Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty

10 lipca 2018

Tancerze Burzy, Jay Kristoff

Tancerze Burzy, Jay Kristoff

Ostatni wpis na moim blogu pojawił się w listopadzie zeszłego roku, dlatego swój wielki powrót do recenzowania oraz prowadzenia tej strony chciałam zacząć od czegoś naprawdę świetnego. Chciałam rozpocząć go książką może nie wybitną, aczkolwiek jednak taką, która na długo zapadnie mi w pamięć, na temat której z wielką przyjemnością będę pisać pierwszą recenzję po tak długiej przerwie. Wyobraźcie sobie zatem moje rozczarowanie, gdy w ręce me trafili „Tancerze Burzy” Jaya Kristoffa, powieść moim zdaniem zupełnie niezasługująca na zachwyt, z którym spotyka się ze strony tak wielu czytelników.

„Tancerze Burzy” to powieść rozpoczynająca cykl „Wojna Lotosowa”, będąca debiutem autora, który zasłynął przede wszystkim za sprawą trylogii „Illuminae Files” współtworzonej z Amie Kaufman. Książka opowiada o przygodach 16-letniej Yukiko, która na rozkaz okrutnego szoguna, rządzącego państwem wyniszczonym przez przemysł i eksploatację lotosu, wyrusza na polowanie gryfa - przez wielu uznawanego za dawno już wymarłą legendę. Ta niezwykle niebezpieczna podróż okaże się być dla nastolatki czymś całkowicie nieoczekiwanym, co zmieni ją w sposób, w jaki nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić.

Dosyć długo zastanawiałam się co tak naprawdę powinnam napisać o tej książce, ponieważ na dobrą sprawę - gdybym tylko chciała - zmieściłabym się w jej opinii zaledwie w kilku zdaniach. Nie dlatego, iż brakuje mi słów zdolnych do opisania tej opowieści. Powodem tego jest pewnego rodzaju miałkość tej powieści, jej niczym niewyróżniający się bohaterowie, opisane w niej przygody, które tak naprawdę giną w tłumie wszechobecnych aktualnie powieści młodzieżowych z gatunku fantastyki. Nie będę ukrywać, iż po „Tancerzach Burzy” oczekiwałam czegoś znacznie bardziej nietuzinkowego.

Musiała minąć ponad połowa powieści, żebym była w stanie w wystarczająco dużym stopniu zaangażować się w tę historię, aby nie odłożyć jej na półkę. Ponad połowa - to znacznie więcej, na co moja cierpliwość co do zasady pozwala. Uważam, że jest to nie tylko wina mało angażujących moją uwagę wydarzeń, ale także ilość opisów świata przedstawionego, którym w pewnych momentach Jay Kristoff zdawał się poświęcić bez reszty. I o ile takie rozbudowane opisy są w literaturze czymś jak najbardziej przeze mnie pożądanym, tak przesadna skrupulatność już wręcz przeciwnie - nadmierne poświęcenie uwagi nad detalami sprawia, że bardzo szybko zaczynam tracić cierpliwość i odpływać myślami gdzieś bardzo daleko podczas czytania, co też kilkukrotnie miało miejsce w trakcie tej lektury.

Nie jest jednak prawdą, iż „Tancerze Burzy” posiadają tylko i wyłącznie same wady. Gdyby tak było, nawet te zaledwie 4 gwiazdki wystawione przeze mnie tej książce na Lubimy Czytać byłyby czymś zdecydowanie zbyt dużym. Dużym plusem tej książki jest dla mnie relacja między główną bohaterką Yukiko, a gryfem Buruu, którego dziewczyna poznała w trakcie swojej podróży. Relacja z początku oparta na dużym dystansie i niechęci głównie ze strony gryfa stopniowo zaczęła się zmieniać (co swoją drogą jest całkowicie do przewidzenia, a to zaś nie wpłynęło pozytywnie na odbiór tej książki), a między bohaterami zaczęła tworzyć się niezwykle silna więź, jaka może wytworzyć się tylko między najbliższymi przyjaciółmi. Więź oparta na zaufaniu, trosce i wielu przeróżnych żartach, które zdecydowanie umilały mi czas spędzony z tą lekturą. Być może nie jest ona nadzwyczajna i bardziej niż prawdopodobne jest to, że w tym momencie próbuję na siłę znaleźć jakieś plusy tej powieści, fakt faktem jednak, że przyjaźń Yukiko z Buruu to całkiem przyjemny atut „Tancerzy Burzy”.

