13 czerwca 2014

Rywalki, Kiera Cass

Jakże jestem zadowolona z tej książki to chyba nawet nie jesteście w stanie sobie tego wyobrazić! Ogromny kamień spadł mi z serca, ponieważ zainteresowałam się tą książką jeszcze przed informacją o polskiej premierze, za sprawą amerykańskich czytelników, a niezbyt pochlebne w większości opinie o tej powieści zasiały we mnie ziarno zwątpienia. Ziarenko to nie wykiełkowało na szczęście na tyle, aby się do tej książki zniechęcić, co więcej - w momencie, gdy powinnam uczyć się na zaliczeniowe kolokwium ze znienawidzonego przeze mnie przedmiotu zabrałam się za czytanie tej książki, gdyż w tym przypadku ciekawość była znacznie silniejsza od zdrowego rozsądku podpowiadającego wetknięcie nosa w notatki. Przecież dobrze wiecie - po co się uczyć, skoro można przeczytać książkę, prawda? Prawda.

America jest jedną z trzydziestu pięciu dziewcząt, które zostały wybrane do udziału w Eliminacjach, mając szansę na zostanie księżniczką i poślubienie Maxona, syna rodziny królewskiej. Wbrew pozorom America wcale nie pragnie korony, a na udział w Eliminacjach zdecydowała się z zupełnie innego, choć równie ważnego dla siebie powodu, pomimo tego, iż oznaczało to rozstanie z Aspenem, jej sekretną miłością. Przypuszczenia dziewczyny wobec Maxona nie spełniają się i choć America jest już całkowicie zakochana w jednym chłopcu - chcąc czy nie chcąc zaczyna odczuwać względem Maxona coś, czego wcale nie pragnie.

Przysięgam, pewnego dnia te wszystkie trójkąty w książkach doprowadzą mnie do szaleństwa! Gdyby jeszcze „Rywalki” były książką słabą to mogłabym to znieść, poradziłabym sobie z rosnącą frustracją, być może nawet nie przejęłabym się tym, że uczucia głównej bohaterki znów są podzielone pomiędzy dwójkę chłopaków. Niestety (albo i stety, sama już nie wiem), powieść Kiery Cass jest fantastyczna, niesamowicie wciągająca i niepozwalająca się od siebie oderwać ani na sekundę! Gdy zaczęłam ją czytać kilka dni temu, wieczorem, od razu wiedziałam, że książka ta zwiastuje kłopoty. I tak też się stało, po jej odłożeniu nie mogłam przestać myśleć o tej historii, a następnego dnia rano natychmiast zabrałam się za dokończenie opowieści, z całych sił starałam się dawkować sobie tę książkę, aby nie zakończyć jej zbyt szybko, jednak była to z góry przegrana walka z wiatrakami - pochłonęłam „Rywalki” w zatrważającym tempie i czuję, że długo nie wytrzymam bez drugiej części.

Pomimo tego, że ta książka jest naprawdę świetna, to i tak posiada kilka minusów, o których nie mogę nie wspomnieć. Nie są one na tyle rażące, żeby zniechęcić mnie do przeczytania dalszych części czy do zmiany zdania o tej powieści, aczkolwiek nie sposób ich nie zauważyć w trakcie czytania tej książki. Istotnym problemem w tej powieści jest dla mnie główna bohaterka - nigdy nie sądziłam, że jakąkolwiek postać mogłabym określić tym mianem, niestety jednak stało się. America to niesamowicie irytująca dziewczyna, całkowicie bierna w swoich działaniach, a jej niezdecydowanie w wielu momentach działało mi na nerwy. Oczywiście niczego innego nie można się spodziewać po trójkącie romantycznym, fakty jednak pozostają faktami, a America, której na początku byłam bardzo przychylna, to po dołączeniu do Eliminacji szybko stała się po prostu... odpychająca. Pokuszę się nawet o napisanie, iż mam wrażenie, jakby bawiła się ona uczuciami obu chłopaków i choć sama jest niezwykle niezdecydowana w temacie uczuć, to jej zwodzenie Maxona i Aspena jest niezwykle frustrujące!

