25 kwietnia 2013

Martin Gore. Depeche Mode, Dennis Plauk & Andre Bosse


Depeche Mode to jeden z tych zespołów, z którymi rozstałam się po tym, jak zmienił się mój gust muzyczny, uciekając coraz bardziej w stronę mocniejszych brzmień. Nigdy nie czułam się do niego przywiązana, tym bardziej ciężko nazwać mnie fanką, ale mimo wszystko przez te kilka lat jakiś sentyment we mnie pozostał, który skłonił do sięgnięcia po biografię Gore’a. Biografia ta jest kolejną z cyklu „Gwiazdy sceny” Wydawnictwa Anakonda, w moim przypadku drugą, z którą miałam styczność, jednak w porównaniu z biografią Roberta Smitha wypada znacznie lepiej, gdyż w całości skupia się na Martinie, nie pozwalając na to, aby zespół czy cokolwiek innego przysłoniło jego osobę. Muszę przyznać, że autorzy spisali się na medal tworząc tę książkę, bo choć czytanie jej zabrało mi trochę czasu z przyczyn ode mnie niezależnych, to zdecydowanie jestem zadowolona z poświęconego jej czasu. 

Martin Lee Gore to bardzo ciekawa postać, którą poznajemy przed przystąpieniem do zespołu, do którego – co ciekawe – dostał się nie ze względu na swój talent, a z powodu posiadania syntezatora, który był pożądanym obiektem dla wielu zespołów. Jak można się spodziewać, zakup ten zupełnie odmienił jego życie, gdyż z pracownika bankowego stał się twórcą tekstów i czołową postacią znanej na całym świecie grupy grającej elektroniczny pop. Naprawdę nie mogę zarzucić autorom tego, że odbiegali od głównego tematu tej książki, gdyż Martin przez cały czas pozostaje w jej centrum, nawiązując jednocześnie do pozostałych członków Depeche Mode, uzupełniając charakterystykę tego artysty poprzez wypowiedzi kolegów, jak i samego Gore’a. 

Biografia Martina napisana jest w naprawdę świetnym, przystępnym stylu, bogata w – znajdującą się na ostatnich stronach – dyskografię zespołu oraz – co chyba najbardziej zwróciło moją uwagę – analizę kilku piosenek, przeprowadzoną przez dr Michaela Ahlers z Uniwersytetu w Paderborn. Jest to bardzo ciekawy dodatek, dr Ahlers podjął się analizy dźwięków w sposób naukowy, którego jednak zrozumienie nie powinno nikomu sprawić żadnego problemu. Każdy z rozdziałów poprzedzony jest krótkim opisem tego, czego można się spodziewać oraz dodatkowo w biografii znajduje się rozmowa autorów przeprowadzona z Martinem, który wypowiada się m.in. na temat pisania tekstów, sztuki, wspominając również o zainteresowaniu (czy jego brakiem) muzyką Depeche Mode swoich córek. 

„To, czego się wtedy najbardziej obawiałem, to nie była utrata kontroli, tylko zmiana”, przyznał później w wywiadzie. „Zerwać z metodami, które funkcjonowały przez ćwierć wieku. Większość artystów obawia się, że największym zagrożeniem dla ich sztuki jest rutyna. Największym problemem jest jednak nie móc się już na niej oprzeć”. 

Martin Gore to całkowite przeciwieństwo Gahana, który lubi przyciągać zainteresowanie innych, a występy na scenie to jego żywioł. Jak się dowiadujemy – Martin to osoba nieśmiała, cicha, która cierpiała na napady paniki podczas koncertów, preferująca pisanie tekstów w samotności, bez żadnej presji. Jak się okazuje, alkohol przez bardzo długi czas był jego poważnym problemem, a napady paniki nie zniknęły, dopóki artysta go nie odstawił. Plauk i Bosse przedstawiają czytelnikowi relacje pomiędzy Martinem a Gahanem i Fletcherem, konflikty, które miały miejsce oraz – co najbardziej mi się podobało – te momenty, w których przyjaźń i przywiązanie okazywało się być silniejsze niż wszystko inne. 