Koniec z owijaniem w bawełnę, ta powieść jest najzwyczajniej w świecie nudna. Nudna na szczęście nie aż do tego stopnia, abym z każdą przewróconą stroną marzyła o jak najszybszym odłożeniu jej na półkę, aczkolwiek nużąca wystarczająco mocno, żebym z ulgą przyjęła dobrnięcie do ostatniej strony i możliwość zabrania się za inną (lepszą) lekturę. „Tancerze Burzy” to książka, której zdecydowanie brak równomiernego tempa akcji, często miałam wrażenie, jakby autor sam nie mógł się zdecydować, co tak naprawdę próbuje swoją powieścią przedstawić i na co najbardziej chce zwrócić uwagę. Wysunąć na pierwszy plan świat niemalże całkowicie pogrążony w katastrofie ekologicznej, państwo pod jarzmem brutalnej władzy czy może przygodę klasycznie nietuzinkowej nastolatki w odkrywaniu świata mitologicznych stworzeń? A gdyby tak połączyć wszystkie te elementy, każdemu z nich poświęcić taką samą ilość uwagi i żadnego z nich nie faworyzować? Czy „Tancerze Burzy” nie wyszliby na tym lepiej?

Muszę jednak przyznać, że powieść Jaya Kristoffa zrobiła jedną naprawdę fantastyczną rzecz. W bardzo dużym stopniu zachęciła mnie do zapoznania się z japońską oraz chińską kulturą, choć nie za sprawą miejsca akcji czy oparcia całej historii na wierzeniach tych dwóch kultur. Jeżeli czytaliście zagraniczne recenzje to z pewnością zauważyliście, jak wielu czytelników ma do tej książki bardzo negatywny stosunek. Dlaczego? Z powodu kiepskiego researchu, mylenia wielu elementów pochodzących z kultury japońskiej i chińskiej oraz traktowania obu z nich po macoszemu. Czy to prawda? To właśnie najbardziej mnie ciekawi, z wielką przyjemnością zagłębię się bardziej w ten temat, odniosę się do uwag, które mieli w swoich recenzjach inni czytelnicy i wyrobię sobie na ich podstawie własne zdanie. Bo tak naprawdę, jeżeli wszystko to okaże się prawdą, będzie to dla mnie kolejny powód, aby nie sięgać już po twórczość tego autora.

* * * 

Wreszcie nastąpił ten dzień, w którym udało mi się napisać i opublikować recenzję po raz pierwszy od tak wielu miesięcy! Wielki powrót, o którym od dawna marzyłam :) Mam nadzieję, że od teraz uda mi się regularnie publikować tutaj wpisy. A tymczasem zdradźcie co ciekawego ostatnio czytaliście? Polećcie mi jakąś świetną lekturę, proszę, bo tak naprawdę sama nie mam teraz zielonego pojęcia co dokładnie powinnam czytać - pustka w głowie, do niczego jakoś wybitnie mnie nie ciągnie. Liczę więc na Wasze podpowiedzi :)

1 listopada 2017

Żniwiarz. Pusta noc, Paulina Hendel

Żniwiarz. Pusta noc, Paulina Hendel

Moje podekscytowanie tą powieścią było dosyć spore – pomimo wielu negatywnych recenzji ja i tak nie mogłam się doczekać sięgnięcia po „Pustą noc”. Coś mi mówiło, że może to być bardzo ciekawa, lekka i odprężająca lektura, a moja zdająca się coraz bardziej rozkwitać miłość do mitologii słowiańskiej sprawiała, że obojętne przejście obok tej książki było rzeczą niemożliwą. Cóż, szkoda, bo dzięki temu oszczędziłabym sobie prawie dwóch tygodni męczarni, jaką było czytanie tej powieści.  

„Pusta noc” opowiada o Magdzie, z pozoru zwykłej dwudziestolatce, która pracuje w małej księgarni, a w wolnych chwilach... zamiast spotykać się ze znajomymi – poluje na potwory. Mając za wsparcie wujka Feliksa, wykwalifikowanego, ponad stuletniego żniwiarza, dzielnie rozprawia się z upiorami, których większość nie spotyka nawet w swoich najgorszych koszmarach. Względnie rutynowe życie dziewczyny zmienia się drastycznie wraz z pojawieniem się Mateusza, z którym zaczyna łączyć ją pewne powoli rodzące się uczucie oraz przybycie najpotężniejszej, niebezpiecznej istoty, z jaką Magda miała do tej pory do czynienia.  

25 sierpnia 2017

Ostrze zdrajcy, Sebastien de Castell

Ostrze zdrajcy, Sebastien de Castell

„Ostrze zdrajcy” to książka, którą chciałam przeczytać od bardzo długiego czasu, bo już na wiele miesięcy przed jej premierą spotykałam ją na Goodreads, gdzie – jak zauważyłam – zbierała i zbiera do tej pory bardzo pozytywne opinie. Dodatkowe porównanie tej powieści do „Trzech Muszkieterów” wprowadziło mnie w fantastyczny nastrój na historię pełną awantur, spektakularnych walk i spisków. Czy było na co czekać?  

