10 marca 2013

Spojrzenie elfa, Katrin Lankers





Elfy praktycznie od zawsze były istotami, które w literackim świecie fascynowały mnie najbardziej. Być może nie we wszystkich książkach, które czytałam, przedstawiane w sposób wybitny, jednak mimo wszystko zawsze będę wyobrażać je sobie jako postacie pełne dostojeństwa, indywidualizmu i dozy czającego się wokół nich niebezpieczeństwa. Sam fakt, że motyw elfów nie jest aż tak szeroko rozpowszechniony jak chociażby wampiry, wilkołaki czy anioły, sprawia, że na książki o tej tematyce mam jeszcze większą ochotę i z większą przyjemnością poznaję dane powieści. Nie będę ukrywać, że taki też był powód, z jakiego sięgnęłam po „Spojrzenie elfa” Katrin Lankers. Efekt niestety nie był tak pozytywny, jakbym tego chciała. 

Mageli jest zwyczajną, niczym niewyróżniającą się nastolatką, która gdy spotyka Erina, od razu wyczuwa, że chłopak z całą pewnością nie jest zwyczajny. Dziewczyna bardzo szybko nawiązuje z nim więź i gdy Erin wpada w kłopoty, Mageli wie, że koniecznie musi go z nich wyciągnąć oraz że tylko ona jedna jest w stanie to zrobić. Jednak zadanie to zdecydowanie nie jest takie łatwe, jakie mogłoby się wydawać. 

Zacznę od tego, że dawno nie spotkałam w tak naiwny sposób przedstawionego romansu między dwójką bohaterów. Już nawet w „Retrum”, które recenzowałam jakiś czas temu, tak banalna relacja nie rzucała się w oczy aż tak bardzo, jak w „Spojrzeniu elfa”. Mageli i Erin spotkali się zaledwie kilka razy, a między nimi – mogłoby się wydawać – w jednej sekundzie rozkwitła miłość, której pokonać nie są w stanie żadne przeszkody. Jakby tego było mało, bohaterowie nie poznali się w sensie fizycznym, a w snach, co jeszcze byłabym w stanie zrozumieć, gdyby chociaż główna bohaterka wykazywała się odrobiną rozsądku. Jednak na to liczyć nie mogłam, Mageli wydawała się jakby kompletnie ignorować fakt, że coś jest nie tak. Oczywiście, rozumiała, że chłopak nie jest normalny, ale jakby nie za bardzo to do niej nie docierało. Każda normalna dziewczyna, po odkryciu, że druga osoba nie ma zielonego pojęcia o podstawowych prawach rządzącym światem ludzi zaczęłaby się domyślać, że coś jest nie w porządku, jednak w tym wypadku miałam wrażenie, jakby dla głównej bohaterki nie istniały żadne granice pomiędzy normalnością a tym, co zdecydowanie normalne nie jest. 

Nie potrafię sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek byłam tak podekscytowana sięgając po jakąś książkę, jak w przypadku powieści Katrin Lankers. Na samą myśl o „Spojrzeniu elfa” uśmiech pojawiał mi się na ustach i nie mogłam się doczekać, aż przekonam się, w jaki sposób autorka przedstawiła elfy. Być może miałam pod tym względem zbyt wysokie oczekiwania, bo odłożyłam tę książkę naprawdę zawiedziona tak nieciekawym sposobem ukazania tych istot. Przede wszystkim miałam wrażenie, że ich imiona kompletnie do nich nie pasują, a autorka pomyliła słowniczek imion elfich z imionami krasnoludów, co spowodowało nieciekawy efekt. Na to jednak byłam w stanie przymknąć oko, lecz na ich osobowości? Nie ma mowy. Każdy z elfów wydawał mi się być taki sam, żaden z nich niczym się nie wyróżniał i choć udało mi się polubić tylko jednego z nich – nie czułam się tak, jakbym miała do czynienia z oryginalną, indywidualną postacią, a jedynie z taką, której brakowało charakteru. Szkoda, bo z tym elementem wiązałam naprawdę duże nadzieje. 

Choć sama fabuła jest ciekawa, to tak naprawdę niczym nie zaskakuje. Historia jest przewidywalna od samego początku do końca i nie spotkałam się w tej powieści z niczym, co mogłoby mnie w jakiś sposób zadziwić. Brakowało mi jednak tego elementu, choć tak naprawdę jego brak nie wydaje mi się być czymś, nad czym bardzo bym ubolewała. Jasne – gdyby „Spojrzenie elfa” było książką ambitniejszą, wtedy z pewnością nie byłabym z tego faktu zadowolona. 

