30 lipca 2015

Gdy bohater robi z siebie błazna, czyli secondhand embarrassment


Dziś chciałabym opowiedzieć wam nieco o pewnym dziwnym zjawisku, które jest dosyć powszechne wśród ludzi, a którego doświadczam od bardzo długiego czasu. Przez wiele lat nie wiedziałam nawet, że istnieje konkretna nazwa na tego typu... odczucia, gdy jednak dowiedziałam się, iż jest na to konkretna etykietka, ogromny kamień spadł mi z serca. W końcu mogłam przestać martwić się, że jest ze mną coś nie tak i że nie jestem jedyną osobą, którą odczucia, o których za chwilę konkretnie wam napiszę, dopadają.

Secondhand embarrassment to krótko mówiąc uczucie, które dopada was, gdy oglądacie serial, czytacie książkę lub doświadczacie czegoś w rzeczywistości i macie świadomość, że pewna osoba za chwilę - pisząc wprost - porządnie się zbłaźni. Dopada was wówczas przeogromne zażenowanie i czujecie się wówczas tak, jakbyście to wy byli na miejscu danej osoby i jakbyście to wy robili z siebie głupków. Przedziwne, prawda? A jednak prawdziwe, nawet, jeżeli nigdy czegoś takiego nie doświadczyliście, uwierzcie mi, że takie zjawisko naprawdę istnieje (i jest naukowo potwierdzone!).

Leżę wygodnie na łóżku, miękka podusia podpiera plecki, dopada mnie całkowity chill, kompletnie nie przejmuję się otaczającą mnie, jakże nieciekawą rzeczywistością i totalnie zatracona w czytanej powieści czuję, że zaczyna mnie skręcać żołądek. Jest to tak dziwne uczucie, jakby toczyła się we mnie walka ze stresem i podekscytowaniem jednocześnie. Niesamowicie denerwujące uczucie wiercenia, które zapowiadać może tylko jedno. Wtem dopada mnie myśl: „O nie! On zaraz coś spieprzy!” i zamiast jak na dwudziestojednoletnią kobietę przystało, która powinna co do zasady kompletnie się tym nie przejąć i czytać dalej, to ja natychmiastowo zamykam książkę i momentalnie zaczynam zajmować się czymś całkowicie innym - tylko po to, żeby odwrócić myśli od niezwykle żenującej sytuacji, w której znalazł się dany bohater. 

Uczucie to nie jest tak silne w przypadku czytania literatury jak zdecydowanie wtedy, gdy oglądam film lub (w szczególności) serial. Kiedy doświadczam sytuacji, gdy bohater robi siebie idiotę pierwszej klasy to czuję się tak, jakbym to ja była na jego miejscu. Jakbym to ja z siebie robiła pierwszorzędną debilkę. Kiedy czuję, że akcja zmierza do jakiejś żenującej sytuacji, wówczas w mgnieniu oka zatrzymuję odtwarzacz, otwieram nową kartę lub całkowicie chowam przeglądarkę i choćbym miała robić kursorem durne prostokąty na pulpicie, to uwierzcie mi, będę to robić choćby i nawet przez pół godziny. Bo mam mentalność pięcioletniego dziecka, które myśli, że jeżeli na chwilę odwróci wzrok od problemu to zniknie on na zawsze.

Najwyraźniej uczucie, którego doświadczacie wstydząc się za kogoś (inaczej po polsku tego nazwać nie potrafię) spowodowane jest tym, iż ludzie zdolni są do odczuwania empatii, za którą odpowiada prawdopodobnie grupa komórek nerwowych zwana neuronami lustrzanymi. Empatia ta w tej sytuacji jest na tyle intensywna, że zaczynamy skręcać i wiercić się z zażenowania, męcząc się z faktem, iż musimy po prostu przebrnąć przez dany fragment w książce czy przez te kilka/kilkanaście koszmarnych minut w serialu. Wstyd, który mnie wówczas ogarnia sprawia, że zaczynają palić mnie policzki, jakbym totalnie wygłupiła się właśnie przed sporą grupą ludzi.

Jak jest w waszym przypadku? Doświadczacie czegoś takiego jak secondhand embarrassment? I najważniejsze pytanie: jak sobie z nim radzicie? Macie jakieś sprawdzone metody, którymi chcielibyście się podzielić? Zapraszam do dyskusji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.