17 kwietnia 2013

Eden, Stanisław Lem

Eden, Stanisław Lem
Wydawnictwo Agora
Liczba stron: 262


„Eden” to druga – po „Solaris” - powieść Stanisława Lema, którą przeczytałam, nie licząc „Opowieści o pilocie Pirxie”, których niestety kompletnie nie pamiętam. O ile ta najbardziej znana i ceniona książka polskiego autora wciąż tkwi w mojej pamięci, a ja sama od czasu do czasu przywołuję wspomnienia dotyczące pewnych aspektów w niej zawartych, to tak naprawdę „Eden” wywarł na mnie znacznie większe wrażenie i jestem pewna, że to z tą książką pozostanę w dłuższej więzi, niż miało się to z „Solaris”. Pomimo faktu, iż znacznie trudniej było mi się połapać w opisach związanych z technologią i wyglądem planety, to „Eden” wygląda bardziej atrakcyjnie i jest to książka, która urzekła i wciągnęła mnie w bez porównania większym stopniu. 

Sześciu astronautów przypadkiem rozbija na planecie i jakże atrakcyjnej nazwie Eden. Bohaterowie szybko odkrywają, że planeta ta jest zamieszkała przez obcą cywilizację i próbują nawiązać z nią kontakt. Jak się okazuje, nie jest to wcale łatwe zadanie, a próby porozumienia wydają się być niemożliwe do zrealizowania. Podzieleni na zespoły, część z nich prowadzi prace nad statkiem, chcąc uruchomić go, by powrócić do domu, a reszta próbuje dowiedzieć się czegoś więcej na temat obcych i miejsca, w którym się znajdują.

Jeżeli ktoś liczy na łatwą opowiastkę to jest w wielkim błędzie. „Eden” to wymagająca lektura, dla czytelników z elastyczną wyobraźnią, którzy nie mają problemu w tym, aby wyobrazić sobie rzeczy, o których nie słyszeli i których nie widzieli nigdy wcześniej w telewizji ani w literaturze. Lem ma niezaprzeczalnie oryginalne podejście do tworzenia nowych obiektów, opisywania niespotkanego nigdy wcześniej świata, którego wyobrażenie sobie wymaga nie lada sprawności. Ja sama muszę przyznać, że chwilami miałam z tym niemały problem, a utworzenie widoku tego, co autor utrwalił w opisie, wymagało ode mnie nieco wysiłku. Czasami jednak po prostu nie byłam w stanie tego zrobić i odpuszczałam sobie czytanie danego fragmentu po raz piąty, ale jestem pod ogromnym wrażeniem zdolności Lema do tworzenia obrazów wcześniej przeze mnie niespotkanych. 

Nie podoba mi się to, że próbuję oceniać tę książkę poprzez pryzmat „Solaris”, ale niezaprzeczalnie wywołała ona na mnie wielki wpływ, dlatego też wręcz nie mogę się powstrzymać, aby chociaż w małym stopniu nie porównać tych dwóch powieści do siebie. „Eden” niesie ze sobą znacznie więcej napięcia towarzyszącego akcji, dlatego też czytało mi się tę książkę z większym zaangażowaniem i zainteresowaniem w porównaniu z „Solaris”. Choć jak już wcześniej wspomniałam – opisy były dla mnie nie lada wyzwaniem, to naprawdę ciężko było mi oderwać się od tej książki, a czytanie jej sprawiało mi prawdziwą przyjemność. Lem stopniowo odkrywa przed czytelnikiem kolejne tajemnice, dawkuje informacje w taki sposób, że niemożliwe jest uczucie przesytu czy nawet niedosytu, a ochota na to, aby wiedzieć więcej, wzrasta z każdą przewróconą kartką. Jak dokładnie wygląda społeczeństwa dubletów? Ich ustrój? W jaki sposób funkcjonują? Mnóstwo pytań krążyło mi po głowie podczas czytania „Edenu”, a odetchnąć mogłam dopiero wtedy, gdy poznałam na nie odpowiedź. 

„Jesteśmy ludźmi, kojarzymy i rozumujemy po ziemsku i wskutek tego możemy popełnić ciężkie błędy, przyjmując obce pozory za naszą prawdę, to znaczy układając pewne fakty w schematy przywiezione z Ziemi”.

„Eden” powstał w 1959 roku i można odczuć w nim wyraźne wpływy ówczesnych ustrojów i atmosfery, która panowała wówczas na świecie. Totalitaryzm świata Edeńczyków można by przypisać wielu państwom z tamtego okresu oraz trafne okaże się spostrzeżenie, że powieść ta ma w sobie drugie dno i wiele aspektów można zrozumieć w dwojaki sposób. Lem pokazuje także, że próby zrozumienia innych cywilizacji przez Ziemian mogą okazać się fiaskiem, a traktowanie ich społeczności, zasad, zachowań ludzką miarą jest dużym błędem, bo tak naprawdę przepaść dzieląca ludzi a – chociażby – takich dubeltów jest ogromna. Porównując to, co w „Edenie” ukazał Lem, a to, co widzimy we współczesnych filmach science fiction można wybuchnąć śmiechem na myśl, w jaki sposób pokazany jest przez telewizję pierwszy kontakt z obcą cywilizacją, a próby przypisania obcym zasad, cech, moralności, którymi kierują się ludzie, jest zwykłym absurdem. 

