5 lutego 2014

Dotyk Gwen Frost, Jennifer Estep

Będąc dzieckiem marzenia o posiadaniu jakichkolwiek nadprzyrodzonych mocy były na porządku dziennym. Wówczas wszystko było po prostu „cool”, a wyobraźnia na tyle elastyczna, że można było wcielić się w dosłownie każdego bohatera, posiąść umiejętność czytania w myślach, przesuwania obiektów za pomocą umysłu i wielu, wielu innych zdolności, dzięki którym urozmaicało się zabawę z rówieśnikami. Pomimo prawie dwudziestu lat na karku wciąż pozostało we mnie coś z dziecka, ponieważ miłość do bohaterów posiadających magiczne zdolności nie zmalała z biegiem lat, stała się jednak troszkę bardziej wymagająca. Wciąż jest jednak na tyle silna, że wręcz zmusiła mnie do wypożyczenia „Dotyku Gwen Frost” z biblioteki, choć wcześniej wcale nie planowałam czytania tej powieści. Wybory spontaniczne są najlepsze? Cóż, niekoniecznie. 

Gwen Frost to nastolatka, która wraz z innymi rówieśnikami uczęszcza do Akademii Mitu - szkoły, w której może kształcić swoje zdolności. Jej umiejętnością jest odkrywanie historii danego przedmiotu poprzez dotyk. Wystarczy, że czegoś dotknie, a może dowiedzieć się o danej rzeczy czy człowieku absolutnie wszystkiego. Gwen uczy się wraz z potomkami legendarnych wojowników - Spartan, Amazonek, Wikingów, a jednak nie ma żadnych przyjaciół, których brak może okazać się najmniejszym zmartwieniem, kiedy gniew potężnego boga Loki zamierza spaść na nich wszystkich.

Przykro mi to pisać, ale ta książka jest po prostu... o niczym. Pomimo tego, że „Dotyk Gwen Frost” ma 312 stron, co wcale nie jest bardzo małą liczbą, to mogłabym wskazać w niej jedynie 3 sceny godne uwagi spośród całego tego bajdurzenia, z którym miałam przed chwilą do czynienia. Zabrzmiało to ostro, niestety, jednak powieść Jennifer Estep nie podarowała mi nic, co mogłoby mnie w jakiś sposób zainteresować, przez co muszę uznać ją za lekturę po prostu nudną, niewartą tak naprawdę spędzenia tych kilku godzin nad jej kartkami. Bardzo mnie to smuci, ponieważ mam inną książkę tej autorki na półce i jeżeli jest ona równie nieinteresująca co „Dotyk Gwen Frost” to niestety moja przygoda z twórczością tej autorki nie będzie miała kontynuacji. Bo co jak co, ale po dalsze części tej serii sięgać nie zamierzam.

Nie będę owijać w bawełnę - główna bohaterka jest utrapieniem (i pisze to ktoś o niezwykle egoistycznym podejściu do świata, kto zrzędzi dwadzieścia cztery godziny na dobę). Przez większość tej historii czułam się tak, jakbym miała do czynienia z drugą Bellą Swan, postacią męczącą, o problemach z koordynacją ruchową, z pozoru bardzo przeciętną, którą jednak zainteresował się najseksowniejszy (i najniebezpieczniejszy) chłopak w całej szkole. Dodatkowo - o zgrozo! - sam wątek romantyczny wystarczy, by parsknąć śmiechem - bohaterowie zakochują się w sobie po około 3 spotkaniach, w czasie których wymienili ze sobą kilka słów na krzyż, a ów niebezpieczny chłopak jedynie gromił Gwen groźnym i seksownym spojrzeniem, mówiącym jej „chcę cię w swoim łóżku”. Faktycznie, umieram z miłości.

