Tytuł tego posta powinien brzmieć trochę inaczej, np. serialowo, czyli to, co oglądam, żeby nie wykonywać obowiązków domowych/nie uczyć się/odkładać prace domowe na później etc. Postanowiłam jednak, że zabrzmi on trochę bardziej przyzwoicie. Wczoraj zaczęłam czytać Nevermore. Cienie i liczyłam na to, że jutro uda mi się wrzucić recenzję, tak na pożegnanie ferii, jednak się nie wyrobię. Muszę zająć się tym, co potrzebne jest do szkoły. Dlatego też postanowiłam wrzucić posta o swoich ulubionych serialach; widziałam na wielu blogach TOP 10, jednak ja pokażę wam po prostu seriale, które oglądam. Może polecicie mi coś ciekawego?
Supernatural, czyli pierwszy serial, który pokochałam tak bardzo, że zaczęłam się nimi interesować i częściej je oglądać. Nie jest to mój pierwszy serial, bo oglądałam wcześniej One Tree Hill i The O.C., ale mogę go tak nazwać. Oglądam go od 2008 roku i jestem na bieżąco z każdym kolejnym odcinkiem. Supernatural opowiada historię dwóch braci, którzy walczą z paranormalnymi zjawiskami (duchy, demony, zmiennokształtni, czarownice i wiele, wiele innych), chroniąc tym samym ludzkość, gdyż ludzie często giną z ręki tych potworów. Pierwszy sezon jest cudowny, bo każdy odcinek opowiada o innej istocie, którą Winchesterzy muszą zabić, w kolejnych sezonach znacznie rozbudowana jest fabuła, miejsce ma wiele wydarzeń, które kręcą się bezpośrednio wokół braci i dotyczą ich rodziny, przeszłości i przyszłości (tego, co im przeznaczone). Ten serial to absolutne mistrzostwo świata według mnie, uwielbiam w nim to, że praktycznie każdy bohater odgrywa w nim jakąś rolę, nikt nie jest pominięty, każdy ma swoją historię i tzw. storyline. Dodatkowo jeżeli miałabym wskazać serial, który ma najlepszy soundtrack to bez najmniejszego zawahania wskazałabym na Supernatural. Mnóstwo świetnych, starych kawałków, głównie rock, czyli coś zdecydowanie w moim guście. Planuję osobną notkę na temat tego serialu, bo jest tak cudowny, że muszę go dokładnie przedstawić. A recenzji seriali pisać nie umiem i nie planuję, więc to będzie po prostu moje pięć groszy na jego temat.
Doctora Who planowałam obejrzeć już od bardzo długiego czasu, o tym serialu dowiedziałam się na wspaniałym i niezawodnym jak zwykle Tumblrze (serio, ta strona jest świetna), a dodatkowo zachęciła mnie do niego Panna swawolna na naszym forum. To najwyraźniej oznaczało, że nadeszła ta pora, w którym muszę w końcu ten serial zacząć oglądać... więc zaczęłam. I przepadłam bez reszty. Z Doctorem jest taka sprawa, że serial ten wpisano do Księgi Rekordów Guinnessa, co oznacza, że jest naprawdę długi. Emitowany od 1963 do 1984 (z tym wyjątkiem, że odcinki trwały tylko 25 minut), potem nastąpiła przerwa i nowsza wersja tego serialu emitowana jest od 2005 roku do teraz, z odcinkami po 45 minut, czyli raczej standardowy czas trwania jednego odcinka. Doctor Who to serial podobny do Supernatural pod tym względem, że porusza tematykę paranormalną, a raczej science fiction, bo to dokładny jego gatunek. Doctora Who Classic (czyli starszą wersję) jeszcze nie oglądałam i nie wiem, czy kiedyś się za niego zabiorę, ale za tę pierwszą wersję można się zabrać bez żadnych przeszkód (chociaż wiadomo, że pewne elementy będą ze sobą powiązane i z czegoś się wywodzą - fajnie by było wiedzieć, z czego). Kocham ten serial za to, że występuje w nim motyw przenoszenia się w czasie (i naprawiania ewentualnych problemów, które wystąpią) oraz, że potrafi poruszyć on we mnie każdą strunę. W Doctorze Who występuje wiele znanych postaci, jak chociażby: Szekspir, Vincent van Gogh (mój ulubiony odcinek to właśnie ten z Vincentem - płakałam jak bóbr), zobaczyć można też Hitlera. Nie będę się dłużej rozpisywać, ten serial również czeka na osobną notkę, a ja czekam na swojego własnego Doctora i TARDIS!