Główna bohaterka to ciężki orzech do zgryzienia, zaczynając od imienia, na charakterze kończąc. Jako, że jestem słuchowcem, największą uwagę w kwestii imion przykładam do tego, czy dobrze ono brzmi. Jeżeli nie, to po prostu przebiegam po nim wzrokiem, nie wczytując się, gdyż nie chcę czuć tego znanego mi już posmaku niezadowolenia na języku. W tym wypadku imię Mageli bardzo mi przeszkadzało, co – jakby nie patrzeć – doskonale zgrało się z jej charakterem, który do wybitnych z pewnością nie należy. Bohaterka ta momentami zachowywała się jak rozkapryszone dziecko, które zaczyna grymasić w momencie, w którym tylko nie skupia się na nim uwaga innych osób. Bardzo niecierpliwa, nie mogła usiedzieć spokojnie na miejscu przez kilka minut, co również wydawało się być bardzo denerwujące, jednak przede wszystkim jej brak naturalnych reakcji na pewne wydarzenia. Nikt z całą pewnością nie przyjąłby na spokojnie tego, o czym dowiadywała się Mageli przez całą powieść, czego jednak zdradzać nie będę. 

Kolejnym elementem, który nie przypadł mi do gustu, był język autorki, jednak nie przez cały czas trwania historii, głównie jednak w dialogach. Katrin Lankers używa wyrazów, którymi bohaterowie tej powieści mogliby się posługiwać, gdyby żyli w średniowieczu. Średniowiecze to jednak nie jest, więc i język nie powinien taki być. Ciężko mi był uwierzyć, że bohaterowie rozmawiają ze sobą w ten sposób, bo w normalnej rozmowie nikt raczej nie używa archaizmów lub wyrazów do nich podobnych. Przez to właśnie czasami niezbyt płynnie czytało mi się tę książkę. 

Mogłoby się wydawać, że „Spojrzenie elfa” składa się tylko i wyłącznie z wad, co absolutnie prawdą nie jest. W gruncie rzeczy to fajna powieść, zwykłe paranormal romance dla niewymagającego czytelnika. Trochę baśniowe, trochę rzeczywiste. Sam pomysł połączenia świata ludzi ze światem elfów wydał mi się być bardzo ciekawy, choć ten drugi przedstawiony niezbyt interesująco i może trochę niezbyt umiejętnie, bo za nic nie mogłam sobie wyobrazić środowiska, w jakim żyły te istoty. Nie czuję jednak większego przywiązania do tej książki, choć negatywnie z pewnością wspominać jej nie będę. „Spojrzenie elfa” polecam tym, których kręci wizja romantycznej miłości i którzy oczekują prostej, niezobowiązującej historii.

Moja ocena: 3,5/10

Wyzwanie: Czytam Fantastykę

46 komentarzy:

  1. Jeszcze nigdy nie czytałam książek o elfach. Naprawdę. Ale wynika to z tego faktu, że przestałam czytywać fantastykę... Tak czy inaczej, pomimo Twojej bogatej w słownictwo recenzji, nie sięgnę do tej powieści, z wiadomych względów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja elfy uwielbiam, więc bez zawahania sięgam po książki, w których jest chociażby wzmianka o nich. :)
      Co do mojej recenzji, to ostatnio zastanawiam się właśnie, czy nie za bardzo się rozpisuję... Jednak póki co nikt się nie skarży, nikt nie narzeka, więc będę się cieszyć, że nie brakuje mi słów i weny, bo najgorsze są te chwile, w których nie mam pojęcia, co mogłabym o danej książce napisać.

      Usuń
    2. Pisz tyle, ile uważasz za stosowne, jak komuś się chce, to przeczyta. :) I właśnie, najważniejsze jest to, aby mieć wenę, mnie też czasami dopadają chwilę, kiedy kompletnie nie wiem, od czego zacząć recenzję...