Po śmierci króla Wielkie Płaszcze zostały rozwiązane, jednak Falcio val Mond wraz z Kestem i Brastim wciąż próbują wspólnymi siłami wiązać koniec z końcem. Po nieudanej i dosyć krótkotrwałej pracy jako straż przyboczna pewnego szlachcica bohaterowie zostają nagle i całkowicie niespodziewanie wrzuceni w sam środek koronacyjnego spisku, który może sprawić, że zadanie powierzone im niegdyś przez króla, tak bardzo ważne nie tylko dla nich, ale również dla ich dawnego przyjaciela, może nigdy nie zostać wypełnione.  

16 sierpnia 2017

[przedpremierowo] Zaklinacz ognia, Cinda Williams Chima

[przedpremierowo] Zaklinacz ognia, Cinda Williams Chima

Data premiery: 17.08.2017 r.

Cinda Williams Chima jest autorką, którą znam od kilku dobrych lat za sprawą dwóch innych napisanych przez nią serii - „Siedem Królestw”, której akcja toczy się na 20 lat przed wydarzeniami z „Zaklinacza ognia”, drugą natomiast są „Kroniki Dziedziców”. Obie z nich poznałam jedynie za sprawą pierwszych tomów i o ile „Dziedzic wojowników” (pierwszy tom „Kronik...”) kompletnie nie przypadł mi do gustu, tak „Król demon” naprawdę mocno mnie zachwycił. Dlatego też jestem tak bardzo zaskoczona rozczarowaniem, jakim okazał się być „Zaklinacz ognia”, ponieważ wydawało mi się, że sukces „Króla demona” automatycznie zwiastuje sukces „Zaklinacza...”. Niestety, nie mogłam być w większym błędzie.

Powieść opowiada o losach dwójki bohaterów. Adrian jest synem Wielkiego Maga, który pewnego dnia staje się świadkiem morderstwa swojego ojca. Przepełniony nienawiścią poprzysięga zemstę na mordercach i poświęca się całkowicie nauce trucizn. Jenna natomiast od lat zmuszana jest do pracy w kopalniach miasta Delphi, kiedy jednak widzi, jak żołnierze króla Ardenu mordują jej przyjaciół, postanawia przyłączyć się do buntowników i walczyć o wolność swojego miasta. Losy bohaterów splatają się w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy Jenna jest o krok od śmierci, a Adrian coraz bliżej celu, którego za wszelką cenę pragnie osiągnąć.

13 sierpnia 2017

Zgromadzenie cieni, V.E. Schwab

Zgromadzenie cieni, V.E. Schwab

Jeżeli czytaliście moją opinię o „Mroczniejszym odcieniu magii” to wiecie dobrze, że spodziewałam się po tej książce czegoś odrobinę więcej, zwłaszcza biorąc pod uwagę tak pozytywne recenzje zagranicznych czytelników tej powieści. Mimo wszystko pierwszą część oceniłam na plus, jednak przyznaję, że moje oczekiwania względem kontynuacji nie były już tak wysokie – po tym małym rozczarowaniu podeszłam do „Zgromadzenia cieni” z dużym dystansem i pewną nawet podejrzliwością, nie byłam bowiem pewna, czy i w przypadku drugiej części tej trylogii nie spotka mnie czasem jakiś zawód. I szczerze mówiąc naprawdę się cieszę, że powstrzymałam swój entuzjazm, bo dzięki temu odłożyłam tę powieść na półkę z bardzo dużą satysfakcją. 

Minęły cztery miesiące od tragicznych wydarzeń w Czerwonym Londynie, które odcisnęły piętno na każdym z bohaterów. Rhy nie jest już tak beztroski, jak był kilka miesięcy temu, Kella nieustannie dręczą wyrzuty sumienia, Lila natomiast postanowiła ruszyć własną drogą, aby odciąć się od niedawnych wydarzeń. Czy istnieje jednak szansa powrotu do normalności? Czy są nią zbliżające się Igrzyska Żywiołów – międzynarodowy turniej mający za zadanie zachować dobre stosunki między sąsiadującymi ze sobą narodami? Kiedy ludność Czerwonego Londynu oddaje się świętowaniu, w Białym Londynie zaczyna powstawać coś bardzo niepokojącego i znacznie potężniejszego, niż śmieliby przypuszczać.  

