14 kwietnia 2014

Multirzeczywistość, David Louis Edelman

„Multirzeczywistość” to kontynuacja poprzednio zrecenzowanej przeze mnie książki pt. „Infoszok”, która - jak się okazało - otworzyła mi oczy na wiele aspektów, które w poprzednim tomie gdzieś mi umknęły lub najzwyczajniej w świecie zostały przeze mnie zignorowane. To właśnie takie chwile lubię najbardziej, kiedy kolejne części jakiejś serii okazują się być jeszcze większym sukcesem, dając mi jednocześnie znać, iż zapoznanie się z danymi książkami było właściwym wyborem, którego nigdy nie będę żałować. W przypadku dwóch pierwszych części trylogii „Skok 225” mogę napisać tylko jedno: tak dobrych książek dawno nie miałam w swoich rękach.

Stworzenie programu pod nazwą MultiRzeczywistość sprowadziło na Natcha wielkie kłopoty. Nie dość, że w wyniku wielu komplikacji niemal natychmiastowo stał się wrogiem publicznym numer jeden, to na dodatek w walkę nad tą potężną technologią włączyła się Rada, która pragnie zyskać MultiRzeczywistość do swoich własnych celów. Natch musi za wszelką cenę odzyskać kontrolę nad bieżącymi wydarzeniami i nie doprowadzić do tego, aby program dostał się w niepowołane ręce, które mogą wykorzystać go jako narzędzie ucisku. 

Porównując pierwszą część do „Multirzeczywistości” mogę uznać, że „Infoszok” był bardziej wprowadzeniem do całej historii, która w gruncie rzeczy prawdziwie rozkręca się dopiero w jego kontynuacji. Wcześniej tego nie zaobserwowałam, ale teraz mogę uznać pierwszy tom za w większej mierze przegadany, kiedy to w „Multirzeczywistości” akcja znacznie bardziej się rozkręca, wydarzenia są ciekawsze, choć mimo wszystko fabuła wciąż toczy się swoim stonowanym, nie za szybkim tempem, które zdążyłam już bardzo polubić.

Wydarzenia w tej książce zaczynają się znacznie bardziej komplikować niż zwiastowałaby to zakończenie pierwszej części - osoby, które z pozoru mogłyby się wydawać wrogami okazują się być godne zaufania, a ci, którzy mieli to zaufanie zagwarantowane zaczynają zawodzić. Najcudowniejsze jest to, że nie byłam w stanie przewidzieć, kto nagle okaże się być „tym dobrym”, a kto „tym złym”, tak samo, jak nie potrafiłam stwierdzić, w jakim kierunku potoczą się wydarzenia i co mogłoby nastąpić w dalszej kolejności. Najzwyczajniej w świecie „Multirzeczywistość” okazała się być cudownie nieprzewidywalną lekturą, która dostarczyła mi mnóstwa rozrywki.

Jedynym jednakże minusem, który mogłabym tutaj zaznaczyć, były niektóre fragmenty tej książki, wypowiedzi lub zachowania bohaterów, które ociekały przesadą i nieco także patosem - pomimo tego, że było ich naprawdę niewiele, to jednak nie mogę tak po prostu puścić ich w niepamięć. Pomijając jednak ten aspekt - cała książka okazała się znacznie lepszą, ciekawszą i dużo bardziej wciągającą kontynuacją „Infoszoku” niż mogłabym przypuszczać. Z tego miejsca jeszcze goręcej zachęcam was do zapoznania się z tą trylogią, zdecydowanie warto! 

Ocena: 9/10
Wyzwanie: Czytam fantastykę.

7 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Ci tej książki! Mam wielką ochotę na kontynuację "Infoszoku" i muszę się za nią rozejrzeć.
    Recenzja świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Mam nadzieję, że i Ty będziesz miała okazję szybko tę książkę przeczytać, bo jest naprawdę fantastyczna! Dużo lepsza niż pierwsza część. :)

      Usuń
  2. Też już czytałam :) Świetna jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak wspominałam - Infoszok mam w planach, a jak mi się spodoba to na pewno i po Multirzeczywistość sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chciałam sobie spoilerować za bardzo, więc przyznaję się, że przeczytałam wstęp i zakończenie recenzji :) I jestem utwierdzona w przekonaniu, że warto zapamiętać tytuł serii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o niej, ale skoro "Infosztok", jak mówiłaś, otwiera oczy na parę spraw, to chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.