18 lipca 2015

Uczennica Maga, Trudi Canavan


Sięgając po „Uczennicę Maga” nie wiedziałam tak naprawdę czego powinnam się po tej książce spodziewać. Pamiętam, że rozpoczynając czytanie „Trylogii Czarnego Maga” jeszcze w gimnazjum dosyć ciężko było mi wgryźć się w pierwszy tom i choć pokochałam te książki całym sercem, to jednak pierwsze kilkanaście kartek „Gildii Magów” było dla mnie nie lada wyzwaniem. Obawiałam się, że w przypadku tej powieści będzie tak samo, że znów nie będę mogła zjednać się z historią przez pierwsze strony - nie mogłam się bardziej mylić! Co niezwykle mnie zaskoczyło - już pierwsza strona niesamowicie mnie wciągnęła, a całą powieść dosłownie pochłonęłam jednym kęsem! 

Akcja tej powieści rozgrywa się na setki lat przed wydarzeniami z „Gildii Magów”. Poznajemy tutaj Tessię, młodą dziewczynę mieszkającą w wiosce Mandryn, która pomaga swojemu ojcu - uzdrowicielowi - w leczeniu chorych ludzi. Pewnego dnia, będąc w rezydencji Mistrza Dakona, gdzie dogląda chorego mężczyznę, staje się świadkiem pewnego incydentu. Czy może raczej jego przyczyną, bo wszystko wskazuje na to, że Tessia włada magią. Niezamierzenie posłużyła się nią, gdy starała się odeprzeć zaloty przebywającego w gościnie u Mistrza Dakona sachakańskiego maga. Od tego momentu Tessia staje się uczennicą miejscowego maga, starając się okiełznać posiadającą moc.

„Uczennica Maga” to naprawdę fantastyka pierwszej klasy, znakomita lektura dla wszystkich osób, które lubią magię, dużo wartkiej akcji, ciekawych postaci oraz quasi-średniowieczny świat, tak różny od otaczającej nas rzeczywistości. Bo ta książka jest właśnie mieszanką wszystkich wymienionych przeze mnie elementów, które tworzą niezapomnianą lekturę, od której nie sposób się oderwać. Pomimo iż powieść ta liczy sobie nieco ponad 800 stron to czytanie jej zajęło mi w sumie dwa dni, ponieważ oderwanie się od tej książki graniczyło cudem. Autorka skomponowała wydarzenia w taki sposób, że po prostu nie mogłam odłożyć „Uczennicy Maga” na półkę póki nie dowiedziałam się, w jaki sposób potoczyły się losy bohaterów. To było silniejsze ode mnie. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że kompletnie nie spodziewałam się tego, w jaki sposób potoczy się dalsza akcja - nie sposób było przewidzieć tego, co będzie miało miejsce w przyszłości.

Bardzo przypadła mi do gustu główna bohaterka tej powieści - Tessia bowiem jest postacią, której nie mogłam nie pokochać. Pomimo tego, że znalazła się w dosyć ciężkiej sytuacji, bo odkryła, że włada mocami, które były jej wcześniej całkiem obce oraz dosłownie kilka chwil później pomiędzy jej a sąsiadującym krajem rozgorzała wojna - to Tessia doskonale dawała sobie radę z utrzymaniem się na powierzchni. Walczyła i starała się nie poddawać. Doznała wielkich strat, jednak stała prosto, była pewna siebie, doskonale wiedziała, jaki jest jej cel, do czego dąży i robiła wszystko, aby ten właśnie cel osiągnąć. Ogromnie ją podziwiałam, w dodatku bardzo szybko pokochałam ten jej osobliwy charakterek - uwielbiam postacie, w szczególności żeńskie, które znają swoją wartość, są silne i nie poddają się pomimo kłód, jakie los rzuca im pod nogi. A taką postacią jest właśnie główna bohaterka tej powieści.

Pomimo tego, że dużą rolę w tej książce odgrywa wojna, to jednak autorce udało się opisać ją w sposób interesujący. Nie bójcie się nudy, nie doświadczycie jej podczas czytania tej powieści. Akcję poznajemy z punktów widzenia kilku różnych postaci, autorka przeskakuje pomiędzy bohaterami, dzięki czemu mamy zróżnicowanych narratorów, różnych od siebie charakterami, priorytetami i podejściem do życia - w ten sposób zdecydowanie nie popadniemy w monotonię. Podsumowując - „Uczennica Maga” to świetny prequel „Trylogii Czarnego Maga”, do której przeczytania gorąco zachęcam.

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.