23 sierpnia 2013

Phil Collins. Człowiek orkiestra, Maurycy Nowakowski


Genesis to dla mnie jeden z tych zespołów, kiedy od wielu, wielu lat zna się jedną, konkretną piosenkę, natomiast chęć do poznania całej dyskografii przychodzi bardzo późno. Do mnie dotarła niecały rok temu, kiedy to wciąż zajmowałam się odkrywaniem muzyki lat głównie 70. i 80. W ten właśnie sposób, po wieloletnim znaniu tylko i wyłącznie „Land Of Confusion” poznałam muzykę zespołu, który być może nie należy do moich ulubieńców, ale z całą pewnością zasługuje na podziw i szacunek.

Phil Collins to wszechstronny i niezwykle utalentowany człowiek. Przez długi czas zajmował się śpiewem i graniem na perkusji w zespole Genesis łączącym ze sobą pop i progresywny rock. Zainteresowany jazz rockiem spełniał się w grupie Brand X. Współpracował z wieloma znanymi i szanowanymi artystami, jak chociażby z Robertem Plantem czy Erikiem Claptonem. Tworzył muzykę do filmów, on sam również wystąpił w kilku produkcjach. Trzeba przyznać, że dorobek tego artysty jest niezwykle imponujący, a biografia, którą właśnie recenzuję, jest fantastycznym zbiorem wiedzy na temat Collinsa, jego działalności muzycznej i pozamuzycznej. 

Maurycy Nowakowski to autor, którego poznałam już przy okazji czytania książki „Okrągły przekręt”, więc mogę przyznać, że w pewien sposób spodziewałam się tego, że biografia ta jest napisana w naprawdę przyjemny sposób. Nie myliłam się, autora cechuje lekkie pióro, informacje podane są w taki sposób, że czytelnik nie będzie miał żadnego problemu z ich przyswojeniem, a samą biografię czyta się z niezwykłym zainteresowaniem. Nie jest ona napakowana jedynie suchymi faktami, od których po chwili miesza się w głowie, zawiera informacje i wydarzenia podane w taki sposób, że ma się wrażenie, jakby czytało się jedną z lepszych powieści.

Pamiętam jak usiadł na swoim stołku – wspominał Gabriel. – Jeszcze przed tym jak wziął do ręki pałeczki, pomyślałem, że ten facet umie grać. Był pewny siebie. To tak, jakby obserwować jockeya dosiadającego konia. Po ruchach wiadomo, że ma się do czynienia z kimś, kto wie co robi”. 

Autor niezwykle starannie opisuje rok po roku działalności Phila Collinsa, zaczynając od najwcześniejszych lat, aż do 2012 roku – to dlatego biografia ta uznawana jest za najbardziej obszerną i aktualną biografię Phila w Polsce i poza nią. Wspominany jest konflikt na płaszczyźnie Phil i jego ojciec, trzy niezbyt udane małżeństwa, wpływ Collinsa na życie swoich dzieci oraz działalność charytatywna, w którą artysta jest bardzo mocno zaangażowany. Ten niezwykle wrażliwy człowiek nie raz w swoich wypowiedziach wspomina momenty, w których pomagał innym, potrzebującym pomocy. Powracając jeszcze do relacji Phila z jego ojcem – czy potraficie sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby Phil zdecydował się robić to, czego chciał jego ojciec? Gdyby zamiast grania na perkusji i pisania niezwykłych tekstów zajął się biznesem ubezpieczeniowym?

Pracowałem z kilkoma wielkimi aktorami i naprawdę nie wszyscy okazali się tak dobrzy, jak Phil Collins. Jest entuzjastycznie nastawiony, chętny do nauki i nie stwarza problemów”. [reżyser David Green]

Ze wszystkich czytanych przeze mnie biografii z serii „Gwiazdy sceny” to właśnie ta poruszyła mnie najbardziej. To dziwne, bo Phil nawet nie należy do grona moich ulubionych artystów, już bardziej spodziewałabym się tego po biografii Bruce’a Dickinsona. Jednak faktom zaprzeczać nie będę, a wszystko za sprawą ostatniego rozdziału, który nosi tytuł „Zbyt wiele spraw potoczyło się nie tak”. Można go określić jako podsumowanie kilku ostatnich lat kariery Phila, znajdują się w nim informacje m.in. o stanie zdrowia artysty – postępująca głuchota na jedno ucho oraz problemy ze sprawnością manualną – można tylko próbować sobie wyobrazić, jak ciężkie jest to dla kogoś, kto całe życie poświęcił muzyce i trzymaniu pałeczek w dłoniach. 

Biografia ta ukazała mi obraz niezwykle ciepłego, wrażliwego i utalentowanego człowieka, który niewątpliwie wniósł coś bardzo ważnego w cały artystyczny świat i o którym - mam nadzieję – nie raz jeszcze usłyszymy. Maurycy Nowakowski wykonał kawał doskonałej roboty, polecam tę książkę każdemu miłośnikowi muzyki Phila Collinsa. Jak widać na moim przykładzie, nie trzeba być wielkim fanem danego artysty, żeby móc spokojnie zachwycić się solidnie i dobrze napisaną biografią. 

Ocena: brak

6 komentarzy:

  1. Raczej nie czytam takich książek. Chyba, że są o kimś kogo znam albo lubię. A w tym przypadku tak naprawdę nie słyszałam o tym człowieku :) Chyba tym razem sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, nie znam Phil'a Collins'a. Przypuszczam, że gdyby wpadła mi w ręce ta właśnie biografia, byłaby dla mnie bardziej jak powieść :) Bardzo zachęcająco o niej piszesz

    OdpowiedzUsuń
  3. Spośród wszystkich wokalistów Genesis Phila lubię najmniej. Zdecydowanie stawiam wyżej Wilsona i Gabriela, jednakże biografia sama w sobie może być ciekawa. :) a solowej kariery Collinsa nie można lekceważyć, ponieważ każdy z nas zna przynajmniej jedną piosenkę. :) RMF nie daje odpocząć. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Po tego typu książki sięgam tylko jeśli dana osoba mnie interesuje i kogo znam. Tak więc chyba tym razem odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię biografii, ale tego człowieka uwielbiam, więc sięgnę po nią :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię muzykę Phila Collinsa i chętnie poznałabym jego biografię :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.