23 grudnia 2013

Złodziej pioruna, Rick Riordan

Dobrze wiem, że Rick Riordan potrafi pisać i tworzyć fantastyczne historie, pełne pasjonujących przygód, potworów i świetnie skonstruowanych bohaterów. Dowiedziałam się o tym podczas czytania Kronik Rodu Kane, chociaż mój apetyt na tego autora wzrósł znacznie wcześniej, jeszcze przed przeczytaniem „Czerwonej piramidy” czy „Ognistego tronu”. To, czy rozpocząć czytanie serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy nie było łatwą decyzją, ponieważ moją twardą zasadą jest doczytywanie serii do końca, więc nawet jeżeli „Złodziej pioruna” nie przypadłby mi do gustu to czułabym się w obowiązku doprowadzić przygodę z losami Percy'ego do końca. Jak się okazało - moje obawy były całkowicie bezpodstawne, ponieważ tak się wczytałam w tę historię, że za nic nie byłam w stanie się od niej oderwać.

Życie Percy'ego od początku było udekorowane przeszkodami. Kiedy po raz kolejny ma wylecieć ze specjalnej szkoły z internatem jego życie komplikuje się jeszcze bardziej, niż ktoś śmiałby w ogóle pomyśleć. Percy dowiaduje się, że jego ojcem jest starożytny bóg, a sam Zeus podejrzewa go o kradzież Pioruna Piorunów. Jeżeli Percy wraz z przyjaciółmi w ciągu dziesięciu dni nie odniesie broni Zeusa na Olimp, przyszłość całego świata będzie stała pod wielkim znakiem zapytania.


Motyw mitologii w literaturze od wielu długich lat jest moim ulubionym motywem i po książki o takiej tematyce sięgam w zasadzie bez zastanowienia. Do Ricka Riordana już na tym etapie (czyli: po przeczytaniu zaledwie 3 z wielu jego książek) mam tak duże zaufanie, że po powieści tego autora mogę sięgać w ciemno, a wiem, że mnie oczarują. Gdyby tylko autorzy podręczników chcieli w tak przystępny, nieraz i zabawny sposób pisać o mitologicznych bóstwach to myślę, że uczenie się o takich rzeczach byłoby znacznie przyjemniejsze. Autor antropomorfizuje podmioty greckich wierzeń, przedstawia ich w sposób bardzo rzeczywisty i ludzki, przy czym czytelnik z łatwością poddaje się tej charakteryzacji i wybiera ulubieńców, jakby miał do czynienia z prawdziwie ludzkimi istotami. Czyż nie jest to niesamowite?

Dawno nie miałam do czynienia z książką, która sprawiłaby, że chciałabym znaleźć się w wykreowanym przez autora/autorkę świecie - nie uczyniły tego nawet „Próby ognia”, tak bardzo przeze mnie zachwalane w ostatnio napisanej recenzji. Świat wykreowany przez Riordana, pomimo tego, że brutalny, nieraz przerażający i pełen niebezpieczeństw to wydaje się być niezwykle prawdziwy, a życie w nim bardzo intensywne. Pełne wrażeń. Przygody bohaterów zapierają dech w piersiach i choć sam Percy ma więcej szczęścia niż rozumu to jednak jego historia sprawia, że w pewnych momentach ma się ochotę dokonać czegoś niesamowitego, czegoś, co zapadnie w pamięć i będzie wspominane. Jak na prostą książkę fantastyczną związaną z mitologią jest to dosyć niezwykłe odczucie.

Najchętniej nigdy nie kończyłabym tej książki. Choć to niemożliwe, to chciałabym, żeby wraz z kolejną przeczytaną kartką rosła ich ilość, dzięki czemu nie musiałabym opuszczać świata Percy'ego i jego przyjaciół. Całe szczęście jest to pięciotomowa seria, a przede mną jeszcze cztery jej części. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak szczęśliwa z tego powodu, że czytam nie jednoczęściową powieść, a jedną z wielu. Gorąco polecam tę historię wszystkim miłośnikom dobrej, wciągającej przygody.

Ocena: 10/10
Wyzwanie: Czytam fantastykę.
Copyright © 2016 Złodziejka Książek , Blogger