3 sierpnia 2017

Przebudzenie króla, Maggie Stiefvater

Przebudzenie króla, Maggie Stiefvater

Sięgając po pierwszy tom tej serii nawet nie przypuszczałam, że aż tak bardzo zżyję się z tymi książkami i do tego stopnia pokocham bohaterów, iż rozstanie się z nimi przyjdzie mi z prawdziwym trudem. To dlatego czytanie „Przebudzenia króla” odkładałam najbardziej, jak to tylko możliwe i dlatego – gdy już wreszcie sięgnęłam po lekturę – starałam się wydłużać czytanie tej książki jak tylko byłam w stanie. Niestety jednak nie mogłam zwlekać z przeczytaniem tej powieści w nieskończoność, a szkoda, ponieważ wciąż jeszcze nie mogę pogodzić się z myślą, że to koniec tej magicznej przygody, która dostarczyła mi przecież tak wiele radości.

Gansey oraz jego przyjaciele są o krok od odnalezienia i przebudzenia Glendowera, legendarnego walijskiego króla. Niestety to, że znajdują się na ostatniej prostej nie oznacza wcale, że czeka ich łatwa droga, aby odnaleźć miejsce, którego od tak dawna poszukiwali. Ich czas kończy się nieubłaganie, gdy przeznaczenie Ganseya związane z mroczną przepowiednią bliża się coraz bardziej, a do znanego im świata wkroczyło nowe, groźniejsze niż kiedykolwiek wcześniej niebezpieczeństwo, będące w stanie zniszczyć wszystko, co jest im najbardziej drogie.

19 lipca 2017

Bez serca, Marissa Meyer

Bez serca, Marissa Meyer

Jeżeli jest się fanem młodzieżowej fantastyki to naprawdę ciężko jest nie usłyszeć o Marissie Meyer, autorce „Sagi Księżycowej”, która zachwyciła naprawdę wielu czytelników. Ja sama niestety nie miałam okazji jeszcze jej poznać (co na pewno nadrobię!), jednak pozytywne recenzje książki „Bez serca” sprawiły, że nie byłam w stanie przejść obok tej powieści obojętnie i to właśnie ją wybrałam jako swoją pierwszą lekturę, rozpoczynającą przygodę z twórczością tej autorki. Przygodę, która swoją drogą na tę chwilę zapowiada się fenomenalnie, gdyż „Bez serca” totalnie zawróciło mi w głowie.  

W powieści tej poznajemy przeszłość Królowej Kier, postaci, która budziła postrach w praktycznie każdym mieszkańcu tej zaczarowanej krainy. Zanim jednak stała się zimna i bezwzględna, była ona najzwyklejszą nastolatką z głową pełną marzeń, pragnącą szczęścia, otwarcia uroczej cukierni wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką oraz śniącą o prawdziwej miłości. Niestety jednak jej rodzice mają zupełnie inne plany wobec swojej jedynej córki. Jak zakończy się próba wydania Catherine za mąż za Króla Kier, kiedy dosyć niepokorna dziewczyna nie przestaje marzyć o spełnieniu swojego największego pragnienia, a na jej drodze staje Figiel – tajemniczy błazen, z każdą chwilą coraz bardziej skradający jej serce? Czym okaże się prawdziwe uczucie w obliczu rodziców Catherine, zdających się doskonale wiedzieć, jak powinna wyglądać przyszłość ich dziecka? 

9 lipca 2017

Wiedźma z lustra, Maggie Stiefvater

Wiedźma z lustra, Maggie Stiefvater

Sięgnięcie po „Wiedźmę z lustra” wiązało się u mnie nie tylko z wielką ekscytacją (lektura kolejnego tomu serii, którą zaczęłam szczerze uwielbiać, szybko nastroiła mnie niesamowicie pozytywnie), ale także w pewien sposób ze sporą obawą wywołaną kilkoma niezbyt pozytywnymi recenzjami, które miałam okazję wcześniej przeczytać. Na całe szczęście żadna z tych negatywnych opinii nie sprawdziła się w moim przypadku i całą trzecią część serii o kruczych chłopcach uważam za coś naprawdę niesamowitego, co w 100% mnie usatysfakcjonowało. 

Nie będę ukrywać, dosyć ciężko jest mi przedstawić mniej więcej o czym ta powieść jest, bez zdradzania tego, co wydarzyło się w poprzednich tomach tej serii. Wspomnę więc tylko, że w tej części bohaterowie są znacznie bardziej odnalezienia Glendowera, niż kiedykolwiek wcześniej, co jednak wiąże się jednocześnie z tym, że czyhające na nich niebezpieczeństwo przybiera coraz wyraźniejsze kształty. Zwłaszcza teraz, gdy zaginęła matka Blue, Maura, i nie wiadomo tak naprawdę czy kiedykolwiek odnajdzie się żywa.

