Uwielbiam serie, w których kolejna część jest lepsza od poprzedniej i pod wieloma względami daje mi to, czego we wcześniejszym tomie zabrakło. Cieszę się, że „Kroniki krwi” mogę do takich serii zaliczyć i mam nadzieję, że utrzyma ona tak obiecujący poziom. „Złota lilia” to o tyle zadziwiająca książka, że choć do jej przeczytania nie za bardzo mi się spieszyło, to gdy wzięłam ją w ręce i zaczęłam wczytywać się w pierwsze strony tej powieści – nie ma mowy, żebym mogła nawet na chwilę odłożyć ją na półkę i zająć się czymś innym. Z radością mogę stwierdzić, że jest to o wiele lepsza część od swojej poprzedniczki.
Życie w Palm Springs toczy się swoim własnym torem. Sydney wciąż wraz ze swoimi towarzyszami ochrania Jill Dragomir, której życie stoi w nieustannym niebezpieczeństwie ze strony morojów-zabójców, pragnących przejąć władzę i zrzucić Lissę z tronu. Zagrożenie nadchodzi jednak także z dwóch innych stron: istnienie łowców wampirów staje się coraz bardziej realne, a lojalność Sydney względem alchemików zostanie wystawiona na ciężką próbę.
Powieść ta posiada troszkę mnie dramatycznej, pełnej napięcia akcji (choć nie myślcie, że jej nie ma!) niż pierwsza część i absolutnie nie uznaję tego za coś, co negatywnie wpływa na mój odbiór tej książki. Bohaterowie spędzają więcej czasu na analizowaniu swoich własnych, często też sercowych problemów, zdobywaniu nowych znajomości i innych kwestiach, które nie wiążą się z zabijaniem strzyg i walką o życie. Przynajmniej na samym początku można odnieść wrażenie, że autorka planuje utrzymać tę książkę w luźnym, lekkim klimacie, jednak nie jest to do końca prawda. W pewnym momencie akcja przybiera szybszy obrót, a jej kulminacja jest zjawiskowa i pełna napięcia.
W poprzedniej części trochę denerwowała mnie niechęć Sydney do morojów i dampirów – od razu jednak znalazłam dla niej usprawiedliwienie i wyrozumiałość z powodu warunków, w jakich była wychowywana i szkolona, aby zostać alchemiczką. W „Złotej lilii” również nie mogłam uciec przed odrobiną irytacji, jednak szybko została ona zastąpiona przez uczucie sympatii. Charakter Sydney zmienia się wraz z biegiem wydarzeń, nabywaniem doświadczenia i przebywaniem z towarzyszami, których w pewnym momencie zaczyna nazywać swoją rodziną, dzięki czemu jej uprzedzenia odchodzą na dalszy plan. Naprawdę cudownie jest być świadkiem takiej zmiany, tym bardziej, gdy ja sama niezwykle zżyłam się z bohaterami tej historii.
Równie dobrze mogłabym nazwać dwie pierwsze części „Kronik krwi” kolejnymi tomami „Akademii wampirów”, gdyby nie fakt, że prym wiedzie teraz inna bohaterka i to z jej punktu widzenia poznajemy całą akcję oraz zmienia się stanowisko bohaterów: ci, którzy byli wcześniej głównymi postaciami schodzą z piedestału i udostępniają miejsce tym, którzy zajmowali drugi plan. Jest to z pewnością wielka zaleta dla tych, którym brakuje „Akademii wampirów” samej w sobie, a co najlepsze – fanki Dymitra będą tą książką zachwycone, ponieważ nie raz spotka ich okazja do spędzenia z nim odrobiny czasu.
Premiera trzeciej części zapowiedziana jest na 11 września i całe szczęście, że nastąpi to tak szybko. Po takim zakończeniu jestem pewna, że czym prędzej sięgnę po „Magię indygo” i mam nadzieję, że autorka podaruje mi równie ciekawą i wciągającą część „Kronik krwi”, jaką okazała się być „Złota lilia”. Miłośników „Akademii wampirów” z pewnością zachęcać nie muszę do przeczytania tej książki, jednak wszystkim innym gorąco polecam obie serie.