Drugim aspektem w kwestii minusów, jest sam fakt, że niemalże wszystko w tej książce układa się po prostu zbyt idealnie. Akcja i wydarzenia suną tak gładko, jakbym naprawdę czytała baśń, w której wszyscy żyją długo i szczęśliwie, każda rzecz układa się po myśli głównej bohaterki, która prawie w ogóle nie spotyka kłód pod swoimi nogami. Jestem jednak pewna, że w kolejnej części akcja się skomplikuje, gdyż nie uwierzę, żeby autorka planowała ciągnąć tę sielankę do samego końca i choćby z tego faktu nie mogę się doczekać przeczytania kolejnej części.

Uciekając jednak od minusów - wszem i wobec ogłaszam, iż poznałam kolejną literacką miłość. I właśnie z tego powodu jestem tak sfrustrowana tą książką! Aspen to cudowny chłopak, oddany głównej bohaterce niczym wierny szczeniaczek, którego chciałoby się owinąć w ciepły kocyk, aby nie spotkało go nic złego, dlatego też bardzo denerwuje mnie to, iż America tak pogrywa sobie z jego uczuciami. Wyidealizowana postać Maxona aka księcia z bajki kompletnie do mnie nie przemówiła i jakże bym chciała, żeby autorka w jakiś sposób zdecydowała się skazić ten idealny wizerunek! Gwarantuję Wam, że podczas czytania tej książki będziecie równie sfrustrowani co ja, jednak w gruncie rzeczy mogę stwierdzić, że to dobra frustracja. Frustracja, która sprawia, że książka ta pozostaje w myślach na bardzo długi czas.

Kiera Cass stworzyła bardzo ciekawy, antyutopijny świat, w którym społeczeństwo podzielone jest na kilka kast. Jak się można domyślić, ci na najniższych szczeblach ledwo wiążą koniec z końcem, natomiast ci wyżej niemalże pławią się w luksusach i dostatku. Zawsze lubiłam takie podziały w książkach, wyraźnie zarysowane różnice w społeczeństwie, które nawet współcześnie są bardzo widoczne. Sama powieść, jak już wyżej wspomniałam, jest bardzo wciągającą lekturą, napisaną przyjemnym, lekkim językiem, posiadającą wartką akcję i bardzo zaskakujące wydarzenia (choć nie tak zaskakujące dla kogoś, kto w trakcie lektury nie mógł się powstrzymać, przeczytał opisy pozostałych dwóch części i okropnie zaspoilerował sobie całą historię... tak, to ja), które potrafią wbić czytelnika w fotel. Jestem naprawdę zadowolona z tej powieści, dlatego polecam ją każdemu, kto ma ochotę na coś lekkiego i odprężającego.

Ocena: 8,5/10
Wyzwanie: Czytam fantastykę.

37 komentarzy:

  1. Lekka dystopia, właśnie poczytuję na boku. Wciąga, ale powoli zaczyna mnie nudzić. W każdym razie nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na szczęście nie nudziłam ani przez chwilę, od pierwszych stron bardzo mi się ta książka spodobała i już nie mogę się doczekać przeczytania drugiej części. :) Jestem trochę w szoku, bo zazwyczaj nieodwołalnie skreślam takie książki, a tu proszę...

      Usuń
  2. Mam na nią ogromną ochotę! Wciąż tylko funduszy brak ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, te fundusze, z nimi jest wieczny problem. :)

      Usuń
  3. Zgadzam się na pewno z jednym - książka jest bardzo lekka i wciągająca jak diabli. To dlatego przeczytałam wszystkie tomy serii (drugi i trzeci po angielsku), chociaż już pierwsza część mnie irytowała. I tutaj w sumie też się z Tobą w dużej mierze zgadzam, bo denerwowały mnie podobne rzeczy, co ciebie (tylko chyba znacznie bardziej) - powtarzanie motywu trójkącika, okropne niezdecydowanie Americi (i ona w ogóle jako postać) czy trochę zbyt prosta, naiwna fabuła.