18 czerwca 2017

Gniazdo, Maria Dahvana Headley

Gniazdo, Maria Dahvana Headley


„Gniazdo” jest kontynuacją recenzowanej przeze mnie kilka miesięcy temu „Magonii” – książki, wobec której, nie będę ukrywać, miałam dosyć mieszane uczucia, a która jednak w pewnym stopniu przypadła mi do gustu. Nie skreślałam jednak przeczytania drugiego tomu tej serii (duologii? Nie mam pojęcia czy pojawią się kolejne części), a wręcz przeciwnie – byłam bardzo ciekawa w jakim kierunku autorka pociągnie całą tę, nietuzinkową opowieść. I muszę przyznać, że wybrany przez nią kierunek całkiem przypadł mi do gustu. 

Akcja tej powieści rozpoczyna się w rok po zakończeniu wydarzeń z „Magonii”. Aza po powrocie do domu stara się wieść w miarę normalne życie – na tyle normalne, na ile może pozwolić sobie na nie dziewczyna, która przecież rok wcześniej pożegnała się z życiem. Jej nowe życie zmienia się jednak diametralnie, gdy Jason popełnia straszliwy błąd, magończycy po raz kolejny upominają się o Azę, a świat, który dziewczyna tak bardzo kocha, raz jeszcze czeka zagłada. 

11 czerwca 2017

Tysiąc odłamków ciebie, Claudia Gray

Tysiąc odłamków ciebie, Claudia Gray

Wyobrażaliście sobie kiedyś, co by było, gdybyście mogli przemieszczać się pomiędzy wymiarami, zobaczyć swoich sobowtórów, posmakować życia, które wiodą, poznać wszystkie te możliwości, które otwiera przed Wami dany wymiar, a które jednak w pewnym stopniu pozostają dla Was nieosiągalne? Czy zdecydowalibyście się na taki przeskok do tego innego, tajemniczego, całkowicie nieznanego Wam wymiaru, czy jednak zrezygnowalibyście z tej okazji, ciesząc się tym, co trwa tu i teraz, Waszym własnym życiem?

Główną bohaterką tej powieści jest Marguerite, pasjonatka sztuki, miłośniczka malarstwa, która zdecydowała się nie iść w ślady dwójki swoich wybitnych rodziców-naukowców, a zamiast tego postanowiła poświęcić się temu, co kocha najbardziej. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy jej ojciec zostaje zamordowany, a Firebird – urządzenie umożliwiające przemieszczanie się między alternatywnymi rzeczywistościami, które wynaleźli jej rodzice – skradzione przez asystenta, który ma na sumieniu śmierć jej ojca. Pogrążona w rozpaczy nastolatka rzuca się w pościg za mordercą, mając na celu tylko jedno – zabić Paula Markova.

6 czerwca 2017

Złodzieje snów, Maggie Stiefvater

Złodzieje snów, Maggie Stiefvater

Ta powieść skutecznie pokrzyżowała moje plany czytelnicze na najbliższe dni, bo tak naprawdę nie planowałam jeszcze po nią sięgać. W kolejce do przeczytania miałam co najmniej dwie inne książki, na których lekturze zależało mi troszkę bardziej, jednak sukces „Króla kruków” sprawił, że odłożenie „Złodziei snów” na dłużej stało się po prostu niemożliwością. Tym sposobem jestem już po przeczytaniu 2 części z serii o kruczych chłopcach, która naprawdę bardzo mocno mnie usatysfakcjonowała. 

Dzięki przebudzeniu linii mocy dookoła Cabeswater znalezienie Glendowera staje się jeszcze bardziej realne. Co wcale nie znaczy, że będzie ono czymś prostym – nie, gdy Adam próbuje pogodzić się z konsekwencjami podjętej przez siebie wcześniej decyzji, a Ronan walczy z zabójczymi koszmarami, które dopadają go nawet na jawie. Jego zdolność do wykradania przedmiotów z jego własnych snów może być bardziej zabójcza, niż mogłoby się nawet wydawać. 

30 maja 2017

Król kruków, Maggie Stiefvater

Król kruków, Maggie Stiefvater

Z „Królem kruków” spotkałam się już wcześniej, ponad dwa lata temu, jednak – to muszę przyznać – nie było to spotkanie, jakiego bym oczekiwała po tak zachwalanej przez czytelników książce. Powieść tę odłożyłam na półkę nieco rozczarowana, bo pomimo tego, że znalazłam w niej elementy, które przypadły mi do gustu, tak po całości „Królu kruków” spodziewałam się jednak czegoś więcej. Od pewnego czasu czułam jednak niesamowitą chęć, aby ponownie sięgnąć po tę książkę, aby dać jej drugą, ostatnią szansę i spróbować przeczytać tę serię w całości. Czy było warto? 

