25 września 2013

Kącik anime: Shingeki no Kyojin [Attack on Titan]


Shingeki no Kyojin to anime na podstawie mangi autorstwa Hajime Isayamy powstałej w 2009 roku. Od obecnego roku (dokładnie: od 6 kwietnia) mamy możliwość śledzenia przygód Erena jako anime, którego odcinki pojawiają się co tydzień, a ich liczba będzie wynosić 25 + OVA. Zaczęłam je oglądać kilka tygodni temu i tak ogromnie we mnie uderzyło, że choć podczas oglądania pierwszych odcinków nie planowałam tego tytułu tutaj recenzować, to wkrótce potem musiałam zmienić zdanie, ponieważ nie wyobrażam sobie, żeby mój Kącik anime istniał bez recenzji tej produkcji.

Anime przedstawia przygody chłopca o imieniu Eren Yeager, który wychowywany jest wraz z przybraną siostrą Mikasą przez kochających rodziców. Oprócz nich ważnym bohaterem jest blądwłosy Armin Arlert - ich przyjaciel. Akcja osadzona jest w niezwykle brutalnym i przerażającym świecie, który przypomina średniowieczne fantasy. Ludzie żyją w strachu przed humanoidalnymi, ogromnymi istotami, które zabijają i pożerają każdego człowieka napotkanego na swojej drodze. Rasa ludzka jest na skraju wyginięcia, przy każdym ataku Tytanów - bo tak nazywają się te monstrualne potwory - ginie ogromna ilość ludzi. Ich jedyną szansą na przetrwanie są gigantyczne mury, za którymi się kryją oraz Oddziały Zwiadowców, którzy dzięki wyspecjalizowanemu sprzętowi są w stanie zadać Tytanom śmiertelne rany. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy ogromny, 60-metrowy Tytan narusza mur, a mniejsi Tytani niszczą rodzinną wioskę Erena oraz zabijają jego matkę. W wyniku tych wydarzeń główny bohater wraz z siostrą i przyjacielem wyrusza do innej wioski, w której zaciąga się do wojska oraz przyrzeka sobie, że zabije każdego Tytana napotkanego na swojej drodze.

Shingeki no Kyojin stało się niezwykle kontrowersyjnym anime w krajach sąsiadujących z Japonią, co wcale mnie nie dziwi. Choć oglądałam już wiele tytułów, w których krew i oderwane części ciał były ważnymi elementami, to żadnego z tych anime nie mogę porównać do właśnie tego, które teraz recenzuję. Produkcja ta wstrząsnęła mną niesamowicie, kiedy obejrzałam pierwsze odcinki i stanęłam twarzą w twarz z przerażającą potęgą Tytanów - zaniemówiłam. Szczerze i otwarcie przyznaję, że nie wiedziałam, co powinnam o tym anime myśleć, ponieważ wizja tak monstrualnych, brutalnych, niezłomnych i praktycznie niezniszczalnych potworów wydaje mi się być niemożliwa do ogarnięcia. Bezbronność ludzka wobec Tytanów w tym anime powoduje, że ogarnia mnie strach i przede wszystkim respekt dla autora, który stworzył tak niezwykłą mangę. I to właśnie nie krew, resztki ciał czy brutalne śmierci wstrząsnęły mną najbardziej, a właśnie ta bezbronność i niemoc rodzaju ludzkiego w świecie, w którym walka z Tytanami wydaje się być beznadziejna i niemożliwa do zwyciężenia. 


Na szczególną uwagę zasługuje kreska, ponieważ z całą pewnością jest nietypowa i bardzo wyróżnia się spośród innych anime, które już oglądałam. Pogrubione linie dają postaciom nietypowego wyglądu, ale z drugiej strony mam wrażenie, że sposób rysowania bohaterów nieco wpływa na ich mimikę przy wyrażaniu uczuć jak chociażby przerażenia czy wściekłości. Niektóre emocje wypadają komicznie, a ja czasami zadaję sobie pytanie, czy to z twarzami bohaterów jest coś nie tak, bo - muszę przyznać - właśnie na to wygląda. Pomimo tego, że w niektórych ujęciach twarze bohaterów wypadają bardzo nieatrakcyjnie, to mimo wszystko ta nietypowa kreska dzięki swojej oryginalności na długo zapadnie mi w pamięć.