    "Elita" jest chyba najgorsza, tam właściwie cały czas America zastanawia się nad tym, kogo kocha i zwodzi Aspena oraz Maxona. "The One" jest lepsze, choć to i tak wkurzająca seria.
    Ale fakt, wciągająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie korci, żeby Cię zapytać, czy ten cały trójkąt Aspen - America - Maxon rozwinie się "po mojemu", ale nie chcę jeszcze bardziej sobie spoilerować tej historii, więc zamilknę. Bardzo, bardzo chcę, żeby to Aspen był tym, który zwiąże się z główną bohaterką, ale mam jakieś dziwne przeczucie, że autorka pójdzie innym tropem.

      Fakt, niektóre rzeczy w tej książce były trochę denerwujące (w moim przypadku nie tak bardzo, jak piszesz, ale jednak...), mimo wszystko dawno żadna książka aż tak mnie nie wciągnęła! Jest to naprawdę bardzo porywająca opowieść.

      Usuń
  4. Mimo wszystkich minusów chcę!! Chcę chcę chcę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze! Chciałabym każdemu powiedzieć, żeby nie zrażać się tymi minusami, bo jak widać w moim przypadku - są, rzucają się w oczy, ale wciąż jestem tą książką zachwycona. :)

      Usuń
  5. Słyszałam różne opinie o tej książce, ale po twojej recenzji chyba się na nią skuszę:)
    pozdrawiam
    mirabelkowabiblioteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, zdecydowanie warto. Opinie są właśnie w większości nieprzychylne tej książce, ale nie zrażałabym się nimi, wszystko zależy od upodobań. :)

      Usuń
  6. A mnie książka się nie podobała:( America, Aspen i Maxon doprowadzali mnie do szału no i wolałbym trochę więcej wiedzieć o Illei.... czy jak to się pisze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na brak informacji o Illei nie narzekam, według mnie autorka fajnie ten nowy układ świata wytłumaczyła i jej wyjaśnień było niemało, ale przecież takich informacji nigdy za wiele. Ja również nie pogniewałabym się o coś więcej, mam nadzieję, że w kolejnych częściach autorka uraczy nas nowymi informacjami. :)

      Usuń
  7. Czytałam już wiele pozytywnych opinii, więc taki rarytas nie może mnie ominąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rarytas, rarytas, bardzo smakowity moim zdaniem. :) Zdecydowanie warto przeczytać.

      Usuń
  8. Podział na kasty, frakcje i dystrykty. Miłosny trójkąt. Irytująca główna bohaterka... wieje mi tu schematem (choć Katniss mnie nie denerwowała ;)). Z jednej strony widzę, że wywołała u Ciebie duży entuzjazm, a z drugiej czuję się trochę znużona tymi tępymi postaciami kobiecymi (dziewczęcymi?). Widzę, że nie jest to pierwsza pozytywna opinia na temat tej książki. Musze jeszcze przemyśleć sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to jest w ogóle możliwe proszenie o oryginalność w młodzieżowych antyutopijnych powieściach. Schemat goni schemat, to prawda i tego nie sposób nie zauważyć, ale można albo do tego przywyknąć, albo po prostu przestać czytać takie książki, bo po co się niepotrzebnie denerwować? Chyba, że ktoś lubi, ale to by było dziwne. :D W każdym razie fakt, Katniss z góry przychodzi tu na myśl, ale o ile czuję duży wstręt do tej trylogii, to w moim przypadku z Rywalkami jest zupełnie inaczej, choć bohaterka jest bardziej denerwująca. :)

      Usuń
    2. Większość książek ma wspólne cechy, absolutnie nie dotyczy to wyłącznie antyutopii. Nie chodzi mi o to, że nie lubię schematów. Jeśli akurat mam ochotę na coś bezpiecznego, coś co z całą pewnością mnie pochłonie, to z chęcią po to sięgam. Mam na myśli to, że raczej kopia goni kopię, a z książki do książki, oprócz tego co dobre, przechodzą takie paskudy, jak główne głupiutkie bohaterki. Dlatego waham się, czy przeczytać, czy nie. Twoja opinia jest zachęcająca (jak i kilka innych), więc nie mówię nie. Więcej, pod wpływem pozytywnych opinii jestem coraz bardziej na tak, ale obawy wciąż pozostają :)