Czymże byłaby powieść Lema bez charakterystycznego słownictwa, cechującego się specyficznymi zwrotami, nawiązującymi do technologii i nauki? Już sam intelektualizm językowy daje znać, że ma się do czynienia z niebanalną lekturą, której przeczytanie wcale nie będzie łatwym zadaniem. Cóż, w każdym razie nie dla kogoś, kto rzadko obcuje z science fiction, z Lem to jego/jej pierwsze kroki z tą właśnie tematyką. 

Jak paradoksalny wydaje się być tytuł w porównaniu z tym, jak naprawdę przedstawiał się Eden, świat, w którym żyją dubelty? No bo sami spróbujcie sobie wyobrazić raj, a świat totalitarny, w którym za pomocą bioinżynierii i eksperymentów genetycznych próbuje się stworzyć lepszą rasę, a wytwory nieudane czeka naprawdę nieciekawy los. Jakkolwiek niedorzecznie to brzmi, ta pojawiająca się chwilami atmosfera grozy i tajemniczości jest fascynująca. Świat przedstawiony przez autora w sposób chłodny i realistyczny jest bardzo interesujący i choć poznanie go odbywa się przez całość lektury, w żaden sposób mnie to nie zniechęciło, a wręcz przeciwnie – nakręcało coraz bardziej. 

„Czy tylko groby są na tej planecie?”

Bardzo ciekawy zabieg zastosował Lem podczas kreowania bohaterów, bo zamiast podawania ich imion, posługiwał się nazwami, które odpowiadają pełniącymi przez nich funkcjom (wyjątkiem jest Inżynier – Henryk). W ten sposób poznajemy Cybernetyka, Chemika, Fizyka, Doktora, Koordynatora i właśnie Inżyniera. Sporo czasu zajęło mi choć w drobnym stopniu poznanie postaci (tak naprawdę nie ich charaktery i osobowości się tutaj liczą), ale bardzo szybko polubiłam każdego z nich, głównie za sprawą sympatycznych dialogów pomiędzy bohaterami. 

Nigdy tak naprawdę nie interesowałam się science fiction, zawsze była to tylko fantastyka i teraz zaczynam się zastanawiać, dlaczego? Oba gatunki są sobie bliskie, a niemalże wszystko przemawiało na korzyść fantastyki, w efekcie czego po sf nie sięgałam praktycznie wcale. Cieszę się jednak, że w końcu zdecydowałam się to zmienić, choć po Lema planowałam sięgnąć już od dłuższego czasu. Poznałam dzięki temu prawdziwie fascynującą książkę, która jedynie utwierdziła mnie w przekonaniu, aby kontynuować swoją przygodę z tym autorem, bo skoro dwie pierwsze powieści okazały się być tak udanymi lekturami, to z całą pewnością nie powinnam rezygnować.

Ocena: 9,5/10 

20 komentarzy:

  1. Naprawdę świetna recenzja, jedna z lepszych, jakie dane mi było ostatnio czytać. :) Sama książka wygląda na naprawdę fascynującą lekturę, postaram się, żeby jak najszybciej wpadła w moje ręce! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mało kto pisze mi takie miłe słowa! :) A Eden jak najbardziej polecam, ja sama zwlekać nie zamierzam i niedługo wybieram się do biblioteki po kolejną porcję twórczości Lema. :)

      Usuń
  2. Tata sporo mi mówił, abym zaczęła czytać książki Lema, jednak ja nie jestem do tego przekonana. Lem ma specyficzny, trudny, że tak to ujmę, styl pisania i nie jestem pewna, czy dałabym radę przebrnąć przez jakąś jego powieść. Jednakże wiem, że prędzej czy później sięgnę po jedną z jego książek, ale kiedy i jaka to będzie - nie mam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styl Lema najłatwiejszy nie jest, ja sama o tym nie wiedziałam, przekonałam się dopiero, gdy sięgnęłam po "Solaris". Ale też nie jest nie wiadomo jak wymagający, po prostu trzeba się trochę skupić, bo to nie jest zwykła, łatwa historyjka. I to jest w tym wszystkim najlepsze. ;)

      Usuń
  3. Jak widzę, przeczytałaś kolejną książkę Lema. Mój tata uzbierał sobie kolekcję jego książek. Muszę je przeczytać, ale nie mam ostatnio czasu. No trudno. Może kiedyś przeczytam.
    I wysoko oceniłaś "Eden". To jeszcze bardziej zachęca mnie do przeczytania twórczości Lema. Ale chyba najpierw przeczytam "Cyberiadę", ponoć bardzo interesująca książka.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata fanem Lema? :) Zazdroszczę kolekcji, mieć takie książki na półce to naprawdę świetna sprawa, tym bardziej, że można sięgać do nich w każdej chwili i nie trzeba wybierać się do biblioteki.
      Eden oceniłam wysoko, bo jest to książka, która według mnie zdecydowanie na taką ocenę zasługuje. A nie mogłam ocenić jej tak samo jak Solaris, bo zdecydowanie bardziej mi się spodobała. Cyberiadę przeczytam na 100%, kilka razy rzucił mi się w oczy ten tytuł i to mój kolejny cel. :)