Książka ta to także podróż poprzez poszukiwanie przez Gore’a własnego stylu, zbiór informacji na temat życia osobistego (kolejne dziewczyny, rozwód, narodziny dzieci), a wszystko to ozdobione wypowiedziami samego Martina, fragmentami wywiadów oraz – nieraz gorzkimi – słowami krytyków. Nie zabraknie również kilku stron ze zdjęciami, dzięki którym można zaobserwować zmiany jakie zachodziły w wyglądzie Martina na przestrzeni lat. Najbardziej jednak spodobało mi się to, że biografia ta pozbawiona jest fragmentów, w których występuje natłok informacji, dat, różnych szczegółów, których nie sposób zapamiętać. W biografii Plauka i Bosse’a wszystko dawkowane jest w odpowiedni sposób, dzięki czemu po odłożeniu tej książki pozostaje wrażenie, że zyskało się naprawdę wiele. Nie pozostało mi nic innego jak tylko zachęcić do sięgnięcia po tę biografię nie tylko samych fanów Gore’a czy Depeche Mode, ale również ludzi pragnących poznać interesującą, wyróżniającą się postać w świecie muzycznym. 

Ocena: brak

12 komentarzy:

  1. Czytałam i byłam nią zachwycona! Poza tym samego Gore'a uważam za uroczego Pana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że Gore jest naprawdę urzekający. ;) Bardzo mi się spodobał to, czego się o nim dowiedziałam - pomimo wielkiego sukcesu pozostał cudownym, skromnym człowiekiem.

      Usuń
  2. Póki co ze wszystkich biografii Anakondy ta podobała mi się najbardziej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku to dopiero druga biografia - przede mną jeszcze Slash - ale jestem nią zauroczona. ;)

      Usuń
  3. Biografie rzadko czytuję, musi to być naprawdę osoba, którą wielbię, żeby przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię czytać biografii, gdyż rzadko interesuje mnie życie innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż, ja też fanką nie jestem, ani teraz, ani nigdy, dlatego nie sądzę, bym sięgnęła. Co najwyżej zrobię z niej prezent, gdyż moja dobra koleżanka wielbi DM miłością bezgraniczną.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fanką DM również nie jestem, ale od czasu do czasu przesłuchuję sobie ich kawałki, czy słucham przeróżnych coverów, ale jakoś nigdy nie zagłębiałam się w biografie członków zespołu. A faktycznie, fajnie byłoby poznać bliżej taką postać jaką jest Martin Lee Gore. Problem z alkoholem pojawia się chyba u większości muzyków itp. ale w sumie nie ma się czemu dziwić. Książką jestem zachęcona i z pewnością kiedyś ją przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Depeche Mode znam bardzo pobieżnie. Chciałabym zapoznać się bliżej z tym zespołem, bo ma (moim zdaniem) naprawdę ciekawe, hipnotyzujące brzmienie. Na razie jednak brakuje mi czasu, podobnie jak na wielu innych wykonawców. A biografia zapowiada się naprawdę świetnie, Martin wydaje się być interesującym człowiekiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze mówiąc nie czytałam jeszcze, ale może być interesująca. Poleciła mi ją już kiedyś koleżanka, ale jej nie uwierzyłam :p Jednak z twojej opinii wynika, że jest naprawde dobra :)
    http://ksiazki-i-roznosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytam biografii. Ale właśnie kilka godzin temu skończyłam pierwszą książkę do wyzwania mianowicie 'Niezwyciężonego' Lema. Treść zdecydowanie 8/10 a wydanie dźwiękowe( słuchłąm wspaniałego słuchowiska wydanego przez audioteka.pl szczerze polecam mimo, że drogie jak diabli) 10/10.
    opowiesci-spisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.