      Usuń
    3. Z tymi schematami bywa różnie, bo właśnie czasami są one niemożliwie irytujące i gdy pojawiają się w jakiejś książce, to czasami ma ona pecha kompletnie się czytelnikowi nie spodobać. A czasami za to te schematy przechodzą niemalże niezauważone. I oczywiście jest to zjawisko powszechne nie tylko w gatunku antyutopijnym, również i w innych, jednak ja odniosłam się w tym przypadku do właśnie antyutopii, skoro jesteśmy w temacie "Rywalek". :) U mnie akurat wypadło tak, że ta książka bardzo mi się spodobała, ale zapewne kolejna tego typu, którą przeczytam, nie będzie już miała tego szczęścia. America nie jest jeszcze taką najgorszą bohaterką, porównując ją chociażby do Triss z "Niezgodnej", jednak i tak mam wrażenie, jakby nawet jakość postaci spadała wraz z kolejną schematyczną historią.
      Nie mam pojęcia co mogę Ci doradzić, decyzja należy tylko i wyłącznie do Ciebie, ale "Rywalki" są w sumie bardzo cienką książką, więc myślę, że niewiele stracisz, jeżeli zdecydujesz się na przeczytanie. Ja zawsze jestem zdania, że należy spróbować, jakikolwiek nie miałby być tego wynik. :)

      Usuń
    4. Dobrze, że nie jest to kolejna Triss. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź ;-)

      Usuń
    5. Jeżeli ktoś nie polubił Triss - tak, jak ja - to wtedy faktycznie jest to duża ulga. :) Dziękuję za ciekawą dyskusję i zapraszam częściej, zdecydowanie brakuje mi tutaj takich rozmów! :)

      Usuń
  9. Również mi się podobała, ciekawa i odprężająca lektura! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najważniejsze! :) Akurat w tym czasie takiej książki potrzebowałam najbardziej, jestem w środku sesji, więc żadne ukryte znaczenia, pełne przesłań metafory nie są mi w tym momencie potrzebne, tylko coś lekkiego, co odpręży i zrelaksuje. :)

      Usuń
  10. No i kolejna pozytywna recenzja! No ja nie mogę, to już się staje nudne. Naprawdę! Muszę w końcu przeczytać tę ksiażkę, ale mimo wszystko trochę obawiam się minusów które wymieniłaś. O ile do irytujących głównych bohaterek zdążyłam się już powoli przyzwyczajać, o tyle ta "sielankowość" jakoś do mnie nie przemawia. Lubię kiedy bohaterowie co chwila muszą przezwyciężać jakieś trudności, cokolwiek co namiesza w ich planach, nawet jeśli byłoby to zwykłe przeziębienie, albo coś w tym rodzaju xD W każdym razie kiedyś na pewno sięgnę po "Rywalki", ale teraz mam już trochę zaplanowanych wydatków (czytaj: "19 razy Katherine" i soundtrack "Gwiazd naszych wina") więc na dzień dzisiejszy sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jestem pewna, że komplikacji będzie niemało w kolejnych częściach, w tej z resztą też się pojawiają, jednak mimo wszystko miałam wrażenie, jakby wiele rzeczy głównej bohaterce przychodziło zbyt łatwo, bez zbędnego wysiłku. Nie jestem do tego przyzwyczajona i chciałabym, żeby jakieś trudności się pojawiły. :)

      Do mnie właśnie dzisiaj dotarła książka "19 razy Katherine" i zaraz po sesji zamierzam się za nią zabrać - jestem strasznie ciekawa tej powieści i nie wiem czy wytrzymam do 24 czerwca. :)

