego członków rodziny królewskiej. „Tytus Groan” to powieść napisana niezwykłym językiem o miejscu, z jakim nigdy wcześniej się nie spotkaliście. 

Warto wspomnieć, że książka ta ma swoje lata - tak samo jak pozostałe tomy. Po raz pierwszy wydana została w 1946 roku i w naszym kraju znaleźć ją można u takich wydawnictw, jak chociażby Zysk i S-ka (2002 rok) oraz Literackie (1981 rok, plus wznowienie wszystkich części od 2011 roku). Z powodu słabego stanu zdrowia Peake nie był w stanie napisać czwartego tomu pt. „Tytus się budzi”, powstał tylko fragment i dzięki notatkom autora książkę dopracowano i wydano już po jego śmierci.


Mervyn Peake posługuje się niezwykłym językiem, co nikogo nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że książka ta została wydana w 1946 roku. Starodawny, jednak niezwykle barwny i cudownie literacki język tworzy niesamowite obrazy, nie pomijając najmniejszego szczegółu zwłaszcza w wyglądzie zamku czy chociażby w przyrodzie. Pojawiają się tutaj niekiedy naprawdę długie opisy (chociaż nie aż tak długie, jak w wielu innych książkach, które w przeszłości czytałam), które mogą jednak nużyć osoby nienawykłe do nich lub po prostu nieprzepadające za ciągiem myśli bez żadnych dialogów. Jednak mając tutaj nietuzinkowy styl Peake'a? Czytanie ich to prawdziwa przyjemność! 

„- Pan Slagg - powiedziała wysokim, cienkim głosikiem - ożenił się ze mną. - Urwała, zadawszy, jak jej się zdawało, główny cios; a potem, po namyśle: - Umarł tej samej nocy - i nic dziwnego.”

„Tytus Groan” to wciągająca, groteskowa powieść, która jednak nie posiada pędzącej akcji i wbijających w fotel wydarzeń. Akcja często stoi w miejscu i toczy się stosunkowo powoli, jednak w żadnym momencie nie przynudza. Absurdalne wydarzenia i niezwykły humor to mieszanka, która z całą pewnością nie sprawi, że czytelnik będzie się nudził czy ziewał podczas lektury. Sama akcja w zdecydowanej większości dzieje się w zamku Gormenghast, bardzo rzadko wybiega poza jego mury, co może niektórych zniechęcać, jednak, kto powiedział, że nie może być to ciekawym doświadczeniem? 

Powieść Peake'a jest również zbiorem prawdziwie groteskowych (dickensowskich) bohaterów, postaci z krwi i kości, które wzbudzają mnóstwo uczuć - od niechęci aż po uwielbienie. Każdy z bohaterów posiada niepowtarzalne cechy, które czynią ich indywidualistami, niekiedy powodują śmiech (niezliczoną ilość razy parskałam śmiechem podczas czytania tej książki) lub wzbudzają irytację. Poznajemy melancholijnego Lorda Sepulchrave, jego małżonkę, Gertrudę, która otoczona jest gromadką ptaków i białych kotów, niezbyt rozgarniętą Nianię Slagg, wybuchającego niekontrolowanym śmiechem doktora Prunesquallora oraz podstępnego Steerpike'a. Wbrew pozorom Tytus nie jest główną postacią, ponieważ do końca powieści ma jedynie niewiele ponad rok, prym za to wiedzie kilku innych, bardzo interesujących bohaterów. 

Autor ma niezwykły dar do ożywiania rzeczy martwych, i to dzięki niezwykłemu językowi, który ukazuje obrazy jakby pędzlem na płótnie, w sposób bardzo rzeczywisty. Lawiruje na granicy rzeczywistości a snu, posługuje się w pewien sposób oniryzmem, już wiele razy wspominaną przeze mnie groteską oraz nie jeden raz także surrealizmem i za ich pomocą tworzy powieść, z jaką nigdy wcześniej się nie spotkałam i zapewne nie spotkam. Jest to powieść wzbudzająca wiele emocji, zmuszająca do myślenia, alegoryczna i z całą pewnością ponadczasowa, a nieposkromiona wyobraźnia autora godna podziwu. Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą książką, chociaż takiej lektury nawet nie trzeba polecać.

Ocena: 9/10 

29 komentarzy:

  1. Niestety nigdy nie słyszałam o autorze, ale bardzo chętnie zapoznam się z jego twórczością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, nawet bardzo. :) Ja osobiście jestem pewna, że długo tej książki nie zapomnę.

      Usuń
  2. Ja również nie słyszałam wcześniej o tym autorze, ale po takiej recenzji a pewno po niego sięgnę. Tym bardziej, że jest on Brytyjczykiem, co jeszcze bardziej przekonuje mnie do tej powieści. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też masz taką małą obsesję na punkcie wszystkiego, co brytyjskie? To witaj w klubie. :D A książkę polecam, to naprawdę interesujące, gotyckie fantasy. Pewnie jeszcze trochę poleżałaby u mnie na półce, jednak zabrałam się za nią teraz, bo nie mogłam doczekać się lektury po informacji, że cykl ten był inspiracją do jednej z piosenek The Cure. :)

      Usuń
  3. Przyznam, że po raz pierwszy słyszę o tym autorze. Jednak Twoja recenzja naprawdę zachęciła mnie do tego aby wreszcie pozbyć się tej niewiedzy i dorwać w swoje ręce tę powieść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że Peake jest mało znanym pisarzem i niewiele osób zna jego twórczość (bardziej można polegać na miłośnikach klasycznego fantasy w tej kwestii, ja niestety do nich nie należę). :)
      Będę czekać na Twoją recenzję. :D