      Usuń
    3. Cieszę się, że mogę znaleźć słowa, którymi chcę opisać daną książkę, bo nie ukrywam, że jestem zadowolona ze swojego postępu w kwestii pisania. Na początku było kiepsko i póki nie zacznę pisać bez sensu lub miotać się, chciałabym utrzymać ten poziom. :) Lubię książki, w których mogę zwrócić uwagę na wiele kwestii, podjąć temat szczegółów i detali, bo uważam, że są one równie ważne co tempo akcji czy bohaterowie. A te chwile, w których aż nie wiadomo, jak zacząć pisanie recenzji są zdecydowanie najgorsze. Tym bardziej, że ja recenzje piszę zaraz po przeczytaniu książki, ewentualnie jeżeli skończę czytać jakąś powieść w szkole, jest to kwestia kilku godzin. Im dłużej zwlekam z powitaniem Worda, tym jest gorzej.

      Usuń
    4. Ja już w trakcie książki wyłapuję niektóre zdania czy kwestie, o których warto by napisać. Osobiście dosyć dawno (pomijając miesiąc, odkąd mam bloga) nie pisałam żadnych recenzji, więc siłą rzeczy wypadłam z wprawy, ale teraz mam okazję, aby to nadrobić. Najlepiej jest właśnie pisać opinię od razu po przeczytaniu, "na świeżo", kiedy jeszcze pamięta się wiele szczegółów.

      Usuń
    5. Czasami jednak nie jest to najlepsze wyjście, bo pod wpływem emocji powstają różne dziwne twory, czego sama byłam świadkiem. I zastanawiam się, czy gdybym z pewnymi recenzjami odczekała chociaż dwa-trzy dni byłyby one mniej emocjonalne? Jak np. w przypadku książki "Przekwitający mak", która tak mnie oczarowała, że kompletnie nie panowałam nad tym, co piszę. I również w trakcie lektury zapamiętuję kwestie, które chcę poruszyć w recenzji. Powinnam chyba zacząć je zapisywać, bo czasami wylatują z głowy i w ich miejscu pojawia się wielka, czarna dziura. :)

      Usuń
    6. Owszem, czasami zdarza się, że od razy po przeczytaniu zabieramy się za recenzję, a tu powstaje jakieś nie wiadomo co. Nie wątpię, że i mi się to zdarzyło. Może i dobrze jest w niektórych przypadkach odczekać trochę, wtedy emocje opadają, ale przecież jeżeli na początku chcemy coś opisać, to potem i tak to zrobimy. O ile nie wyleci nam dany wątek z głowy. Ale nad tym można długo dyskutować...;]
      Ja chyba też muszę zacząć zapisywać ważniejsze kwestie, ponieważ już kolejny raz po przeczytaniu książki chciałam coś odnaleźć i spotkałam rozczarowanie, bo nie wiedziałam, gdzie szukać. A całej powieści nie miałam zamiary wertować kartka po kartce...

      Usuń
    7. Ja właśnie jeżeli od razu się nie zabiorę za pisanie recenzji, to później mam z tym jeszcze większy problem. To trochę tak, jakby to emocje po przeczytaniu książki dawały mi siłę i wenę na napisanie recenzji. ;) Czasami jest to bardzo męczące, no ale co zrobić...

      Usuń
  2. Fakt, że w książce można znaleźć sporo niedociągnięć, a sami bohaterowie do najciekawszych nie należą to osobiście bardzo miło spędziłam przy niej czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na brak mile spędzonego czasu narzekać absolutnie nie mogę, bo nie ukrywam, że czytało mi się tę książkę bardzo szybko, biorąc pod uwagę fakt, że ten tydzień miałam koszmarny i nie wiedziałam, w co ręce włożyć. :) "Spojrzenie elfa" było naprawdę fajną odskocznią od masy zadań i obowiązków, no ale nie aż tak wspaniałą, jakbym tego chciała.

      Usuń
  3. Myślałam, że jest to jedna z lepszych książek. Szkoda, że znalazło się w niej tyle wad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że ja też myślałam, że będzie to naprawdę dobra książka, na wysokim poziomie. Aż cieszyłam się z każdą kolejną pozytywną recenzją, którą przeczytałam przed zapozbaniem się ze "Spojrzeniem elfa". Polecam jednak przekonanie się na własnej skórze o wartości tej książki. :)

      Usuń
  4. A ja jednak zaryzykuję i przekonam się na własnej skórze, czy rzeczywiście jest dosyć słaba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo słusznie. :) A może Tobie bardziej się spodoba? Bo ja tak teraz przeglądam recenzje na LC to mam wrażenie, że jestem takim niezadowolonym z książki rodzynkiem wśród tych wszystkich pozytywnych opinii.

