31 października 2016

Mroczniejszy odcień magii, V.E. Schwab


Na przeczytanie tej książki czekałam bardzo niecierpliwie, bo gdy zobaczyłam już pierwsze informacje o niej na zagranicznym booktubie to wprost obiecałam sobie, że zrobię wszystko, aby ta książka wpadła w moje ręce. Nieustannie wsłuchiwałam się w słowa czystego zachwytu płynące w stronę tej powieści, pomimo nieprzeczytania powoli zakochując się w niej coraz bardziej. O ile sama okładka jest niewątpliwie niezwykle urzekająca, o tyle zapoznania się z wnętrzem tej książki nie mogłam się doczekać na tyle, że prawie zabrałam się za czytanie ebooka, tak bardzo chciałam się zapoznać z tą książką. Na szczęście powieść V.E. Schwab doczekała się polskiego przekładu, z czego jestem bardzo zadowolona, gdyż w końcu i ja poznałam piękno tej historii, o którym mówiło tak wielu czytelników. 

Witajcie w Szarym Londynie – brudnym i nudnym, pozbawionym magii, rządzonym przez szalonego króla Jerzego III. Istnieje też Czerwony Londyn, w którym w równej mierze szanuje się życie i magię, oraz Biały, miasto wycieńczone wojnami o magię. A niegdyś, dawno temu, istniał jeszcze Czarny Londyn... Teraz jednak nikt o nim nawet nie wspomina. Oficjalnie, Kell jest podróżnikiem z Czerwonego Londynu – jednym z ostatnich magów, którzy potrafią przemieszczać się pomiędzy światami – i działa jako posłaniec między Londynami i ambasador Czerwonego królestwa rodziny Mareshów. Nieoficjalnie, uprawia przemyt – bardzo niebezpieczne hobby, o czym przekonuje się na własnej skórze, kiedy wpada w pułapkę wraz z zakazanym przedmiotem z Czarnego Londynu. Ucieka więc do Szarego, gdzie z kolei naraża się Lili Bard, złodziejce o wielkich aspiracjach. To właśnie z nią Kell wyrusza w podróż do alternatywnej krainy, której stawką jest uratowanie wszystkich światów…

Przyznam szczerze, że nie od samego początku wciągnęłam się w tę książkę, co też wcale nie znaczy, że mnie ona nudziła. Trochę ciężko było mi się wbić w klimat tej powieści, jej wydarzenia nie wydawały mi się aż tak porywające, jak tego wcześniej oczekiwałam, a akcja nie była tak wartka, jakbym tego chciała. To wrażenie towarzyszyło mi na szczęście jedynie przez pierwsze kilkanaście stron, później bardzo szybko ono zniknęło i zostało zastąpione przez prawdziwą przyjemność z czytanej lektury.

Autorka przedstawiła w tej książce Londyn w kilku różnych, ciekawych postaciach. Szary Londyn, w którym żyjemy my, a który pozbawiony jest magii; Czerwony Londyn, z którego pochodzi nasz główny bohater, a który utrzymuje pełną równowagę ze znajdującą się w nim magią; Biały Londyn pełen niebezpieczeństw oraz Czarny Londyn, który jest martwy i odseparowany od pozostałych światów. Podobało mi się to utworzenie alternatywnych rzeczywistości i naprawdę byłam zachwycona momentami, w których Kell przenosił się z jednego Londynu do drugiego. Chciałabym wiedzieć o nich jak najwięcej, ponieważ miejsca te bardzo mnie zaintrygowały. Każdy ze światów posiada swój własny, unikalny klimat, który autorka zarysowała wręcz perfekcyjnie, czytając tę książkę wyraźnie czułam się tak, jakby właśnie w danym świecie się znalazła. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że są to miejsca czysto fikcyjne, jednak czytając o nich czułam się tak, jakby były one najprawdziwszymi miejscami, które w każdej chwili można by odwiedzić. Są one tak realnie przedstawione, że po odłożeniu książki zaczęłam żałować, że niestety możliwość zobaczenia ich na własne oczy jest niemożliwa.

Jeżeli chodzi o bohaterów to skupię się na dwójce głównych postaci, bo to oni w końcu są najważniejsi w tej książce. Kell to postać bardzo barwna, temu nie jestem w stanie zaprzeczyć, z jednej strony trochę smutna i tragiczna, ale również niezwykle spokojna i czarująca. Choćbym nawet chciała to nie byłabym w stanie go nie lubić, ponieważ bohater ten z miejsca przypadł mi do gustu. Lila natomiast, towarzyszka Kella, irytowała mnie początkowo aż do granic możliwości, nie tylko ot tak, bez powodu, ale głównie poprzez swoją lekkomyślność i nierozwagę. Nie mogę zaprzeczyć temu, że jest to bardzo silna żeńska postać, nie byłam jednak w stanie poczuć do niej aż tak dużej dawki sympatii jaką czułam wobec Kella. Dopiero pod sam koniec książki zaczęłam w jakiś sposób akceptować jej styl bycia i sama jej obecność przestała aż tak bardzo działać mi na nerwy.

Niestety, dużym minusem dla mnie jest to, że kompletnie nie potrafiłam przywiązać się do żadnego z bohaterów. Pomimo tego, że Kell zaimponował mi naprawdę mocno, to w gruncie rzeczy jego losy (a już tym bardziej losy jego przyjaciółki) były mi obojętne. Nie czułam żadnego dreszczu, gdy oboje stawali w obliczu zagrożenia czy smutku, kiedy przytrafiało im się coś złego. Nie poczułam się w żaden sposób z nimi związana, nie w taki, jaki bywam w przypadku chociażby książek Ricka Riordana, gdzie każdy bohater niemalże natychmiastowo staje mi się niesamowicie bliski. W tym przypadku czułam się odłączona od przygód głównych bohaterów, jakbym była jedynie biernym obserwatorem i w żaden inny sposób nie brała udziału w tym, co działo się w tej powieści.

Co jednak bardzo spodobało mi się w tej książce to relacja pomiędzy głównymi bohaterami, czysto platoniczna, oparta jedynie na przyjaźni i wzajemnym zaufaniu. Jestem bardzo zmęczona tym, że autorzy i autorki na siłę wpychają nam do gardeł często kompletnie niepotrzebny romans pomiędzy dwójką głównych bohaterów, jakby bez tego nie mogła odbyć się cała historia. Może, owszem, i często wypada to nawet lepiej niż w przypadku książki, gdzie głównym tematem jest miłość.

„Mroczniejszy odcień magii” przypadł mi do gustu, jednak porównując moje oczekiwania wobec tej książki, do ostatecznych wrażeń już po jej przeczytaniu to muszę przyznać, że w efekcie jestem troszkę rozczarowana. Powieść ta nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia, jak się tego po niej spodziewałam. Zbyt długo musiałam czekać na rozwinięcie się akcji i na to, aby nabrała ona tempa i kompletnie nie przywiązałam się do jej bohaterów. Nie doświadczyłam żadnego „wow!” podczas jej czytania, jednak nie czuję, żeby zmarnowała z nią czas. Było w tej książce jednak coś, co spodobało mi się na tyle, że chętnie sięgnę po kolejny tom tej trylogii. 

Ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.