3 lutego 2015

Kącik filmowy: Mój sąsiad Totoro [1988]

Wiecie już doskonale, że jestem ogromną fanką japońskich filmideł, z naciskiem oczywiście na anime, którego kącik na moim blogu istnieje od dłuższego już czasu. „Mój sąsiad Totoro” to film animowany stworzony przez studio Ghibli, z którego ujęcia już przez długi czas widywałam w internecie. Odkąd pamiętam z filmami mam tak, że choć jakiś tytuł niesamowicie mnie kusi, to mimo wszystko nie mogę zebrać się do jego obejrzenia. Nadeszła jednak ta pora, kiedy przypomniałam sobie o tym tytule i spontanicznie go włączyłam - czy było warto? 

Poznajemy tutaj historię dwóch sióstr, które wraz z ojcem przeprowadzają się za miasto, aby być bliżej matki leżącej w szpitalu. Szybko zadomawiają się w nowym miejscu, poznają tam chłopca imieniem Kanta, Babcię oraz... dziwnego stworka, który zwie się Totoro i zamieszkuje pobliski las. Dzięki niemu dziewczynki wkraczają w świat pełen magii i snów, w którym przeżywają niesamowite przygody wraz z ich nowym, futrzastym przyjacielem.

Siostrzana więź ukazana w tym filmie jest doprawdy niesamowita. Mei, młodsza z dziewczynek, która ma tylko cztery latka, naśladuje swoją siostrę na wszystkie możliwe sposoby. Nie odstępuje jej na krok, stroni od obcych i tylko w towarzystwie Satsuki czuje się bezpiecznie i komfortowo. Starsza dziewczynka natomiast jest dla Mei niczym imitacja matki, która schorowana nie może odpowiedni zająć się swoimi córkami. Dziewczynki troszczą się o siebie, dbają o swoje bezpieczeństwo (zwłaszcza Satsuki względem Mei, z racji tego, że jest starsza) oraz darzą się bezgraniczną miłością. Jest to cudownie ukazana więź między rodzeństwem, która zachwyca i wywołuje najpozytywniejsze uczucia.


Miejsce, do którego przeprowadza się rodzina zapiera dech w piersiach. Jest to mała wieś, a jednak tak przepiękna, że jej widoki chciałoby się chłonąć wzrokiem bez końca. Miejsce przepełnione cudownymi drzewami, krzewami, które skrywają tajemnicze ścieżki i strumykami tak pięknie błyszczącymi, iż chciałoby się korzystać z ich dobrodziejstw bez liku. Jest to miejsce, w którym nawet pochmurny, deszczowy dzień przybiera cudownie nostalgiczną atmosferę. Na wsi, którą zamieszkują siostry panuje pewnego rodzaju beztroska. Ludzie żyją nieśpiesznym tempem, oddani są swoim uprawom i codziennym obowiązkom. Żyją w zgodzie i przyjaźni, nie mają problemu z tym, aby pomóc komuś w potrzebie i z łatwością potrafią zebrać się do działania w kryzysowej sytuacji. Ma się wrażenie, jakby upływający czas i pośpiech w żaden sposób tego miejsca nie dotyczył. 

„Mój sąsiad Totoro” w kilku momentach przywodził mi na myśl skojarzenia z innymi tytułami, które miałam okazję zobaczyć czy przeczytać. Sama wizja tego fantastycznego, magicznego świata oraz moment wpadania do dziury przez Mei w próbie złapania malutkiego stworzonka niezwykle przypominał mi dzieło Lewisa Carolla, jakim jest oczywiście „Alicja w Krainie Czarów”. Tak samo uśmiech i wygląd niesamowitego, cudacznego kota w postaci autobusu z miejsca przypomniał mi o uwielbianym przeze mnie Kocie z Chesire. Kolejnym, cudownym skojarzeniem jest całe drugie, głębokie dno tej animacji, którego absolutnie nie sposób nie skojarzyć z jedynym i wyjątkowym „Labiryntem Fauna”. Dlaczego?

Dziewczynki tak jak jedenastoletnia Ofelia z „Labiryntu Fauna” próbują poradzić sobie z traumatycznymi, smutnymi wydarzeniami w jedyny znany im sposób - wyobraźnią uciekają w świat marzeń, w świat snów i fantastyki niczym z najpiękniejszych baśni. Oddzielają się od cierpienia i radzą sobie z nim na swój własny sposób. Totoro, maleńkie czarne stworki zwane Kurzykami, cudaczny kot w postaci autobusu to postacie, które same wykreowały, w które tchnęły życie, które pokochały i z którymi beztrosko spędzały czas. Wąsaty Totoro szybko stał się dla sióstr najlepszym przyjacielem i podporą, na którą bez względu na wszystko mogły liczyć. Cudowny motyw uciekania w świat wyobraźni, gdzie nie ma ograniczeń, gdzie wszystko jest możliwe, gdzie nie sięga smutek i cierpienie.

„Mój sąsiad Totoro” to film dla każdego. Dzięki podwójnemu znaczeniu zachwycić się nim mogą nie tylko dzieci, ale również i dorośli, którzy jakąś cząsteczkę dziecka na pewno jeszcze w sobie posiadają. To animacja, która zachwyca, wzrusza i czaruje w taki sposób, iż niemożliwym jest nie zakochanie się w tej historii, w siostrach i w jakże uroczym, ogromniastym Totoro. Produkcja jak najbardziej warta polecenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.