      Usuń
  11. Niezmiernie cieszę się, że "Rywalki" spotykają się z tyloma pochlebnymi opiniami, ponieważ właśnie mam zamiar pożyczyć je od mojej dobrej koleżanki. Nie lubię, kiedy w książkach życie układa się wręcz idealnie, zupełnie inaczej niż w realistycznym świecie. Jednak mogę to przecierpieć, jeśli książka jest naprawdę dobra. Gorzej wygląda sytuacja z irytującym głównym bohaterem - to straszliwie mnie wkurza. Jednak pomimo tego skuszę się na "Rywalki", bo zbyt dobrze o nich piszesz, żebym mogła przejść obojętnie obok tej lektury... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało pożycz od koleżanki tę książkę, mam nadzieję, że będziesz z niej zadowolona. :) Jak dla mnie ta powieść jest rewelacyjna, zapewniła mi dużo świetnej rozrywki i pozwoliła choć na chwilę całkowicie zapomnieć o stresujących egzaminach i sesji, a to przecież najważniejsze. America jest irytująca, to fakt, ale nie aż tak do przesady, na szczęście. Czytałam, że w kolejnych częściach jest gorzej, co mnie bardzo martwi, nie zamierzam jednak negatywnie się nastawiać i podejdę pozytywnie do "Elity", gdy już będę miała tę książkę w swoich rękach. :)

      Usuń
  12. Książkę darzę sympatią, aczkolwiek drugi tom... Okropny. Zamiast skupiać się na akcji i fabule, autorka męczy czytelnika niezdecydowaniem tej okropnej dziewuchy -.- I o ile, Aspen po pierwszym tomie ani mnie grzał, ani mroził, to po drugim jestem gotowa wsadzić go do jakiegoś lochu, żeby zginął na forever - wybacz ;)
    W każdym razie, mimo wszystko - po trójkę trzeba sięgnąć bo jestem... OKROPNIE ciekawa finału...
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, Aspen naprawdę zrobi się taki okropny? Mam nadzieję, że ja tak tego nie odbiorę, bo w tym momencie kocham tego bohatera całym sercem i jestem gotowa walczyć za niego na śmierć i życie z każdym, kto tylko ma wobec niego złe zamiary. Czytałam właśnie, że zachowania bohaterów bardzo się zmieniają, szczególnie w 3 części, ale mam nadzieję, że autorka nagle nie postanowi kompletnie pozytywnej postaci zmienić w znienawidzoną i odwrotnie, bo wątpię, żeby mi się to spodobało, taka drastyczna zmiana osobowości. No nic, teraz tym bardziej jestem ciekawa "Elity". :)

      Usuń
  13. Ojej, nie spodziewałam się, że napiszesz pozytywną recenzje o tej książce! I teraz jestem w kropce. Kupować czy nie kupować? :D Z jednej strony kilka moich znajomych nie lubiło tej książki BARDZO, z drugiej są też pozytywne recenzje. Kurcze, sama nie wiem! :) Chyba po prostu przeczytam w formie ebooka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E-book to dobry wybór, później zawsze możesz ewentualnie kupić tę książkę w papierowym wydaniu, jeżeli bardzo Ci się spodoba. :D Nie ma co rzucać się na zakup, którego nie jest się pewnym, ja sama tysiąc razy zastanawiam się na jedną książką, zanim zdecyduję się ją kupić, co jest niemożliwe denerwujące. :D

      Usuń
  14. Dużo się o tej serii już naczytałam, a każda kolejna recenzja tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że muszę, po prostu muszę ją przeczytać! Na razie brak funduszy, ale nie wiem nawet, czy chcę mieć tę powieść (i dalsze tomy serii) w swojej biblioteczce. Więc zaczekam, może pojawi się w bibliotece, a może ktoś mi pożyczy? :) Przeczytać, na pewno przeczytam. Kiedy? Nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rywalki" to trylogia, 2 tom już został wydany i z tego co wiem to 3 również ma zostać wydany w tym roku, więc jeżeli zdecydowałabyś się na przeczytanie tych książek to nie musiałabyś długo czekać na kolejne części. :) Tak na marginesie to jestem zachwycona w tym momencie Jaguarem, że tak pięknie i w krótkim odstępie czasu wydaje tę trylogię. Oczywiście wszystko się okaże i mam nadzieję, że premiera 3 części się nie przesunie, jednak i tak uwielbiam Jaguara za to fantastyczne tempo. Trzymam kciuki, żebyś dała radę wypożyczyć te książki z biblioteki lub pożyczyć od kogoś innego, bo warto je przeczytać, nawet, jeżeli szkoda jest funduszy na własny zakup. :D