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tej pozycji, a szkoda, bo mnie zainteresowała. Poszukam jej, może na nią trafię :)

    Zapraszam: in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma swoje lata, ale na wznowienie powinnaś spokojnie trafić. :)

      Usuń
  5. Już od jakiegoś czasu poluję na tę książkę. Widzę, że jednak warto :)

    recenzja dodana do wyzwania
    pozdrawiam
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, zdecydowanie. :) Najłatwiej Ci będzie znaleźć to wydanie, które ja mam, czyli Wydawnictwo Literackie z 2011 roku. Trzymam kciuki, żebyś na tę książkę trafiła. ;)

      Usuń
  6. Dołączam do powyższych komentarzy - też nie słyszałam o autorze. Ale jeśli piszesz, że jest stawiany obok Tolkiena, to tym bardziej muszę to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geniusz Peake'a na pewno można postawić obok geniuszu Tolkiena, obaj stworzyli niesamowity świat, niesamowitych bohaterów, jednak tak naprawdę ich książki sporo się różnią. :)

      Usuń
  7. Zgadzam się z moimi poprzednikami i ja również nie słyszałam o tym autorze. Chociaż widzę, że jest to mój błąd i powinnam to jak najszybciej nadrobić :).

    word-is-infinite.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już napisałam w recenzji, ja żyłam w niewiedzy o tym autorze do momentu, w którym nie zerknęłam na stronę wydawnictwa. I cieszę się, że zdecydowałam się na przeczytanie tej książki, bo to były wprost niesamowite, wyjęte z życia trzy dni, jakie spędziłam nad tą lekturą. :)

      Usuń
  8. Juz sama okladka mocno zacheca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładki pozostałych książek są równie fantastyczne, w końcu to jeden cykl, ale naprawdę jest na czym zawiesić oko. ;)

      Usuń
  9. O autorze nigdy nie słyszałam, ale okładka świetna, chętnie się zapoznam. A cytat powala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce jest znacznie więcej smakowitych cytatów, a dialogi są niesamowite. :) Można się ubawić czytając wypowiedzi niektórych bohaterów! Są tak samo pokręcone jak oni.

      Usuń
  10. Tym razem jednak spasuje, gdyż narobiłam sobie takich zaległości książkowych, iż nie wyrabiam z następnymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też coraz częściej rezygnuję z książek, które polecają recenzenci, ponieważ mam tyle swoich zaległości, że czytając jeszcze te polecane książki na pewno bym się z nimi nie wyrobiła.

      Usuń
  11. Hm. ja też pierwszy raz słyszę o tym pisarzu, ale po przeczytaniu twojej recenzji mam ochotę na przeczytanie tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli uda Ci się przeczytać to będę czekać na recenzję, bo jestem ciekawa, co inni blogerzy o niej myślą. :)

      Usuń
  12. Z jednej strony w ogóle nie powinnam sięgać po tę książkę, bo przeważnie nie przepadam za ciągnącymi się opisami. Z drugiej strony, skoro tak cudownie ją opisujesz to dlaczego miałabym przejść obok niej obojętnie? Mam nadzieję, że kiedyś spotkam ją na swojej drodze.

    Obiegając od tematu. Dawno u Ciebie nie byłam, więc nie miałam okazji zobaczyć zmiany szablonu. Muszę więc powiedzieć, że dla mnie jest powalający. Zazdroszczę Ci okropnie tak pięknego wyglądu bloga! Zdradź mi, zrobiłaś go sama? Jest cudowny. Chyba zacznę przesiadywać u Ciebie tylko po to, aby sobie na niego popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że przez te opisy raz czy dwa udało mi się odbiec myślami hen daleko, jednak przede wszystkim czytałam je urzeczona. :)

      A co do wyglądu to dziękuję bardzo, cieszę się, że Ci się podoba, strasznie miło czytać coś takiego. :) Nie robiłam go sama, bo nie posiadam żadnych zdolności graficznych, o wykonanie szablonu poprosiłam Yassmine z bloga Terrible Crash, która tworzy szablony i inne równie świetne rzeczy. :)

      Usuń
    2. Kiedyś też zajmowałam się tego typu blogiem. Miałam manię przesiadywania w najróżniejszych programach graficznych i robiłam takie cuda (ale nie takie śliczne). Nie zmienia to faktu, że zazdroszczę, bo przez ten szablon Twój blog nabiera niesamowitego uroku :)

      Usuń
    3. Podziwiam strasznie osoby zajmujące się grafiką, przede wszystkim dlatego, że ja kompletnie nic nie wiem w tym temacie. :) A niektóre rzeczy przez nich tworzone są tak niesamowicie piękne, że szczęka opada!

      Usuń
  13. Na tę książkę zwróciłam uwagę jakoś przed wznowieniem u Literackiego i miałam w planach po nią sięgnąć, ale później wypadło mi to jakoś z głowy. Właśnie zachęcił mnie wtedy opis, bo wydawał się taki inny i ta okładka, która według mnie jest świetna. :D W każdym bądź razie na pewno ją w przyszłości przeczyta, bo ciekawi mnie jak odbiorę ją teraz, bo została napisana dobry kawał czasu temu w sumie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie stare książki, bo mają swój niepowtarzalny klimat. :)

      Usuń
  14. Okładka niesamowicie mnie zaintrygowała, więc być może sięgnę po tę książkę, zwłaszcza, iż klasyka zawsze dobra jest. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.