25 lutego 2017

Osobliwy dom pani Peregrine, Ransom Riggs


Początkowo pojawiające się jednie pozytywne, a momentami wręcz zachwalające recenzje „Osobliwego domu pani Peregrine” powoli zaczęły ustępować miejsca niezbyt zadowolonym z lektury czytelnikom i przyznam szczerze, że to właśnie te negatywne opinie były powodem, dla którego długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki. Powieść Ransoma Riggsa miałam na oku już od bardzo wielu miesięcy, jednak w obawie przed zawodem odkładałam tę lekturę coraz bardziej, aż w końcu postanowiłam z tym zwlekaniem skończyć i... szczerze przyznaję, że absolutnie tego nie żałuję. 

Historia opowiadana jest z perspektywy Jacoba, szesnastolatka, którego spotyka nagle nieoczekiwana śmierć ukochanego dziadka. Niejasne okoliczności śmierci starszego mężczyzny oraz tajemnicze słowa, które wypowiedział on do swojego wnuczka sprawiają, że Jacob zaczyna doszukiwać się sensu w odejściu ukochanej osoby. Tym samym trafia na tajemniczą, odciętą od świata wyspę, na której okazuje się, że osobliwe postacie na fotografiach pokazywanych przez dziadka mogą nie być jedynie wytworem jego wyobraźni, a zagadkowe potwory stają się jeszcze bardziej niebezpieczne. 

Nie spodziewałam się wiele po tej książce i być może właśnie dlatego jestem z niej tak zadowolona. Wiadomo, że podchodząc do lektury ze zbyt wysokimi oczekiwaniami można się na niej srogo zawieść, dlatego cieszę się, że udało mi się utrzymać mój entuzjazm na wodzy. Gdyby nie to, wówczas z pewnością dołączyłabym do grona niepocieszonych osób, na szczęście jednak otrzymałam niezwykłą, zaskakującą lekturę, której w fantastyczny sposób od samego początku udało się wywołać u mnie gęsią skórkę oraz uczucie niepokoju, które towarzyszyło mi aż do momentu odłożenia powieści na półkę. 

Bo to właśnie klimat tej książki jest tak niesamowity, będąc zdecydowanie największym jej aututem. Od samego początku powieści tej towarzyszy pewien element zagadkowości, który sprawił, że początkowo sama nie wiedziałam, w co tak naprawdę powinnam wierzyć, a w co nie. Co okaże się prawdą, a co jedynie wytrawną próbą zmylenia czytelnika? Spodobało mi się to, że główny bohater nie od razu dowiaduje się prawdy o zagadkowych fotografiach i przeszłości swojego dziadka, dzięki czemu mogłam troszkę dłużej pozostać w tej niewiedzy i delektować się nią. Jak już wyżej wspomniałam – autorowi w fantastyczny sposób udało się wywołać u mnie gęsią skórkę, a uczucie niepokoju nieustannie mi towarzyszące potęgowało nie tylko czytanie tej książki w nocy (a wiadomo, że o tej porze wszystko jest znacznie bardziej intensywne i nieco bardziej straszne), ale przede wszystkim cudowne fotografie, od których ciężko było mi oderwać wzrok. Są one bowiem tak intrygujące i momentami wręcz zatrważające, że nie raz musiałam się zmuszać, aby przestać się w nie wpatrywać i powrócić do lektury.

Pomimo tego, że w pewnym momencie autor przedstawia wielu bohaterów naraz to tak naprawdę nie miałam najmniejszego problemu z tym, aby ich zapamiętać czy rozróżnić. Bardzo szybko zapadli mi oni w pamięć i równie szybko zapałałam do nich mocną sympatią. Cieszę się, że autor poświęcił również chwilę na przedstawienie ich osobliwych zdolności, dzięki czemu nie byli oni aż tak tajemniczymi postaciami, z którymi czytelnik nie mógłby się zżyć. Umożliwiło mi to poznanie ich w znacznie lepszym stopniu oraz zaangażowanie się w ich losy, które w pewnym momencie – o dziwo – stały się dla mnie naprawdę istotne. 

Bałam się, że „Osobliwy dom pani Peregrine” będę czytać dosyć długo, na szczęście jednak tak się nie stało. Była to zasługa nie tylko stylu autora, który będąc bardzo lekkim i przyjemnym sprawił, że czytanie tej książki szło mi bardzo płynnie i zaskakująco szybko, ale także bardzo wartkiej akcji, która toczyła się w jednolitym tempie. Nie pojawiły się w tej książce momenty, którymi byłabym znużona, nawet te fragmenty, w których udziału nie brały postacie z zaskakującymi zdolnościami równie mocno mnie interesowały i przyciągały do tej książki. 

Jedyna rzecz, którą w przypadku tej książki jestem rozczarowana to zaskakująca naiwność bohaterów, ponieważ biorąc pod uwagę fakt, z jakiego powodu pozostawały w ukryciu wykazywali się oni wyjątkowo małą roztropnością. Podejrzewałabym ich o większą ostrożność i kalkulację, której niestety w ich charakterach bardzo mi brakowało. 

„Osobliwy dom pani Peregrine” to naprawdę świetna książka nie tylko dla młodzieży, ale również dla starszych osób. Cieszę się, że nie podzielam opinii tej części czytelników, którzy nie są z tej powieści zadowoleni, ponieważ dzięki temu mogę dodać kolejny rewelacyjny tytuł do książek przeczytanych przeze mnie w tym roku. Jeżeli tylko macie możliwość to zachęcam was do jak najszybszego sięgnięcia po tę lekturę, naprawdę warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.