      Usuń
  15. Najbardziej do przeczytania tej powieści zachęca mnie...okładka. To bez sensu, ale jest taka śliczna, że nie mogę przestać się na nią gapić. Opis nie wydaje się aż tak bardzo interesujący, a trójkąt trochę mnie zniechęca, chociaż wiem, że dzięki niemu jest więcej zgrzytów pomiędzy bohaterami, a co za tym idzie - dużo akcji i raczej nie da się nudzić podczas czytania. Jednak zawsze mnie denerwują. I ten idealizm - trochę mnie martwi bo lubię jak postaci mają wady jak normalni ludzie i nie są wyjęci z baśniowego świata. Ale i tak mam zamiar przeczytać :). I też często sobie tak spojleruję kolejne części :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, okładka jest po prostu obłędna, bardzo się cieszę, że Jaguar postanowił zachować oryginalne okładki, tak pięknych dawno nie widziałam. :) Idealizm no jest, wszystko piękne, kolorowe, niczym wyjęte z baśni, jednak jestem pewna, że nie na długo taki stan rzeczy pozostanie. W kolejnych częściach akcja musi się skomplikować, nie ma innej opcji. :)

      Usuń
  16. Przeczytałam twoją recenzję z nieopisaną przyjemnością.
    Używasz wspaniałego języka, a każde twoje słowo jest przemyślane i idealnie dobrane.
    Czego niestety nie mogę powiedzieć o książkę, nad którą na pozytywnie się wywodzisz.
    Mi książka kompletnie nie przypadła do gustu.
    Tak jak sama pisałaś, powieść posiada wiele minusów.
    Cóż... dla ciebie nie była tak rażące, ale dla mnie wręcz przeciwnie.
    Cała akcja przechadzała się idealnie spokojną ścieżką, na której nie pojawiał się nawet najmniejszy kamień, który choć minimalistycznie wprowadził skażę bądź utrudnienie.
    Drugim powodem jest główna bohaterka.
    America.
    Kompletnie nie przypadała mi do gustu.
    Wstrętne mieszanie w głowie obu chłopcom, denerwujące niezdecydowanie i czysta głupota poraziły mnie jasnym piorunem z nieba, który próbował przekonać mnie abym ową książkę wyrzuciła przez okno na pożarcie moim miałczącym kotom.
    Choć szczerze mówiąc ''Elita'' czyli druga część tej trylogii znajduje się na mojej liście, książek do przeczytania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim bardzo dziękuję za miłe słowa, nieopisaną przyjemność sprawia mi czytanie o tym, że komuś podoba się mój styl pisania recenzji, zwłaszcza, gdy uważam go za całkowicie przeciętny. Takich słów nie słyszę często, dlatego cieszę się z nich jak dziecko. :)
      Co do książki natomiast to fakt, posiada kilka minusów, ale na szczęście w moim przypadku nie wydały się one zbyt rażące i zdecydowanie przeważyło to, iż czerpałam z czytania tej powieści nieopisaną przyjemność, ponieważ wzięłam ją jedynie za bardzo dobrą rozrywkę. Nie liczyłam na zbyt wiele. :)

      Usuń
  17. Wzdycham w kierunku tej książki już od pewnego czasu, ale niestety, nic nie wskazuje na to, żeby moja miejscowa biblioteka planowała w najbliższym czasie powiększyć swój zasób właśnie o tę pozycję. Ja z kolei nie czuję się do niej na tyle przekonana, żeby kupić ją samodzielnie. Tak bardzo jak podoba mi się tematyka powieści - antyutopia, kasty i tak dalej - tak bardzo odpycha mnie fakt miłosnego trójkącika, który wydaje mi się jakimś przepisem na napisanie dobrych serii w dzisiejszych czasach. O ile jestem w stanie go znieść, gdy ginie gdzieś pomiędzy zwartą akcją, tak drażni mnie, gdy staje się główną częścią fabuły, a główna bohaterka rozczula się nad swoim trudnym wyborem przez połowę książki. Jednak, pomimo tych kilku minusów, które wymieniłaś, ufam twojemu zadowoleniu po jej przeczytaniu i jestem pewna, że zacznę czytać "Rywalki", jak tylko ich egzemplarz wpadnie w moje ręce. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.