      Usuń
    2. Tak, jest wielkim fanem, co mnie bardzo cieszy, szczerze mówiąc :) Kiedyś co kilka dni wybierał się do antykwariatu i teraz cały przedpokój mam zawalony różnymi książkami (choć, szczerze mówiąc, oprócz Lema, to niewiele z nich mnie interesuje, niestety).
      To cieszę się, że ci się spodobała. Może będzie jedną z pierwszych książek Lema, jakie przeczytam.
      "Cyberiada" to podobno bardzo, bardzo interesująca książka. To, cytuję mojego zbieracza książek, "opowieści robotów o robotach". Zabiorę się za nią w pierwszej kolejności.

      Usuń
  4. Całkiem niedawno próbowałam ją przeczytać, ale trudno się ją czyta, przez ten specyficzny styl pisania. Poddałam się już w drugim rozdziale i od tamtej pory książki Lema omijam szerokim łukiem.
    Dlatego też przyznam szczerze, że nie przeczytalam całkowicie powyższej rececenzji. Przepraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styl się wyróżnia, co jest zdecydowanie na plus, ale według mnie nie jest jakiś strasznie ciężki. :) To oczywiście zależy od podejścia - czytałam książki pisane trudniejszym stylem, Lem to czysta przyjemność. ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam czytać absolutnie każdy gatunek literacki ale sf jest czymś do czego nie mogę się przekonać od wielu lat...:/ Kiedyś przez przypadek trafiłam książkę z tego gatunku i od tamtej pory to jest coś czego w książkach nie mogę znieść...Wydaje mi się, że to jest jednak temat głównie dla filmowców...Chociaż przyznam, że nie czytałam wiele takich książek i może to dlatego, że nie czytałam nigdy Lema :P W każdym bądź razie Twoja recenzja trochę potwierdziła moje zdanie na ten temat a z drugiej strony zachęciła żeby znów spróbować i poćwiczyć trochę mózg w kontakcie z jakąś nowością :) Pozdrawiam
    I jak to ktoś wyżej stwierdził jest to naprawdę profesjonalnie napisana recenzja! Fajnie, że wrzuciłaś do niej trochę informacji o autorze i samej książce a nie tylko fabularne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie sięgnęłabym szybko po sf, gdyby nie to, że wybrałam sobie taki temat na maturze, bo jako jedyny jakoś wpasował się w mój gust, a i był to też dobry pretekst, żeby przeczytać jakąś książkę Lema. :)
      I dziękuję za miłe słowa, co prawda pisałam tę recenzję tak jak zwykle, ale spędziłam nad nią sporo czasu, żeby miała ręce i nogi, bo przy takiej książce chciałam, żeby trzymała ona jakiś poziom. ;p

      Usuń
  6. Świetna recenzja :) Gratuluję weny :) Z Lemem miałam do czynienia jedynie przy omawianiu fragmentów "Bajek Robotów", więc oprócz tego, że ma specyficzny styl, nie mogę nic więcej powiedzieć. Ale jak znajdę jakąś chwilę to może uda mi się zapoznać z innymi jego tworami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o Lema to chyba nie można spodziewać się niczego lekkiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nigdy nie interesowałam się science fiction, ale od pewnego czasu małymi kroczkami przekonuje się do tego gatunku literackiego.
    Co do Lema, nie znam jego twórczości i przyznam, że mam nieco obawy, żeby po niego sięgnąć, gdyż nie wiem, czy dam radę zaakceptować jego specyficzne pióro.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam uraz do tego pana przez "Bajki robotów".

    OdpowiedzUsuń
  10. Niedługo biorę się za "Solaris". Twoja recenzja zachęca do wgłębienia się w Eden :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widze, ze ksiazka wysoko oceniana, wiec koniecznie musze ja przeczytac.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie czytałam książek science fiction, a filmy mnie wręcz odrzucają. Po książkę Lema też raczej bym nie sięgnęła. Cóż, niestety.
    Nie zainteresowała mnie ta książka, moze dlatego, że jestem uprzedzona do sf? Choć muszę przyznać, że Twoją recenzję czytało mi się bardzo dobrze. Jest świetnie napisana!

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że Cię wzięło na Lema. :D U mnie autor nadal pozostaje w bardzo dalekich planach, które mogę zostać przeniesione na świętego Nigdy. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj-miło tu u Ciebie.Kocham ludzi,naturę i ksiązki,ale science fiction-to nie dla mnie.Pozdrawiam a w wolnej chwili zapraszam w odwiedzinki

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.