Sprawę Tytanów poruszyłam już troszkę wyżej, ale jest to zdecydowanie niewystarczająco, bo choć nie mogę napisać o nich zbyt wiele (1. nie za wiele o nich wiadomo i 2. nie chcę zdradzać szczegółów z mangi i anime), to koniecznie muszę przybliżyć ich sylwetki. Tak jak napisałam, nie ma o nich zbyt wielu informacji, podczas oglądania anime pojawia się mnóstwo pytań, a na zaledwie niewidoczną garstkę z nich udzielane są odpowiedzi, przez co widz ogląda każdy odcinek z wielkim niedosytem, bez większej wiedzy na ich temat. Wszystko to związane jest z wydarzeniami, które mają dopiero nastąpić, dlatego czekam na nie z niecierpliwością, jednak jak wiadomo, każda cierpliwość ma swoje granice. Tytani sprawiają wrażenie apatycznych, brak jakiegokolwiek wyrazu emocji na ich twarzach potęguje jedynie wrażenie, że są pewnego rodzaju potworami. Wśród Tytanów pojawiają się wyjątki, tzw. Odmieńcy, którzy wyróżniają się swoim zachowaniem.

Z początku bohaterów jest niewielu, jednak oczywiście z biegiem wydarzeń pojawia się coraz więcej postaci, szczególnie wtedy, gdy Eren wstępuje do wojska. Jak wiadomo - niektórych da się bardziej, innych mniej polubić, jednak większość bohaterów to naprawdę sympatyczne osoby, zdeterminowane, które pomimo przerażenia na widok Tytanów (nie należy zapominać, że to w większości praktycznie dzieci, a nie dorośli ludzie) niezłomnie stają z nimi do walki. Moją największą przychylność zdobyła Mikasa (następnie ktoś zupełnie inny, jednak ta postać, pojawia się dopiero w późniejszych odcinkach), czyli przybrana siostra głównego bohatera - jest małomówna, raczej nie okazuje emocji, jednakże jeżeli chodzi o sposób walki z Tytanami i zwinność - niewielu może się z nią równać. Jeżeli ktoś z was dzięki tej recenzji zapragnie obejrzeć to anime, muszę doradzić, aby nie przywiązywać się do postaci - giną oni szybciej niż bohaterowie Gry o tron.


Główny bohater to trochę bardziej skomplikowany przypadek, ponieważ nie tak do końca przypadł mi do gustu. Na samym początku sprawia wrażenie bezmyślnego, impulsywnego chłopca, który z miejsca chce rzucić się do walki, pomimo logicznych argumentów przyjaciół odradzających mu takie postępowanie. Z biegiem jednak czasu wyrabia się, przestaje być taki narwany, a jego charakter normuje się. Nie jest przedstawiony jako niezwyciężona postać i to podoba mi się najbardziej, ponieważ mam dosyć idealnych charakterów, którzy właśnie z tego powodu stają się dla mnie antybohaterami. Eren to z pozoru całkiem zwyczajna postać, jego zdolności w walce wykraczają niewiele powyżej normę. 

Akcja toczy się tutaj w bardzo nierównomierny sposób. Na samym początku, tj. pierwsze dwa odcinki jest jej sporo, później znacznie słabnie i w pewnym momencie znów skacze w górę - tak jest kilka razy. Dlatego też zdecydowanie proponuję zapoznać się z mangą, ponieważ z anime jest tak, że twórcy postanawiają dodać coś od siebie, dlatego niektóre momenty są po prostu przegadane, kiedy to w mandze ich nie ma i toczy się normalna, czasami naprawdę przebojowa akcja. Dlatego ja sama już po 20 odcinku anime od razu uciekłam do mangi, która wciąż jest ukazywana i akcja w niej poleciała znacznie bardziej do przodu, więc można zapoznać się z niektórymi wydarzeniami „na zapas” i po prostu czekać, aż pojawią się w anime. 

Pod względem muzycznym jest tu troszkę gorzej. W trakcie niektórych scen muzyka jest doskonała i idealnie dopasowana do akcji, przez co powoduje wzrost napięcia i oczekiwanie na to, co wydarzy się za chwilę. Niestety ani opening, ani ending nie zwrócił mojej uwagi, według mnie muzyka tutaj jest całkowicie przeciętna i niczym się nie wyróżnia. Nie wpada w ucho, nawet po wielokrotnym przesłuchaniu.