      Usuń
  5. Ja również mam ochotę spróbować przeczytać tą książkę, na razie jednak czytam "Intruza" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Intruz" jest świetny, czytałam go kilka razy, bo naprawdę mi się spodobał. Czytasz pierwszy raz? :)

      Usuń
  6. Mageli - zastanawia mnie, jak to przeczytać. Czy przez DŻ, jak by to było w kwestii angielskiej, czy może przez Ż niczym z francuska, a może po słowiańsku zostawić G? Dziwne to imię, rzeczywiście. Kiedy patrzyłam na zapowiedź tej książki, byłam pewna, że fankom tego gatunku bardzo przypadnie ona do gustu, stąd jestem zaskoczona tak niską oceną, jednak z tego, co piszesz w recenzji, jest ona jak najbardziej uzasadniona.
    PS: Dawno mnie tu nie było, piękny wygląd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie mam pojęcia, w jaki sposób powinno się poprawnie czytać imię głównej bohaterki, jednak tak czy siak brzmi ono bardzo nieprzyjemnie - przynajmniej dla mnie. :) Przyznaję, że jestem zdziwiona, że książka wywarła na mnie takie a nie inne wrażenie, jednak innej oceny choćbym chciała wystawić nie mogę.
      I dziękuję! :)

      Usuń
  7. To cyba pierwsza recenzja, w którj wytknieto tyle błędów :) mimo wszystko mam ocgotę na tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie wrażenie, bo choć moja recenzja nie jest całkowicie negatywna i nie zrównuje tej książki z błotem, to póki co jako jedyna wypowiadam się w niej w taki sposób. ;)

      Usuń
  8. Sama już nie wiem, czy czytałam już jakąś recenzję tej książki czy Twoja jest pierwsza, hmmm. Ale i tak zamierzam przeczytać, lubię tematykę elfów, chcę się sama przekonać jak to jest z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dla tematyki elfów jestem w stanie przeczytać każdą książkę, nawet z najbardziej negatywną recenzją, jeżeli taka by się znalazła. :)

      Usuń
  9. Ja i tak pewnie przeczytam, żeby zobaczyć, czy mnie się spodoba, ale nie jest to jakiś mój priorytet. No i ta nagła miłość od pierwszego wejrzenia trochę odstręcza.
    Anyway, super recenzja i nie mogę się nadziwić w pełni temu szablonowi * - *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie po nawet najbardziej negatywnej recenzji bym tę książkę przeczytała, do elfów póki co nic nie jest w stanie mnie zniechęcić. :)
      A co do szablonu - dziękuję. :) Chociaż blog i tak nie wygląda tak, jakbym chciała. Brakuje mi tylko jednej rzeczy - wysuwanego menu, poza tym na nic nie narzekam.

      Usuń
  10. Przewidywalna? łeee niebawem się za nią zabieram, mam nadzieję, że na mnie wywrze lepsze wrażenie :P Elfy lubię, aczkolwiek niewiele książek o nich czytałam i liczyłam na element zaskoczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie niestety w żadnym momencie nie zaskoczyła, a szkoda. :) Widziałam tę książkę u Ciebie w stosie, ciekawa jestem Twojej opinii!

      Usuń
  11. Ostatnio był lekki wysyp recenzji tej książki i co nieco się naczytałam. Opinie są różne. Jednak sama chętnie sięgnęłabym po tę książkę.

    Recenzja dodana do wyzwania,
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka wzbudziła zainteresowanie czytelników już na samym początku. Ja również jej uległam, ukrywać nie będę. Niestety bez jakichś szałowych wrażeń. :)

      Usuń
  12. Zgodzę się z Miłośniczką Książek. Ostatnio ja też naczytałam się dużo recenzji na jej temat i nie jestem do niej przekonana. Raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami taki wsyp recenzji zamiast zachęcać i promować, zniechęca. Znam to doskonale, więc absolutnie się nie dziwię. "Spojrzenie elfa" wybitne nie jest, więc można spokojnie przejść obok tej książki obojętnie.