Jakby tego było mało, cała historia sprawia wrażenie po prostu niezwykle uproszczonej opowiastki. Doskonale wiem, że mam do czynienia z łagodną fantastyką dla młodzieży, ale to nie znaczy, że nie mogłabym wymagać od tej powieści czegoś więcej. Liczyłam na to, że postawi ona przede mną kilka wyzwań, jednak okazało się, że znaczna część akcji jest całkowicie do przewidzenia, pozbawiona także jakiegokolwiek elementu zaskoczenia. Wisienką na tym nieudanym torcie jest masa błędów, z którymi się spotkałam, jakby książka spotkała się z bardzo słabą korektą. Nie chcę brzmieć, jakbym była na tę powieść wściekła, jestem jednak niezwykle rozgoryczona i rozczarowana tym, że tak dobrze zapowiadająca się historia okazała się totalną i niezaprzeczalną klapą. Jedynym plusem „Dotyku Gwen Frost” jest to, że przeczytałam tę książkę w bardzo szybkim tempie, niestety jednak nawet to nie sprawia, że mogłabym tę książkę uznać za godną polecenia.

Ocena: 3/10
Wyzwanie: Czytam fantastykę.

28 komentarzy:

  1. No to wiadomo już czego unikać. Ja niby też non stop zrzędzę, ale drugiej takiej jak ja to chyba nie wytrzymam, a już z pewnością nie mam o niej ochoty czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwen nie była akurat egoistyczną postacią, można napisać, że wręcz przeciwnie, jednak taka... klucha z niej po prostu, z rodzaju tych, których nie lubię, ale nie mogę nic więcej napisać, bo musiałabym udać się w stronę spoilerów. :)

      Usuń
  2. Dziwne, bo ja bardzo chwalę sobie Akademię MITU :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma w tym nic dziwnego, widziałam bardzo dużo pozytywnych recenzji tej książki, to po prostu kwestia gustu. :)

      Usuń
  3. Nah, ostatnio odpuszczam sobie wszelakie młodzieżówki, chyba że mają naprawdę niesamowicie dobre oceny tudzież intrygujący opis. Szkoła dla wybitnie magicznie uzdolnionych w świecie romansu paranormalnego jest bardzo nieintrygująca. No i znowu ten najseksowniejszy i nie do zdobycia i oh ah facet... Bad boy, łamacz serc niewieścich. Dżiżus, niech autorki wymyślą coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę iść Twoim śladem, bo z Tymi młodzieżówkami jest ostatnio coraz gorzej. Albo po prostu ja na takie miernoty trafiam, że aż się pisać nie chce. Prawda jest taka, że "Dotyk Gwen Frost" to w gruncie rzeczy powielanie bardzo wielu schematów, które sprawiają, że ta książka jest oklepana i naprawdę nudna. Nie przekazuje nic nowego, a ile też można czytać tysiąc razy o tym samym?

      Usuń
  4. Ciekawie się zapowiadała przez akurat taką nietypową "zdolność" dziewczyny. Szkoda, że z tego co piszesz zepsuli potencjał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeczytałam w opisie o zdolnościach głównej bohaterki to od razu sobie pomyślałam "kurczę, ta książka musi być super". I była, ale super nudna.

      Usuń
  5. Jestem bardzo ciekawa tej serii, a TY ostudziłaś mój entuzjazm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli zdecydujesz się przeczytać to chętnie poznam Twoje zdanie, bo ciekawa jestem czy ktoś jeszcze oprócz nie ma tak negatywną opinię o tej książce. :)

      Usuń
  6. Mnie ta książka podobała się, lubię połączenia mitologi z nadprzyrodzonymi mocami,czarami. Uważam, że jak na powieść dla nastolatków jest całkiem do rzeczy, owszem multum w niej schematyzmu, ale dobrze bawiłam się czytając tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najważniejsze - żeby dobrze się bawić czytając daną książkę. Ja chociażby czytam właśnie "Strych Tesli" i to jest zdecydowanie historia dla młodszych osób, ale zupełnie mi to nie przeszkadza i czytanie jej sprawia mi naprawdę dużą przyjemność.