Shingeki no Kyojin to także świetny shounen, niektóre sceny walk są tutaj naprawdę zjawiskowe i budzą mój ogromny podziw. Większość z nich jest niestety skazana na porażkę, co powoduje największy smutek. Mamy tutaj również doskonały postapokaliptyczny klimat oraz niezłą dawkę horroru. Jednak przede wszystkim jest to świetne studium ludzkich reakcji w obliczu zagrożenia i nieuniknionej śmierci, bo tak naprawdę członkowie Oddziału Zwiadowców są najbardziej narażeni na śmierć i pożarcie żywcem przez Tytanów. A gdyby się ktoś zastanawiał, jak wyglądałby plakat promujący film - oto dzieło pewnego fana, który wlał trochę życia i realizmu w plakat promujący anime. Zapiera dech w piersiach, prawda?

14 komentarzy:

  1. Porównanie prędkości uśmierciania bohaterów SnK z Grą o Tron bardzo trafne :p Anime oglądam i z niecierpliwością czekam na ostatni odcinek. Co do muzyczki, to spodobał mi się drugi ending, ale oprócz tego anime raczej się nie wyróżnia. Rasowa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedyne słuszne porównanie według mnie. :D Ja również czekam na ostatni odcinek, ale czytam też mangę i bardziej czekam na kolejny chapter, bo akcja robi się coraz bardziej niesamowita. :)

      Usuń
  2. Długo się zastanawiałam nad tym anime, ale dopiero teraz stwierdziłam, że muszę obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, warto, wrażenia niezapomniane. :) Polecam też mangę!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jak zauważyłam, mało osób z mojego kręgu tutaj lubi anime, a szkoda. :) Miałabym z kim porozmawiać. :)

      Usuń
  4. Chętnie bym pooglądała ale jak na razie czasu nie ma :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie powinnam raczej zabierać się za oglądanie czegokolwiek, w sobotę się wyprowadzam, zaczynam studia, a tu w tym miesiącu rozpoczęłam oglądanie 5 anime, z czego jedno skończyłam + dwa dni temu zaczęłam oglądać Breaking Bad. :D

      Usuń
  5. Nie ma dużego doświadczenia, jeśli chodzi o anime :) Na moim koncie jest zaledwie kilka obejrzanych tytułów
    Jednak zaintrygowałaś mnie :) Chociaż wolałabym chyba przeczytać mangę
    Fanowski plakat świetny. Szkoda, że nie wrzuciłaś więcej obrazów, bo chętnie zapoznałabym się bliżej z tą kreską

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za wielką ilością obrazków w postach, dlatego ograniczyłam się jedynie do kilku. :) Jednak SnK polecam, to niezwykłe anime. :)

      Usuń
  6. Uwielbiam :D
    Właśnie napisałem o tym (bardzo krótki niestety) artykuł, zapraszam http://moimnz.blogspot.com/
    Pozdrawiam fana SnK :3

    OdpowiedzUsuń
  7. O SnK, oglądałam to anime wtedy jak wychodziło, czekając ciągle na następny odcinek ^^ Mnie też się spodobało. I jaką postać z późniejszych odcinków polubiłaś? Bo o tym wspominasz w recenzji, a jestem ciekawa. Co do Mikasy to też wzbudziła we mnie pozytywne emocje, szczególnie ten zwinny sposób walki. No i masz całkowitą rację, do bohaterów serio nie ma co się przywiązywać... ale ja nie potrafiłam i niektóre śmierci troszku przeżywałam. Tak poza tym to ogólnie zgadzam się z Twoją recenzją i co do kreski i co do muzyki i innych. Jedynie mam inne zdanie o pierwszym openingu, który bardzo mi się spodobał, jakoś tak pasował mi do tej serii :) . No a tak poza tym to serio, największe wrażenie wywarły na mnie pierwsze odcinki, wydały mi się wręcz niesamowite. Po obejrzeniu pierwszego na chwilę mnie zamurowało.
    A co do plakatu to na serio jest świetny *^*
    A poza tym dobra recenzja, jest dość wnikliwa i przyjemnie się ją czytało ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po obejrzeniu wszystkich odcinków moim ulubionym bohaterem jest Levi. Jego zdolności w walce są niesamowite, szczególnie, gdy pokazywał na co go stać podczas walki z Annie. :) Jednak ogólnie cała postać jest fantastyczna. Mam nadzieję, że druga seria pojawi się jak najszybciej. :)

      Usuń
  8. Masz kącik anime i ja o nim nie wiedziałam! :( Cieszę się, że go znalazłam. :D
    Naprawdę świetna recenzja! ;) Oglądałam to anime jakiś czas temu, ale wywarło na mnie duże wrażenie. Żałuję, że nie przepadam za mangą, bo dowiedziałabym się przynajmniej co się wydarzyło po pierwszym sezonie. :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.