      Usuń
  13. Rzadko kiedy mam styczność z tego typu książkami, bo zdecydowanie stronię od fantastyki. Tutaj ocena też nie zachęca, więc raczej sobie odpuszczę.
    Przy okazji serdecznie zachęcam do udziału w konkursie na moim blogu! http://www.culturalnie.net/2013/03/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako zachęcenie do fantastyki to "Spojrzenie elfa" zdecydowanie najlepsze nie jest. :)

      Usuń
  14. I tak nie zamierzałam tego czytać, bo po pierwsze nie lubię elfów, a po drugie wydawnictwo bardzo mnie zraziło do siebie swoimi powieściami. To naprawdę dziwne i nie wiem z czego to wynika, że niektóre wydawnictwa wydają same perełki (Egmont), a niektóre same gówienka. Czy odpowiedzialna jest za to jedna osoba, która decyduje o planie wydawniczym i jeżeli trafi się osoba z marnym gustem, to takie są tego potem rezultaty? Chyba nie. Nie wiem więc czemu ktoś decyduje się na zakup praw do kiepskich tytułów zamiast zainwestować w coś dobrego.
    Fajna recenzja, lubię, jak coś Ci się nie podoba. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Spojrzenie elfa" to tak naprawdę pierwsza książka Wydawnictwa Dreams, jaką przeczytałam, więc oceniać nie będę, ale chętnie poznałabym inne książki, aby wyrobić sobie opinię. :) Chociaż ja raczej nie mam tak, że jakieś wydawnictwo ma same genialne książki lub same beznadziejne, zazwyczaj jest to mieszanka tych lepszych i gorszych. :)
      I dzięki. :D Fajne jest czasami coś skrytykować i mam wrażenie, że negatywne recenzje wychodzą mi znacznie lepiej niż te pozytywne. Przekonam się podczas recenzowania "Podzielonych", bo coś czuję, że polecą zachwyty. :P

      Usuń
    2. Haha, mi tak samo :D Przez negatywne pruję aż miło. :D

      Usuń
    3. Uwielbiam je czytać. :D Serio, w całej blogosferze Twoje krytyczne recenzje należą do moich ulubionych, bo nie owijasz w bawełnę, piszesz konkretnie, ale zarazem tak luźno. :D

      Usuń
  15. nasi też zrzucali się na kwiatki przed lekcjami, ale w sumie liczy się sam gest więc wiesz :D osobiście wolałabym dostać coś, co mogłabym zjeść, no ale nie wolno wybrzydzać.
    ostatnia matura 16 maja?! ale fajnie, ja chyba umrę do tego 20. chcę mieć to za sobą już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem trochę zażenowana tym, jak zachowali się chłopcy w mojej klasie, ale podejrzewałam, że na nic innego liczyć nie można. :)
      Jedna dziewczyna w mojej klasie ma ostatnią maturę 23 lub 26, więc jeszcze gorzej. :x Trzymam za Ciebie kciuki w każdym razie, bo musisz się męczyć cały miesiąc.

      Usuń
  16. Bardzo chciałam przeczytać tę powieść, ale po twojej recenzji zaczynam mieć wątpliwości. Niby nadal intryguje mnie, w jaki sposób autor rozwinął fabułę, a jednak powieść posiada te elementy, których sobie nie cenię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest naprawdę banalna, więc jeżeli nie masz zbyt wielkich oczekiwań wobec niej to myślę, że możesz zaryzykować i przeczytać. Przekonasz się na własnej skórze jak jest naprawdę. :) Dla mnie wszystko działo się trochę szybko, no i ta naiwność głównej bohaterki mocno mnie zniechęcała. Jednak w gruncie rzeczy "Spojrzenie elfa" to przyjemna książka na jeden raz, bo jestem pewna, że nie sięgnę po nią drugi raz.

      Usuń
  17. Podobają mi się takie recenzje: długie i krytyczne:) Książkę miałam na oku, ale teraz zastanowię się nad tym wyborem raz jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama bardzo lubię krytyczne recenzje, chyba nawet bardziej od tych pozytywnych. :) Szczególnie, jeżeli ktoś idealnie trafia w sedno.

      Usuń
  18. Jakoś nie bardzo mnie do tej książki ciągnie :P

    OdpowiedzUsuń
  19. A mnie od początku do " Spojrzenia elfa " nie ciągnęło - mimo, że uwielbiam te stworzenia. Twoja recenzja tylko mnie utwierdziła w postanowieniu żeby przynajmniej na razie je sobie odpuścić. Może kiedyś dam tej książce szansę, nie mówię kategorycznego " nie ". :) Jeśli np. sama wpadnie w moje łapki... :P
    Pozdrawiam!
    P.S. Szablon, wygląd Twojego bloga niesamowicie mi się podoba- jest cudny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie moje klimaty i ocena też nie za wysoka, więc odpuszczam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham elfy i zgadzam się z Tobą

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.