A to trzeci z moich ulubionych seriali, Sherlock. Ma tylko dwa sezony po 3 odcinki, z tym, że każdy odcinek trwa 1 godzinę 30 minut, czyli jak zwykły film. Obecnie trwają prace nad 3 sezonem, którego ogromnie nie mogę się doczekać, biorąc pod uwagę to, w jaki sposób zakończył się 2 sezon. Uwielbiam ten serial za znakomicie dobranych aktorów, wartką akcję, bo choć każdy odcinek trwa 1 godzinę 30 minut to naprawdę nie sposób się na nim nudzić, porywa od początku do samego końca. No i najbardziej ekscytujące są te momenty, w których Sherlock dokonuje jakichś dedukcji, pokazywany jest wówczas moment myślenia bohatera, co jest po prostu genialne! Musicie to zobaczyć na własne oczy, bo słowami nie jestem w stanie tego opisać, a momenty te są naprawdę cudowne. Żadnych innych seriali o Sherlocku Holmesie nie oglądałam i nie mam zamiaru. Słyszałam o Elementary, ale pomysł, żeby Watson był kobietą i przeniesienia akcji do NY (no, ale w sumie to serial z USA) jest naprawdę idiotyczny i według mnie pozbawia tej całej historii wspaniałości. Mimo wszystko POLECAM. Nie wiem, czy zrobię osobną notkę o tym serialu, ale postaram się. Nie za bardzo wiem, co mogłabym o nim napisać, jednak zobaczymy... W końcu każdy z mojej ulubionej trójki powinien znaleźć się w osobnym poście. :)
To oczywiście nie koniec, jest jeszcze kilka seriali, które oglądam, o nich jednak nie będę się rozpisywać... za bardzo. Jest ich zbyt dużo, żebym napisała od siebie kilka zdań, tak, jak to zrobiłam wyżej, ale może któremuś z nich również poświęcę osobną notkę. W końcu otworzyłam Kącik Serialowy i nie chciałabym, żeby pozostał on pusty.
Zrobiłam mały kolażyk, bo nie umiem wrzucać obok siebie zdjęć w notce. I najwyraźniej kolaży w Paincie robić również, bo mi ucięło dół. Nieistotne, w każdym razie powyższe seriale to te, które oglądam. Popełniłam jednak gafę, bo chciałam wrzucić tutaj te plakaty, których seriale są wciąż nadawane, ewentualnie czekają na kolejny sezon, jak np. Gra o tron czy Teen Wolf, a przecież Torchwood już zakończyło swoją emisję. No trudno, nie będę tego poprawiać.
- Torchwood to spin-off Doctora Who, jednak ja zaczęłam go oglądać przed Doctorem, czego teraz troszkę żałuje, bo obie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane i wypadałoby najpierw obejrzeć Doctora Who, dopiero później Torchwood, ale czasu już nie cofnę. Polecam jak najbardziej, serial bardzo ciekawy, dużo wzruszających momentów i dużo tych, które powodują uśmiech.
- White Collar - były wakacje, słucham sobie reklamy, czekając na kolejny odcinek Glee (wtedy jeszcze lubiłam ten serial) i w pewnym momencie słyszę seksowny głos: My reputation precedes me i poczułam się tak, jakby Święty Mikołaj odwiedził mnie znacznie wcześniej. Obejrzałam tylko 1 sezon i jeden odcinek 2, ale nadrabiać będę na 100%.
- Teen Wolf - nie pytajcie, dlaczego zaczęłam ten serial oglądać, bo nie wiem. Wcale nie jest taki świetny. Główny bohater cholernie mnie irytuje, jego dziewczyna jeszcze bardziej, wilkołacze formy są po prostu obrzydliwe... ale oglądam. Czekam na kolejny sezon, mimo wszystko.
- How I Met Your Mother - mówcie co chcecie, ale ja kocham ten serial. Jest przekochany, ciepły, sympatyczny i bardzo zabawny. Lubię wszystkich bohaterów, najbardziej Barneya (mam słabość do NPH), który jest najzabawniejszy z nich wszystkich. Serial ma 8 sezonów (9 będzie ostatni). Odcinki trwają tylko ok. 20 minut.
- Gra o tron - nie, nie czytałam książek, ale na pewno to zrobię. Serial jednak jest świetny, uwielbiam Daenerys, a Joffrey to największy gnojek, z jakim się w serialowym świecie spotkałam. Moje serce zdobył również Renly oraz Tyrion.