Historia napisana przez Maggie Stiefvater opowiada o przygodach czwórki bohaterów, jednej dziewczyny - Blue, która pochodzi z rodziny wróżek oraz trzech chłopaków - Gansey'a Adama i Ronana, którzy są przyjaciółmi z elitarnej szkoły dla chłopców. Bohaterowie zawzięcie starają się odnaleźć uśpionego w nieznanym miejscu Glendowera oraz linie mocy, w których poszukiwaniu trafiają do tajemniczego lasu, gdzie czas i rzeczywistość zaczyna płatać im figle. Czy uda im się odnaleźć legendarnego Króla Kruków i jeżeli tak to jakim kosztem?

8 maja 2017

Więzy krwi, Patricia Briggs

Więzy krwi, Patricia Briggs

Przyznam szczerze, że trochę obawiałam się sięgnięcia po tę książkę – z jednej strony nie mogłam doczekać się momentu, w którym będę mogła rozpocząć lekturę, z drugiej jednak strach przed przekleństwem drugiego tomu sprawiał, że czytanie tej powieści odkładałam coraz bardziej. „Zew księżyca”, pierwsza część wielotomowej serii o przygodach Mercedes Thompson, niesamowicie przypadł mi do gustu, sprawiając, że świat i bohaterowie wykreowani przez autorkę byli jedynym, o czym przez długi czas byłam w stanie myśleć. Czy w przypadku „Więzów krwi” sytuacja wygląda tak samo? 

Mercedes Thompson po raz kolejny wpakowała się w sytuację, w której tak naprawdę nie chciała się znaleźć. Stefan, jeden z jej nieśmiertelnych znajomych, zgłasza się do Mercy prosząc o oddanie przysługi, którą kobieta była mu winna – zadaniem miłośniczki volkswagenów jest służyć wampirowi jako świadek pod postacią kojota podczas ważnego spotkania z osobnikiem w pewnym stopniu do Stefana podobnym. Kim jednak jest tak naprawdę tajemniczy stwór, z którym spotkał się Stefan? 

7 maja 2017

[przedpremierowo] Księga kłamstw, Teri Terry

[przedpremierowo] Księga kłamstw, Teri Terry

Data premiery: 10.05.2017 r.

Motyw dwóch sióstr, znajdujących się – jakby to ująć – po dwóch przeciwnych stronach barykady to coś, z czym już od bardzo długiego czasu chciałam się zapoznać. Zainteresowałam się nim poprzez książki Michelle Zink (jej cykl „Bliźniaczki Milthrope” obejmuje „Proroctwo sióstr”, „Strażniczkę bramy” oraz „Krąg ognia”), z którymi jednak nie dane mi było jeszcze się spotkać, niemniej jednak gdy tylko przeczytałam opis „Księgi kłamstw”, uderzyło we mnie wówczas tak silne podobieństwo do trylogii Michelle Zink, że choćbym chciała – nie byłabym w stanie się tej książce oprzeć. 

Powieść opowiada historię dwóch bliźniaczek, które nie wiedzą o swoim istnieniu. Quinn na wieść o śmierci matki, z którą nie miała praktycznie żadnego kontaktu, postanawia wybrać się na jej pogrzeb. Tam, zszokowana, poznaje Piper, dziewczynę wyglądającą dokładnie tak, jak ona. Jak to możliwe, że ma siostrę bliźniaczkę, o której nigdy wcześniej nie słyszała? Dlaczego zostały rozdzielone? Z jakiego powodu Quinn wychowywała się w zamknięciu, niczym najgroźniejsze zwierzę, podczas gdy Piper spędziła spokojne dzieciństwo w pięknym domu?

24 kwietnia 2017

Inwazja na Tearling, Erika Johansen

Inwazja na Tearling, Erika Johansen

Pierwszą część trylogii o Tearlingu przeczytałam prawie dwa lata temu i do tej pory nieustannie ją wspominam. Nie potrafię wyrzucić z pamięci tego cudownie wykreowanego świata, fantastycznej bohaterki, która zaimponowała mi swoją siłą i rozwagą, a także cudownie porywającej przygody, która skończyła się dla mnie zdecydowanie zbyt szybko. Sięgając po „Inwazję na Tearling” nie miałam pojęcia, czego tak naprawdę powinnam się spodziewać. Czy ta książka sprawi, że będę jeszcze bliżej pokochania całej trylogii? Czy może to właśnie na niej moja przygoda z historią Kelsea dobiegnie końca?