„Dzień 24. Sytuacja się pogarsza. Moi porywacze wciąż znajdują nowe i okropne metody torturowania mnie. Chwile wolne od pracy, agentka Scarlet spędza na sprawdzaniu próbek materiałów na suknię ślubną i nawija jak bardzo jest zakochana. Zazwyczaj to sprawia, że agent Nudny Barszcz raczy nas opowieściami o ruskich ślubach, które są jeszcze nudniejsze niż jego zwykły repertuar. Jak na razie moje wszystkie próby ucieczki zostały udaremnione. Co gorsza skończyły mi się fajki. Z niecierpliwością wyczekuję na każdy ratunek albo produkty tytoniowe, jakie tylko możesz zorganizować.
Więzień numer 24601”.
Ocena: 9/10
Wyzwania: Czytam fantastykę.
Drobna informacja: zbliża się zmiana szablonu. :)
Już wcześniej spotkałam się z twórczością tej autorki i byłam zadowolona po przeczytaniu, więc do tej serii pewnie też zajrzę.
OdpowiedzUsuńJa muszę też rozejrzeć się za innymi książkami tej autorki, bo póki co znam tylko Akademię i Kroniki krwi, a z tego co czytałam, reszta książek jest równie ciekawa. :)
UsuńMam w planie tom drugi :)
OdpowiedzUsuńNie miałam jeszcze przyjemności przeczytania książek tej autorki. Ciekawa, bardzo chętnie ją w czasie w wolnym przeczytam.
OdpowiedzUsuńMania, mania1269.blogspot.com
Hmm jak na razie wampirów mam dość ale jakby co to chętnie po nią sięgnę ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam już The Indigo Spell i jest jeszcze lepsza niż dwie poprzedniczki :) Mnóstwo akcji no i przede wszystkim: mnóstwo Adriana!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Sherry
Skoro już zaopatrzyłam się w Kroniki Krwi, to teraz muszę je przeczytać, żeby sięgnąć po drugą część :)
OdpowiedzUsuńZaczęłam kiedyś czytać "Kroniki krwi", ale nawet nie skończyłam, bo mnie znudziły. Więc po drugą część na pewno nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńAbsolutnie uwielbiam Kroniki Krwi - troszkę poczytałam sobie pierwsze rozdziały trzeciego tomu i.. ojej :D Będzie się działo!
OdpowiedzUsuńTylko teraz ten zwiastun do AW "Siostry krwi" nie za bardzo mi się spodobał - liczyłam na coś lepszego.
Mam ją na półce i dobrze, że mi o niej przypomniałaś, bo premiera Magii indygo już wkrótce!
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się "Magii indygo"! A i Adrian jest najcudowniejszy <3
OdpowiedzUsuńZgadzam się. :D Wcześniej za nim nie przepadałam, ale po przeczytaniu dwóch części tej serii zaczynam go szczerze i bezgranicznie uwielbiać. <3
UsuńW sumie czytałam tylko pierwszą część "Akademii..." - był to mój prezent urodzinowy - początkowo średnio mi się podobała, później jednak wkręciłam się bardziej i było przyjemnie, jednak jakoś tak wyszło, że nie sięgnęłam po kolejne części i jak na razie nie planuję :)
OdpowiedzUsuńCo do "Kronik krwi" też nie bardzo jestem przekonana, bo wampiry trochę mi się przejadły (chociaż próbuję dokończyć "Pamiętniki..." z pewnych względów). Więc na razie nie będę zapoznawać się z tą serią, jednak niczego nie wykluczam :) Może i ja zostanę przez nią oczarowana :)
Chwali się jednak fakt, kiedy autor nie siada na laurach i przy każdej następnej części zwiększa wkład pracy i zaangażowania, przez co kolejne części są lepsze od poprzednich :) Dlatego życzę Ci, by i kolejna część Cię nie rozczarowała i by była dobra :)
Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę"
OdpowiedzUsuńserdecznie pozdrawiam :)
Chętnie przeczytam :)pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMuszę zapoznać się z pierwszą częścią ;)
OdpowiedzUsuńJuż wcześniej czytałam książki tej autorki, więc możliwe, że po tą część także sięgnę. :)
OdpowiedzUsuńBardzo zachęcająca opinia! Chciałabym się zapoznać z tą książką :)
OdpowiedzUsuńSuper blog ! Na pewno tu jeszcze zajrzę :)
OdpowiedzUsuńZapraszam : klamczuchyoceniaja.blogspot.com