- The Vampire Diaries to serial, którego nie lubię, ale mimo wszystko oglądam. Dla Klausa, dla Damona, dla wszystkich złych i potępionych. Brakuje mi Elijah, pokochałam go od pierwszego pojawienia się i bardzo bym chciała jeszcze go zobaczyć.
- Spartacus. War of the Damned - serial ma trzy sezony, Wojna potępionych to trzeci. Efekty specjalne (a może komiczne?) są straszne, ale uwielbiam ten serial, z naciskiem na Nasira i Agrona, których losy interesują mnie najbardziej.
- Once Upon a Time - Królewna Śnieżka i Książę współcześnie... no, prawie. Uwielbiam baśnie i podoba mi się w tym serialu pomysł złączenia świata baśniowego z tym rzeczywistym.
- Modern Family - ja się nie dziwię, że prawie zawsze zabiera nagrody sprzed nosa Glee, ten serial jest przezabawny i przesympatyczny. Bohaterowie są świetni, a ich zachowania momentami ogromnie absurdalne, jednak w ten pozytywny sposób, który sprawia, że uśmiech pojawia się na ustach.
- The New Normal - nie jestem na bieżąco, skończyłam na którymś tam odcinku i nie pamiętam, na którym dokładnie, ale serial ten wpada w moje gusta, więc będę go oglądać. Opowiada on o Bryanie i Davidzie, którzy są szczęśliwą parą, pragnącą dziecka.
- Glee - z każdym sezonem jest coraz gorzej, miałam go zostawić i więcej nie oglądać, ale postanowiłam kontynuować ze względu na Kurta i Blaine'a, którzy utrzymują poziom tego serialu. Tak naprawdę wszystko inne leży w tym serialu i mam wrażenie, że sami twórcy nie wiedzą, co dalej z nim zrobić.
- Pretty Little Liars lubię za tajemnice i tą szkolną otoczkę, która sprawia, że bardzo fajnie ogląda mi się ten serial w roku szkolnym.
I to właśnie tutaj powinno znaleźć się Torchwood, ale już za późno.
- Brothers & Sisters oglądałam wtedy, gdy chodziłam na prawo jazdy i przygotowywałam się do egzaminu (zdałam!), więc mam bardzo dobre wspomnienia z tym serialem, bo pomagał mi pokonywać stres. To bardzo przyjemny serial, opowiadający o - z pozoru - idealnej amerykańskiej rodzinie, która tak naprawdę ma masę kłopotów, z którymi musi sobie poradzić. Zaczęłam go oglądać ze względu na wątek gejowski, ale cśśś (ależ ja jestem przewidywalna). Polecam.
- Dynastia Tudorów - historią się absolutnie nie interesuję, ale są tylko dwie rzeczy w niej, które mnie ciekawią: Aleksander Wielki oraz Henryk VIII. Z tego względu postanowiłam zabrać się za oglądanie Tudorów i nie żałuję, bo to naprawdę świetny serial, nie tylko pod względem historycznym.
- Merlin - pamiętam szlochy fanów na Tumblrze, gdy wyszła informacja, że za kilka odcinków zakończy się emisja tego serialu i już go więcej nie będzie. Zaczęłam go oglądać wcześniej, zanim się o tym dowiedziałam, ale wcale nie jest mi szkoda, że się zakończył. A nawet dobrze, że tak się stało, bo zakończenie było bardzo ciekawe i odpowiednie, biorąc pod uwagę historię Artura.
- Political Animals to serial, który zakończył się po dosłownie kilku odcinkach, bo został odwołany. Strasznie mi smutno, bo choć nie przepadam za serialami o tematyce politycznej, które traktują o polityce, to ten bardzo mi się spodobał i naprawdę mnie wciągnął.
To by było na tyle. Post jest długi, więc nie zdziwię się, jeżeli większość go nie przeczyta, ale po prostu naszła mnie ochota na podzielenie się z wami tym, co mi sprawia przyjemność, poza literaturą. Nie są to wszystkie seriale, ale o reszcie nie za bardzo opłaca mi się pisać, bo oglądałam je dawno temu i niewiele pamiętam. A może macie jakieś propozycje? Coś jest warte obejrzenia, o czym nie wiem?
P.S. Komu jeszcze nie działają wklejki z LC? Bardzo mnie to denerwuje, bo od kilku dni mi się nie aktualizują.
P.S. Komu jeszcze nie działają wklejki z LC? Bardzo mnie to denerwuje, bo od kilku dni mi się nie aktualizują.