Bycie królową nie jest łatwe, jednak Kelsea z każdym dniem staje się coraz bardziej pewna swojej nowej roli. Oprócz powolnego stawiania swojego królestwa na nogi, dziewczyna musi zmierzyć się jednak z jeszcze jednym, znacznie groźniejszym wyzwaniem – na Tearling bowiem naciera armia Mortmesne z Szkarłatną Królową na czele, która nie cofnie się przed niczym, aby tylko dopaść Kelsea w swoje ręce. Czy losy Tearlingu zdają się być przesądzone? Czy może Lily, tajemnicza sojuszniczka sprzed Przeprawy, której historia w niespodziewanych momentach nawiedza Kelsea, okaże się być dla młodej królowej zbawiennym ratunkiem i pomoże dziewczynie w uratowaniu jej ukochanego królestwa?

10 kwietnia 2017

Wyścig śmierci, Maggie Stiefvater

Wyścig śmierci, Maggie Stiefvater

Data premiery wznowienia: 11.04.2017 r.

Szczerze mówiąc trochę obawiałam się przeczytania tej książki z powodu wielu negatywnych recenzji, z którymi się spotkałam, a które niestety niespecjalnie zachęcały mnie do sięgnięcia po tę powieść. Pomimo dosyć wysokiej oceny na Goodreads (w końcu 4,08 z prawie 74 tys. głosów nie jest wcale złym wynikiem), niekiedy dosyć ostre słowa czytelników, odnoszące się w szczególności do pomysłu autorki na napisanie tej powieści dały mi sporo do myślenia, mimo wszystko jednak moja miłość do mitologii sprawiła, że nawet najmniej przychylne recenzje nie byłyby w stanie odwieść mnie od przeczytania „Wyścigu śmierci”. I w sumie całe szczęście, bo dzięki temu poznałam naprawdę fantastyczną książkę. 

Wraz z początkiem listopada na niewielkiej wyspie Thisby co roku odbywa się Wyścig Skorpiona – w zawodach udział biorą jeźdźcy wraz ze swoimi śmiertelnie niebezpiecznymi wierzchowcami, których podobieństwo do swoich końskich braci kończy się jedynie na wyglądzie. Są to krwiożercze zwierzęta, których tylko wybitni jeźdźcy są w stanie kontrolować. Historię poznajemy z punktu widzenia dwóch postaci – Kate „Puck” Connolly, która nie planowała brania udziału w wyścigu, jednak problemy rodzinne sprawiają, że wraz ze swoją całkowicie zwyczajną klaczą postanawia wyjątkowo stawić czoło wyzwaniu. Drugim bohaterem jest Sean Kendrick, czterokrotny zwycięzca Wyścigu Skorpiona, który tym razem zawalczy o coś znacznie cenniejszego niż główna nagroda.

3 kwietnia 2017

Zew księżyca, Patricia Briggs

Zew księżyca, Patricia Briggs

Z książką „Zew księżyca” spotkałam się już w sumie trzy razy, pierwszy raz wiele lat temu, gdy znajoma przesłała mi fanowskie, nieoficjalne tłumaczenie tej książki. Wtedy byłam jeszcze zagorzałą przeciwniczką e-booków (całe szczęście ten okres mam już za sobą), dlatego też byłam w stanie przeczytać jedynie kilka stron tej powieści, zanim zdecydowałam się odłożyć ją na półkę. Za drugim razem, cztery lata temu, skusiłam się już na kupno tej książki i wreszcie byłam w stanie przeczytać ją od początku do końca – do tej pory uważam, że jest jeden z moich najbardziej udanych zakupów, ponieważ powieść Patricii Briggs całkowicie mnie zauroczyła. Teraz, czytając ją po raz trzeci (no, powiedzmy...), muszę przyznać, że moje zachwyty nad tą książką ani odrobinę nie zmalały. 

Mercedes Thompson jest mechanikiem, prowadzi warsztat, w którym zajmuje się naprawą samochodów. Jej życie wyglądałoby zupełnie normalnie, gdyby nie fakt, że naprawia furgonetkę należącą do wampira, jej sąsiadem jest wilkołak, a ona sama... jest zmiennokształtną, która w dowolnej chwili potrafi przybrać postać kojota. Pewnego dnia sprawy w jej życiu przybierają nieoczekiwany obrót, kiedy w drzwiach jej warsztatu pojawia się nieznany, młody chłopak. Życiu Mercedes oraz jej przyjaciół zaczyna zagrażać poważne niebezpieczeństwo.

