2 lutego 2015

TOP 5: Reklama dźwignią handlu, czyli najbardziej przereklamowane książki


Istnieją książki, których oszałamiająca promocja czy wychwalające pod niebiosa recenzje mogłyby zwiastować świeżutki bestseller czy lekturę tak znakomitą, tak porywającą i wbijającą w fotel, że zdawałaby się zrywać skarpety z nóg i pozostawiać czytelnika na kacu książkowym przez najbliższe tygodnie. Mieliście jednak kiedyś takie wrażenie, że niektóre książki otrzymują stanowczo zbyt wysokie recenzje i oceny, niż waszym zdaniem na to zasługują? Ja tak, i to nie jeden raz, dlatego też w dzisiejszym zestawieniu postanowiłam przedstawić wam moje TOP 5 najbardziej przereklamowanych książek, z jakimi się dotychczas spotkałam.

1. Dotyk Julii, Tahereh Mafi
Czytałam tę książkę w zeszłe wakacje i - jak dobrze wiecie, o ile czytaliście recenzję - kompletnie mi się ona nie spodobała. Do jej przeczytania zachęciły mnie tylko i wyłącznie niezwykle pochlebne recenzje, gdyż wszystkie z nich zapowiadały fantastyczną, unikalną, nietypową lekturę, która wciągnie i da się pożreć w jednej sekundzie. Ja niestety nie znalazłam w niej nic ciekawego, nic dobrego, nic na poziomie, absolutnie nic, co mogłoby mi przypaść do gustu. „Dotyk Julii” to jedno, gigantyczne fiasko.

2. Przez burze ognia, Veronica Rossi
Z książką „Przez burze ognia” historia wygląda tak samo. Uwielbiam antyutopie (teraz troszkę mniej, ale gdy zabierałam się za tę powieść to miałam na ich punkcie ogromnego bzika) i to właśnie miłość do nich oraz pozytywne recenzje zachęciły mnie do przeczytania tej książki. „Dzieło” Veroniki Rossi wypadło jednak bardzo, bardzo blado w moich oczach, jest to powieść nużąca, z nieciekawą historią i brakiem oryginalności, która powiela do bólu utarte już schematy.

3. Niezgodna, Veronica Roth 
Tę książkę przeczytałam trochę ponad dwa lata temu i przyznam szczerze, że nie za wiele z niej pamiętam, w mojej pamięci pozostały jedynie krótkie urywki niektórych zdarzeń, których nijak nie mogę poskładać do kupy. Kiedy jednak przypomnę sobie moje wrażenia o tej książce, a obecny szał, jaki panuje wokół tej powieści (szczególnie na zagranicznym booktubie, choć teraz jest już znacznie mniejszy w porównaniu z tym, co było wcześniej), wniosek nasuwa mi się jeden: jak dla mnie ta książka zdecydowanie nie zasługuje na uznanie, którym darzą ją czytelnicy. Obecnie wspominam ją bardzo kiepsko, jako lekturę, która nie wyróżnia się zupełnie niczym wśród powieści o tej samej tematyce i która podejrzanie mocno przypomina mi inne książki. Czytam teraz recenzję, którą napisałam po przeczytaniu tej książki i nie wierzę, że znajdują się w niej słowa „ciekawa” i „wciągająca” - w czasie jej pisania musiałam być pod wpływem... czegokolwiek, przysięgam, bo nie mieści mi się w głowie, żebym mogła coś takiego o tej książce napisać.

4. Zmierzch, Stephenie Meyer
Prawdopodobnie nie ma na świecie osoby, która nie wiedziałaby, czym jest „Zmierzch” i jaką historię on opowiada. Książki te czytałam sporo przed premierą filmu (z tym, że w bardzo dziwnej kolejności, ponieważ po „Zmierzchu” przeczytałam „Zaćmienie” i dopiero później „Księżyc w nowiu”), dlatego też mogłam doświadczyć popularności tej serii w zasadzie od samego początku. Książki Meyer do tej pory są bardzo popularne, fakt faktem jednak, iż ekscytacja nimi dawno minęła. Dla mnie są to powieści bardzo ubogie w jakiekolwiek wartości, w cokolwiek, co mogłoby cechować porządną lekturę, co mogłoby mnie w jakiś sposób zainteresować.

5. Król kruków, Maggie Stievfater
„Królem kruków” sytuacja ma się trochę inaczej, ponieważ pomimo kilku minusów powieść Maggie Stievfater przypadła mi do gustu, jednak nie w takim stopniu, w jakim bym się tego spodziewała. Zasługę przeczytania tej lektury przyznaję przede wszystkim zagranicznemu booktubowi, ponieważ na jaki kanał bym nie weszła, każdy mówił o tej trylogii, każdy ją chwalił i praktycznie każdy zachęcał do jej przeczytania. Reklamę, jaką zafundował jej Youtube, uważam za stanowczo przesadzoną.

Wiem, że - być może oprócz „Zmierzchu” - wszystkie pozostałe książki cieszą się bardzo dużym powodzeniem wśród innych blogerów, a w tym czytelników mojego bloga, dlatego prawdopodobnie wkładam kij w mrowisko, ale czym jest życie bez ryzyka, prawda? Jestem ciekawa waszych propozycji najbardziej przereklamowanych książek, dlatego śmiało wypowiadajcie się na ten temat i podsuwajcie tytuły, które waszym zdaniem nie zasługują na popularność, jaką zdobyły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.