28 lutego 2017

Podsumowanie lutego 2017


Luty dobiega końca, najwyższa pora więc podsumować ten miesiąc pod względem czytelniczym. Był on niewiele krótszy od stycznia i jeżeli chodzi o przeczytane książki to obfity o zaledwie dwie pozycje mniej, czym - nie ukrywam - jestem zaskoczona, bowiem spodziewałam się przeczytania ok. 10 książek. Zliczając wczoraj przeczytane książki byłam nieco zdziwiona, nie ukrywam, jednak nie tylko samą ilością przeczytanych tytułów, ale również tym, że spośród tych wszystkich lektur jedynie 3 bardzo mocno mi się nie spodobały. Aby dowiedzieć się więcej zapraszam was do dalszej części podsumowania. 

W lutym udało mi się przeczytać 16 książek, z czego większość widzicie na zdjęciu powyżej. Brakuje na nim „Kafki nad morzem” Murakamiego - tę książkę musiałam oddać do biblioteki z powodu kończącego się terminu, oraz 14 tomu serii Jedi Apprentice „The Ties That Bind” Jude Watson. Jestem trochę rozczarowana tym, że nie znalazłam czasu na przeczytanie chociażby dwóch czy trzech części z tej serii więcej, tym bardziej, że zbliżam się do jej końca, jednak mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu uda mi się już przeczytać ją w całości. 

Najlepsze książki lutego
Wśród nich mogę zdecydowanie wymienić ostatnio recenzowane przeze mnie „Zakazane życzenie” Jessiki Khoury, które jutro będzie miało swoją premierę. Ta książka była przepięknie baśniowa, zabrała mnie do świata, którego nie chciałam opuszczać. Równie fantastycznymi książkami okazała się trylogia „Zła krew” Sally Green, którą pokochałam całym sercem (jej recenzję także znajdziecie na blogu). Ku mojemu zaskoczeniu w tym gronie zdecydowanie może znaleźć się „Całkiem obcy człowiek” Rebecki Stead - za to, że okazała się być świetną, odprężającą lekturą oraz za cudowne wartości przekazane w piękny sposób. 

Najgorsze książki lutego
Na to wyróżnienie zasługują trzy tytuły, dwa z nich są autorstwa Tommy'ego Wallacha, tj. „Dzięki za tę podróż” oraz „Przed końcem świata”, które stały się dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Jeżeli jesteście ciekawi dlaczego to również zapraszam was do przeczytania recenzji. Trzecią książką w tym gronie jest ostatnia przeczytana przeze mnie powieść w tym miesiącu - „Wyśnione miejsca” Brenny Yovanoff. Wypożyczyłam ją z biblioteki ze względu na okładkę, to przyznaję otwarcie, ale również z nadzieją na lekką, młodzieżową opowieść. Niestety, lekka to ona nie była, ponieważ pomimo tego, że czytałam ją przez kilka godzin to strasznie się z tą lekturą umęczyłam. Nie mogłam się doczekać jej końca, a coś takiego nie spotkało mnie od wielu miesięcy. Pomimo czytania kiepskich książek, żadna z nich nie była aż tak zła jak „Wyśnione miejsca”, w których wszystko tak naprawdę jest na bardzo niskim poziomie - wykreowani bohaterowie, których nie da się poznać, brak jakiejś konkretnej fabuły, pretensjonalny i manieryczny styl autorki oraz brak jakiejkolwiek logiki w tym, co się w tej książce działo. Naprawdę okropna powieść. 

Plany na marzec
Jak już wyżej wspomniałam chciałabym dokończyć serię Jedi Apprentice, albo chociażby przeczytać więcej niż jedną część. Te książki są tak krótkie, że na przeczytanie jednej wystarczą dwie godziny - jeżeli się postaram, myślę, że uda mi się przeczytać pozostałe tomy z tej serii już w marcu. Oprócz tego przypuszczam, że skończę zaczęte w styczniu „Małe życie”, które czytam na potrzeby małego klubu dyskusyjnego. Czytamy ją w fragmentach, z tego też powodu lektura ta tak mi się rozciągnęła, niemniej jednak książka jest niesamowita i jestem bardzo ciekawa tego, jak się zakończy. W stosie do najbliższego przeczytania mam również kilka bardzo smakowitych egzemplarzy recenzenckich, które też na pewno zostaną przeczytane i zrecenzowane w tym miesiącu oraz dwie książki z biblioteki, które chyba najbardziej mnie ekscytują, więc czuję, że marzec pod względem czytelniczym również mnie nie zawiedzie. 

Jak u was wypadł luty? Ile książek udało wam się przeczytać, a co najważniejsze - jakie są wasze najlepsze i najgorsze tytuły z tego miesiąca?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.