19 sierpnia 2013

Złota lilia, Richelle Mead


Uwielbiam serie, w których kolejna część jest lepsza od poprzedniej i pod wieloma względami daje mi to, czego we wcześniejszym tomie zabrakło. Cieszę się, że „Kroniki krwi” mogę do takich serii zaliczyć i mam nadzieję, że utrzyma ona tak obiecujący poziom. „Złota lilia” to o tyle zadziwiająca książka, że choć do jej przeczytania nie za bardzo mi się spieszyło, to gdy wzięłam ją w ręce i zaczęłam wczytywać się w pierwsze strony tej powieści – nie ma mowy, żebym mogła nawet na chwilę odłożyć ją na półkę i zająć się czymś innym. Z radością mogę stwierdzić, że jest to o wiele lepsza część od swojej poprzedniczki. 

Życie w Palm Springs toczy się swoim własnym torem. Sydney wciąż wraz ze swoimi towarzyszami ochrania Jill Dragomir, której życie stoi w nieustannym niebezpieczeństwie ze strony morojów-zabójców, pragnących przejąć władzę i zrzucić Lissę z tronu. Zagrożenie nadchodzi jednak także z dwóch innych stron: istnienie łowców wampirów staje się coraz bardziej realne, a lojalność Sydney względem alchemików zostanie wystawiona na ciężką próbę. 

Powieść ta posiada troszkę mnie dramatycznej, pełnej napięcia akcji (choć nie myślcie, że jej nie ma!) niż pierwsza część i absolutnie nie uznaję tego za coś, co negatywnie wpływa na mój odbiór tej książki. Bohaterowie spędzają więcej czasu na analizowaniu swoich własnych, często też sercowych problemów, zdobywaniu nowych znajomości i innych kwestiach, które nie wiążą się z zabijaniem strzyg i walką o życie. Przynajmniej na samym początku można odnieść wrażenie, że autorka planuje utrzymać tę książkę w luźnym, lekkim klimacie, jednak nie jest to do końca prawda. W pewnym momencie akcja przybiera szybszy obrót, a jej kulminacja jest zjawiskowa i pełna napięcia.

W poprzedniej części trochę denerwowała mnie niechęć Sydney do morojów i dampirów – od razu jednak znalazłam dla niej usprawiedliwienie i wyrozumiałość z powodu warunków, w jakich była wychowywana i szkolona, aby zostać alchemiczką. W „Złotej lilii” również nie mogłam uciec przed odrobiną irytacji, jednak szybko została ona zastąpiona przez uczucie sympatii. Charakter Sydney zmienia się wraz z biegiem wydarzeń, nabywaniem doświadczenia i przebywaniem z towarzyszami, których w pewnym momencie zaczyna nazywać swoją rodziną, dzięki czemu jej uprzedzenia odchodzą na dalszy plan. Naprawdę cudownie jest być świadkiem takiej zmiany, tym bardziej, gdy ja sama niezwykle zżyłam się z bohaterami tej historii. 

Równie dobrze mogłabym nazwać dwie pierwsze części „Kronik krwi” kolejnymi tomami „Akademii wampirów”, gdyby nie fakt, że prym wiedzie teraz inna bohaterka i to z jej punktu widzenia poznajemy całą akcję oraz zmienia się stanowisko bohaterów: ci, którzy byli wcześniej głównymi postaciami schodzą z piedestału i udostępniają miejsce tym, którzy zajmowali drugi plan. Jest to z pewnością wielka zaleta dla tych, którym brakuje „Akademii wampirów” samej w sobie, a co najlepsze – fanki Dymitra będą tą książką zachwycone, ponieważ nie raz spotka ich okazja do spędzenia z nim odrobiny czasu. 

Premiera trzeciej części zapowiedziana jest na 11 września i całe szczęście, że nastąpi to tak szybko. Po takim zakończeniu jestem pewna, że czym prędzej sięgnę po „Magię indygo” i mam nadzieję, że autorka podaruje mi równie ciekawą i wciągającą część „Kronik krwi”, jaką okazała się być „Złota lilia”. Miłośników „Akademii wampirów” z pewnością zachęcać nie muszę do przeczytania tej książki, jednak wszystkim innym gorąco polecam obie serie.

„Dzień 24. Sytuacja się pogarsza. Moi porywacze wciąż znajdują nowe i okropne metody torturowania mnie. Chwile wolne od pracy, agentka Scarlet spędza na sprawdzaniu próbek materiałów na suknię ślubną i nawija jak bardzo jest zakochana. Zazwyczaj to sprawia, że agent Nudny Barszcz raczy nas opowieściami o ruskich ślubach, które są jeszcze nudniejsze niż jego zwykły repertuar. Jak na razie moje wszystkie próby ucieczki zostały udaremnione. Co gorsza skończyły mi się fajki. Z niecierpliwością wyczekuję na każdy ratunek albo produkty tytoniowe, jakie tylko możesz zorganizować. 

Więzień numer 24601”.
Ocena: 9/10 
Wyzwania: Czytam fantastykę.

Drobna informacja: zbliża się zmiana szablonu. :)
Copyright © 2016 Złodziejka Książek , Blogger