27 lipca 2015

Szczurynki, Olga Gromyko


Przyznam szczerze, że nigdy nie pałałam wielką miłością do gryzoni, jednak nie jestem też osobą, która piszczy czy dostaje zawału serca na ich widok. Kiedy jednak w oczy rzuciła mi się ta niezwykle urocza, szczurza okładka, z jeszcze bardziej urzekającym tytułem, wówczas wiedziałam, że zdecydowanie muszę się z tą historią zapoznać. Pomyślałby kto, że jedynie książkę o kotach potrafię czytać z równie wielkim zapałem - nic bardziej mylnego, „Szczurynki” to powieść tak niesamowicie pocieszna, że nawet największemu smutasowi jest w stanie poprawić humor. 

W tej jakże małej i niewielkiej objętościowo książeczce Olga Gromyko przedstawia czytelnikom swoje własne, osobiste doświadczenia z jej ogoniastymi przyjaciółmi. Wszystko zaczęło się od gryzonia imieniem Falk, a później stadko samo z siebie się powiększyło tak samo, jak sama z siebie powiększa się biblioteczka mola książkowego czy kolekcja butów w kobiecej szafie. Zrządzenie losu, magia, wpływ sił nadprzyrodzonych. Co zrobić? Trzeba pogodzić się z sytuacją. 

Gdybym była osobą początkującą w zajmowaniu się szczurem, jestem pewna, że książka Olgi Gromyko byłaby świetnym, choć zdecydowanie skromnym przewodnikiem w obchodzeniu się z tymi zwierzętami. Dla ludzi, którzy są zaszczurzeni już od jakiegoś czasu informacje, które posiądą z tej lektury z pewnością nie będą żadną nowością, ja natomiast - jako osoba, która z gryzoniem nie miała w zasadzie nigdy do czynienia - czerpałam niesamowitą radość z tej powieści. Czytałam ją z dużym zainteresowaniem, dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy na temat zachowania szczurów czy ich hodowli, które raczej mi się nie przydadzą, jednakże w pewien sposób utwierdziły mnie one w przekonaniu, że szczury wcale nie są takie straszne, jak je niektórzy ludzie przedstawiają. 

Wielkim atutem tej książki jest humor, którym operuje autorka - dzięki niemu nie raz mogłam się powstrzymać od śmiania na głos podczas czytania o rozkosznie zabawnych przygodach szczurzej gromadki. Rozczuliła mnie ta lektura niesamowicie, w pewnym momencie zaczęłam żałować, że jest tak cienka, bo chętnie poczytałabym jeszcze o przygodach Ryski, Vesty, Fudżi i reszty szczurynek, do których szybko zapałałam szczerą sympatią. „Szczurynki” Olgi Gromyki to niezwykle urzekająca książka, bogata w urocze, dowcipne ilustracje autorstwa Mariny Misiury, dlatego jeżeli tylko macie okazję to nie wahajcie się przez przeczytaniem tej powieści. 

Ocena: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.