      Usuń
  7. Mnie też niezbyt się podobała, a słyszałam dużo zachwytów. Lubię wątki mitologiczne, a w tej książce były słabe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz kocham wątki mitologiczne, Rick Riordan jest dla mnie absolutnym mistrzem w tym fachu. Jennifer Estep niestety nie spisała się tworząc tę książkę.

      Usuń
  8. Kolejna niezbyt przychylna opinia. Chyba raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, szkoda czasu na to, żeby zawracać sobie głowę tak słabą powieścią.

      Usuń
  9. Będę unikać tej książki, bo nie lubię takich opowieści o niczym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, a wręcz ich nie znoszę. Na szczęście bardzo rzadko trafiam na takie słabe powieści, o których wkrótce zapominam dzięki naprawdę fantastycznym książkom. :)

      Usuń
  10. Tę książkę miałam na liście do przeczytania, ale po tej recenzji najprawdopodobniej ją stamtąd usunę. Chyba powoli wyrastam z młodzieżówek:) Na pewno nie można jej zarzucić brzydkiej okładki. :)
    http://czytac-to-zyc-podwojnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każda młodzieżówka jest tak zła jak "Dotyk Gwen Frost" na całe szczęście. :)

      Usuń
  11. No cóż, niedawno zakupiłam tę książkę w formie ebooka, bo przyznam szczerze, Twoja recenzja jest pierwszą negatywną, z którą się spotykam. Chciałabym móc powiedzieć, że nie wydałam pieniędzy w błoto, jednak już zaczęłam się nastawiać do pozycji pesymistycznie. Pewnie samą treść poznam dopiero na wakacjach. Najwyżej również wystawię mało pozytywną recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja całe szczęście nie kupowałam tej książki, bo byłabym na siebie ogromnie zła za zmarnowane pieniądze. Na pewno zerknę na Twoją recenzję, gdy już ją napiszesz, bo jestem ciekawa, czy i Tobie nie przypadnie do gustu. Na początku czułam się trochę dziwnie z tym, że chyba tylko ja nie jestem z niej zadowolona, ale na szczęście okazało się, że nie jestem jedyna. :)

      Usuń
  12. Mrał, romans po jednym spotkaniu i wulkan seksu :-) Czytałam tę książkę i także niezbyt mi się nie podobała. Główna bohaterka drażniła mnie tak jak Ciebie, a ta wybitnie durna akcja i schemat doprowadził do szału. Ostatecznym ciosem był fragment o uczniach kopulujących w bibliotece i porzucających tam prezerwatywy. Po co umieszczać takie fragmenty w książce młodzieżowej? Po pierwsze to jest dla młodego czytelnika, a po drugie, jest po prostu ohydny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie po prostu akcja tutaj tak pędzi i jest tak mało istotnych wydarzeń, że po odłożeniu książki ma się wrażenie, jakby nie wyniosło się z niej kompletnie nic. Jakby nie działo się absolutnie nic ciekawego, co w sumie jest prawdą. :) Mnie te fragmenty, o których piszesz nie odrzucały tak jak Ciebie, ale miałam wrażenie, że autorka nie może się powstrzymać i musi o tym wspomnieć przynajmniej kilkanaście razy, tak samo, jak Gwen wspominała niezliczoną ilość razy, że nie ma przyjaciół. Nie ma potrzeby powtarzania niektórych rzeczy non stop, raz by wystarczyło, dotarłoby to do czytelnika. ;)

      Usuń
  13. Mnie się podobało - ja ogółem lubię panią Estep, ale wolę serię o Gin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam "Ukąszenie pająka" na półce i właśnie liczę na to, że ta książka bardziej przypadnie mi do gustu. :)

      Usuń
  14. Z przykrością stwierdzam, że po książkę nie sięgnę i szkoda, że Ty sama się rozczarowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To strata czasu tak naprawdę. ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.