15 lipca 2016

Gregor i Niedokończona Przepowiednia, Suzanne Collins


Przyznam szczerze, że seria „Kroniki Podziemia” nigdy specjalnie nie zwróciła mojej uwagi i gdyby nie naprawdę pozytywne opinie niektórych czytelników to zapewne machnęłabym ręką na te książki i przeszła obok nich obojętnie. Niespecjalnie zwróciły one moją uwagę, ponieważ za książki typowo młodzieżowe sięgam naprawdę sporadycznie, co do zasady nie zaszczycając ich drugim spojrzeniem. Coś mnie jednak pokusiło, żeby przeczytać „Gregora i Niedokończoną Przepowiednię” i muszę przyznać, że był to doskonały wybór, ponieważ jest to powieść, przy której bawiłam się wprost wyśmienicie.

Kiedy Gregor spada wraz z maleńką siostrą przez kratkę wentylacyjną nowojorskiego mieszkania, trafia do ponurego Podziemia. Ludzie żyją tam we względnej zgodzie z olbrzymimi pająkami, nietoperzami, karaluchami i szczurami, lecz ten niepewny pokój jest zagrożony. Gregor nie chce brać udziału w podziemnym konflikcie. Chce tylko wrócić do domu. Gdy jednak się dowiaduje, że ma szansę odszukać zaginionego ojca, a dziwaczna przepowiednia wyznacza mu kluczową rolę w niepewnej przyszłości Podziemia, zdaje sobie sprawę, że to może być jedyny sposób rozwiązania największej tajemnicy w jego życiu. Nie wie jeszcze, że ta wyprawa na zawsze odmieni i jego, i Podziemie.

Czytając tę książkę bawiłam się naprawdę wyśmienicie, ponieważ jest to lektura z rodzaju tych, które zapewniają fajną możliwość odprężenia się i zrelaksowania przy dosyć niezobowiązującej powieści. To książka bardzo lekka, która nie wywołała we mnie przypływu nie wiadomo jakich emocji, a jednak spowodowała, że podczas jej czytania czułam pewnego rodzaju ciepło, zarezerwowane dla książek, które wspominam pozytywnie przez naprawdę długi czas.

Podczas lektury starałam się nie myśleć o tym, że czytam książkę tej samej autorki, która napisała trylogię Igrzysk Śmierci, ponieważ gdybym miała porównywać do siebie obie książki to „Gregor i Niedokończona Przepowiednia” wypadłaby naprawdę bardzo słabo. Potraktowałam tę powieść jako coś kompletnie indywidualnego i cieszę się, że tak zrobiłam. Dzięki temu odebrałam tę książkę z dużą dawką pozytywnych emocji i podczas czytania w żadnym momencie się na niej nie zawiodłam, co zapewne miałoby miejsce, gdybym podeszła do niej ze zbyt wielkimi oczekiwaniami.

Akcja tej powieści toczy się w zaskakująco żwawym tempie, autorka nie rozwleka zbytnio wydarzeń, a te, które się w tej książce znajdują zapewniły mi naprawdę niesamowitą dawkę rozrywki. Suzanne Collins wykreowała świat, o jakim wcześniej nawet nie myślałam, świat, w którym nie jestem pewna czy chciałabym się znaleźć (te ogromne karaluchy i szczury, wielkości normalnego człowieka, brrr!), a który w pewien sposób kusi i intryguje. Świat, który autorka przedstawiła nieco skąpymi, aczkolwiek wystarczająco plastycznymi opisami, abym z powodzeniem mogła go sobie w całości wyobrazić.

Jeżeli szukacie dobrej, kilkugodzinnej rozrywki to w takim razie „Gregor i Niedokończona Przepowiednia” jest dla was książką idealną. Nie jest ona w żaden sposób wymagająca, a zainteresowała mnie w wystarczającym stopniu, abym z przyjemnością sięgnęła po kolejny tom tej serii i - w co nie wątpię - pozostałe jej części. Zdecydowanie warto jest poznać Suzanne Collins od tej innej, znacznie bardziej młodzieżowej strony.

Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.