27 kwietnia 2014

Grim. Pieczęć ognia, Gesa Schwartz

Tak naprawdę dosyć długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki, a powodem była przede wszystkim jej objętość, która - i to każdy musi przyznać - jest dosyć imponująca, zwłaszcza porównując tę powieść do wydawanych ostatnio na rynku książek dla młodzieży. Zdecydowałam się poczekać na jakąś dłuższą przerwę również z tego względu, iż bardzo pozytywne opinie o tej książce zdążyły mnie przekonać, że będę miała do czynienia z wystarczająco zadowalającą książką, żebym nie potrafiła się od niej oderwać. Nie wiem skąd to przekonanie, tym bardziej, że tak naprawdę wcale nie okazało się wybitnie słuszne, aczkolwiek uległam mu zaskakująco szybko.

Grim jest gargulcem, jednym z Cienioskrzydłych, który ma za zadanie chronić tajemnicy swojego świata i dbać o to, aby ludzie nie dowiedzieli się o jego istnieniu. Pewnego dnia wszystko się zmienia i gdy Grim widzi spotkanie swojej przyjaciółki, Moiry, z człowiekiem i przekazanie mu tajemniczego pergaminu, a chwilę później jej śmierć - Grim zaczyna domyślać się, że istnieją sprawy, o których nie miał wcześniej pojęcia. I - jak to na gargulca przystało - postanawia się o nich dowiedzieć.

Bardzo łatwo zauważyłam pewien kontrast w tej książce, który jednak może być widoczny jedynie w zależności od opinii na temat tej powieści. Pierwsza część tej książki, sam jej początek jest po prostu znakomity. Spodobał mi się do tego stopnia, iż miałam wrażenie, jakbym zachłysnęła się genialnością tej historii, z początku nie mogłam również uwierzyć, że tak świetna powieść wpadła w moje ręce. Od razu zauważyłam obiecującą, główną postać, która nie dość, że jest gargulcem (wcześniej nie spotkałam się z tymi istotami), to jeszcze potrafi samodzielnie myśleć, nie idzie za tłumem, choć teoretycznie właśnie tak powinna postępować i choć Grimowi z trudem przychodzi łamanie zasad, to jednak i takie sytuacje mają miejsce. Wówczas rzuciło mi się w oczy także świetne łączenie wątków, płynne przeskakiwanie autorki pomiędzy kolejnymi wydarzeniami oraz przede wszystkim bardzo ciekawa akcja, która nie pozwoliła mi się od tej książki oderwać. Czego można chcieć więcej, prawda? Kiedy pierwsza połowa danej powieści jest tak znakomita, można by przypuszczać, że kolejne strony mogą być jedynie ciekawsze. Niestety, w tym przypadku jest zupełnie inaczej. 

Im dalej w las tym tak naprawdę gorzej. Po połowie tej książki zaczęłam zauważać coś, czego w sumie bym się nie spodziewała - nastąpił znaczny spadek jakości tej historii i wszystko to, czym wcześniej się zachwycałam wypadało coraz gorzej i stawało się w gruncie rzeczy dużymi minusami tej powieści. Grim - główny bohater - z intrygującej i wyróżniającej się postaci szybko stał się kompletnie przeciętnym bohaterem, ginącym w tłumie wielu takich jak on, których można spotkać we współczesnych młodzieżówkach. Większość wydarzeń, scen i zachowań bohaterów ociekała patosem i przesadą, co skłoniło mnie do myślenia, że przecież mam do czynienia z debiutem, więc nie powinnam się spodziewać nie wiadomo czego. Kolejna bohaterka, Mia, która odgrywa w drugiej kolejności najważniejszą rolę w tej powieści stała się irytująca i mocno zaczęła grać mi na nerwach. Akcja zaczęła mi się dłużyć, a ostatnie 150 stron czytałam tak, jakby za moimi plecami stała postać z kijem i zmuszała mnie do zakończenia tej lektury. Niestety, takiego finiszu się nie spodziewałam.

Na pochwałę zasługuje jednak miejsce akcji, które w większej mierze bardzo mnie oczarowało - współczesny Paryż, który jednak jakimś dziwnym trafem sprawił, że poczułam klimat starszej epoki to coś, czym doprawdy można się zachwycić. Autorka zdecydowała się na wymieszanie w swojej książce wielu kultur i wierzeń, co niestety nie wyszło jej na dobre (jestem zwolenniczką jednego, a konkretnego mitu czy wierzenia), ale nie jest to aż tak wielkim minusem, jak te, które wyżej wymieniłam. Świat wykreowany przez Gesę Schwartz jest mroczny, krawy i brutalny, ale prawdę mówiąc to właśnie te cechy sprawiają, że przypadł mi do gustu. „Grim. Pieczęć Ognia” nie jest książką ani bardzo złą, ani bardzo dobrą - jest raczej czymś pomiędzy, dlatego też moje mieszane odczucia wobec niej sprawiają, że nie tak łatwo jest mi ją ocenić. Niemniej jednak zachęcam wszystkich do jej przeczytania po to, aby samodzielnie zadecydować o tym, jakie miejsce jej przysługuje. 

Ocena: 6/10

9 komentarzy:

  1. Hmm... znajomo to brzmi. Chyba jakiś fanfic na tej podstawie czytałam...

    OdpowiedzUsuń
  2. serio aż tak słaba? myślałam że fajniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ta książka bardzo ciekawi, dlatego mam nadzieję, że uda mi się z nią zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo przyjemnie czyta się twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początku recenzji byłam ciekawa tej pozycji, jednak ostatecznie, widząc niską notę- odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam fantastykę i pomimo niskiej oceny sięgnę po tę książkę : )

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  7. Przede wszystkim nie jestem targetem dla tej książki, także z czystym sumieniem rezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziwne. Doprawdy dziwne. Im dalej tym gorzej? Może nie miała pomysłu? Kurczę, muszę przeczytać tę książkę. Zaintrygowało mnie to.

    OdpowiedzUsuń
  9. oh, jestem zawiedziona, ale jednocześnie niezwykle zafascynowana reakcjami ludzi na twój wpis. Część z nich zadecydowała iż nie będzie je czytać. Zawiedziona jestem bo według mnie to bardzo dobra książka, do czego dojdę w późniejszej części komentarza. A zafascynowana bo ludzie jak widać bardzo liczą się z twoją opinią. Jeśli kogoś uraziłam powyższą częścią, to przepraszam. Przejdźmy do książki. Jak dla mnie Grim jest książką, jak najbardziej godną polecenia, szczerze mówiąc twoja reakcja była zupełnie odwrotna od mojej. Przez pierwsze dwa rozdziały ledwo przebrnełam. Nie wiem czemu, ale wyjątkowo nie mogłam ich czytać, co skutkowało wieloma podejściami do książki. W końcu jednak otworzyłam ją przeczytałam kłopotliwe rozdziały i wciągnełam się. W każdym razie, jak dla mnie owa książka jest naprawdę dobra, no ale zależy kto jak ją odbiera.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.