27 marca 2017

Trylogia o Marze Dyer, Michelle Hodkin

Trylogia o Marze Dyer, Michelle Hodkin

Z Marą Dyer spotkałam się po raz pierwszy prawie dwa lata temu, gdy w czasie wakacji naszła mnie ochota na przeczytanie jakiejś niezobowiązującej młodzieżówki z dreszczykiem w tle – po recenzjach wywnioskowałam, że pierwszy tom tej trylogii byłby ku temu idealny. Pomimo tego, że nie mogłam się od tej powieści oderwać i zakochałam się w niej dosłownie bez pamięci to jednak musiało minąć sporo czasu, zanim nadarzyła się okazja, aby sięgnąć po kontynuację tej cudownej i porywającej lektury. Tym sposobem dopiero teraz przeczytałam pozostałe tomy tej trylogii i moja opinia o nich jest na dobrą sprawę równa opinii o pierwszej części – te książki są naprawdę fantastyczne. 

Bohaterką trylogii jest Mara Dyer, nastolatka, która musi zmierzyć się z ogromną stratą. W dziwnych okolicznościach podczas wizyty w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym ginie jej najlepsza przyjaciółka, jej chłopak oraz jego siostra. Mara jest jedyną osobą, która z tragedii wychodzi cało i w próbie ułożenia sobie życia na nowo wraz z rodziną przenosi się na Florydę. Nowe miejsce ma pomóc dziewczynie stanąć na nogi i zacząć normalnie funkcjonować, kiedy jednak wokół nastolatki zaczynają dziać się dziwaczne, niewytłumaczalne zjawiska sytuacja staje się znacznie bardziej skomplikowana i jeszcze bardziej tajemnicza. 

23 marca 2017

Czas żniw, Samantha Shannon

Czas żniw, Samantha Shannon

O „Czasie żniw” słyszałam naprawdę bardzo wiele dobrego, jednak klasycznie już jeżeli chodzi o książki bardziej popularne – przez dłuższy czas nie było mi z tą powieścią po drodze. Widząc jednak informację o zbliżającej się premierze 3 części tej siedmiotomowej serii („Pieśń jutra” 26 kwietnia ma pojawić się na rynku) postanowiłam zapoznać się w końcu z przygodami Paige i koniec końców sięgnęłam wreszcie po pierwszy tom tej zachwalanej przez wielu czytelników serii. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu odłożyłam tę książkę bardzo rozczarowana – po „Czasie żniw” spodziewałam się bowiem czegoś znacznie więcej. 

Mamy rok 2059. Główną bohaterką tej powieści jest dziewiętnastoletnia Paige Mahoney, która jest sennym wędrowcem, pracuje w kryminalnym podziemiach Londynu i na zlecenie swojego szefa – Jaxona Halla – włamuje się do ludzkich umysłów. Pewnego dnia zostaje ona w tajemniczych okolicznościach porwana i przetransportowana do Oxfordu, kolonii karnej od dwustu lat utrzymywanej w sekrecie, nad którą władzę sprawuje obca rasa Refaitów. Od tego momentu Paige zostaje niewolnicą Naczelnika i jej jedyną szansą na wolność jest podporządkowanie się swojemu nowemu panu oraz panującym w tym miejscu zasadom. 

20 marca 2017

Szóstka Wron, Leigh Bardugo

Szóstka Wron, Leigh Bardugo

Sięgając po „Szóstkę Wron” byłam w stu procentach świadoma tego, że mogę się tą powieścią gorzko rozczarować, jednak z drugiej strony moja ciekawość i chęć jej przeczytania okazały się zdecydowanie silniejsze od zdrowego rozsądku. Dwa tomy Trylogii Grisza, które przeczytałam kilka tygodni temu bardzo mocno mnie zawiodły, „Szóstka Wron” jednakże zbierała (i zbiera do tej pory) tak pozytywne opinie, chwilami graniczące z peanami pochwalnymi niemającymi żadnego umiaru, że przeczytanie tej powieści w pewnym momencie stało się dla mnie rzeczą oczywistą. I, niestety, kolejnym rozczarowaniem. 

Powieść opowiada o przygodach sześciorga wyrzutków, którzy mają do wykonania bardzo niebezpieczne zdanie. Ich celem jest włamanie się do piekielnie dobrze strzeżonego więzienia znanego jako Lodowy Dwór, uwolnienie znajdującego się w nim zakładnika oraz wydostanie się z niego w jednym kawałku, aby odebrać nagrodę, która ustawi ich na resztę życia. Zadanie szalenie trudne, jednak nie niewykonalne. Kaz Brekker, największa szumowina, jaką widziało miasto musi jedynie znaleźć ludzi wystarczająco zdesperowanych, aby zgodzili się oni na wzięcie udziału w tej samobójczej misji. 
Copyright © 2016 Złodziejka Książek , Blogger