Przyznam szczerze, że z naprawdę dobrą powieścią grozy nie miałam do czynienia od chyba dwóch lat, co jest dosyć sporym odstępem czasu, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że naprawdę lubię tego typu książki i wcześniej sięgałam po nie znacznie częściej. Dlatego też kiedy tylko nadarzyła się okazja do sięgnięcia po „Demonologa”, nie ukrywam, niezwykle ucieszyłam się na myśl, że być może właśnie trafiła w moje ręce pierwszorzędna powieść, która dostarczy mi znacznej ilości dreszczyku emocji - tak mi się przynajmniej wówczas wydawało. Cóż, rzeczywistość okazała się być zupełnie inna.
W „Demonologu” poznajemy światowej sławy profesora Davida Ullmana, który wykłada na Uniwersytecie Columbia i jest specjalistą w zakresie wierzeń mitologicznych i religijnych. Jako osoba niewierząca do wszelkich bytów pozaziemskich nastawiony jest sceptycznie, jednak kiedy w jego gabinecie pojawia się tajemnicza kobieta i prosi go o zbadanie niewyjaśnionego zjawiska w Wenecji, David zaczyna kwestionować swoje poglądy w tym temacie. W podróż wybiera się z córką, Tess, która ginie w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Dla Davida nie jest to jednak koniec przygody, ponieważ mężczyzna pragnie za wszelką cenę ją odnaleźć.
Przede wszystkim muszę przyznać, że nie otrzymałam tego, na co liczyłam najbardziej, czyli porządnego dreszczyku, czegoś, co być może wywołałoby u mnie nawet drobną, gęsią skórkę. Prawda jest taka, że jestem do bólu strachliwą osobą jeżeli chodzi o książki w klimacie horroru i wystarczy jedynie drobna jego ilość, żebym poczuła się nieswojo, czego niestety podczas czytania „Demonologa” nie odczułam. Pomimo tego, że klimat tej książki sprawiał wrażenie nieco delirycznego, to jednak w żaden sposób nie był niepokojący, nad czym mocno ubolewam.
Kolejną niezbyt zadowalającą kwestią jest dosyć pokaźny brak logiki w tej powieści, który przejawia się już praktycznie na samym początku tej książki, kiedy Davida w jego gabinecie odwiedza tajemnicza kobieta z prośbą o wykonanie dosyć nietypowego zadania. Co mnie dziwi, to fakt, że bohater pomimo braku żadnych konkretnych, szczegółowych informacji postanawia mimo wszystko spełnić tę dziwną prośbę, choć nie ma on zielonego pojęcia, w co się tak naprawdę pakuje. Poza tym sam fakt, że w centrum wydarzeń znajduje się dwójka kompletnych amatorów bez większego doświadczenia, którym z łatwością przychodzi rozwiązywanie kolejnych zagadek i docieranie do celu wydaje mi się być lekko naiwny.
Nie za bardzo przypadł mi do gustu także i język tej książki, a to tylko z tego względu, że był bardzo... nierównomierny. Nierównomierny w tym sensie, że w pewnych momentach bohaterowie zachowywali się niczym wszechwiedzący filozofowie, rozmawiając ze sobą w wybitnie inteligentny sposób, później zaś ich język spadał do poziomu ucznia podstawówki czy gimnazjum. Brzmiało to bardzo nienaturalnie, ponieważ bohaterowie nie zachowywali się jak na ich wiek przystało, co najłatwiej było mi zauważyć kiedy do głosu dochodziły dzieci, a jedenastoletnia dziewczyna wyrażała się lepiej niż profesor wykładający na najbardziej uznanym uniwersytecie.
Pomimo tak wielu minusów przyznam szczerze, że książkę tę czytało mi się dosyć lekko, co jest naprawdę dużym pozytywem w przypadku „Demonologa”, bo gdybym jeszcze miała męczyć się podczas czytania tej powieści to moja ocena byłaby znacznie niższa. Fakt faktem jednak, że spodziewałam się po tej książce czegoś znacznie więcej, czegoś bardziej zjawiskowego oraz przede wszystkim oczekiwałam zadowalającej ilości dreszczyku, dlatego raczej nie polecam jej osobom, które poszukują dobrej powieści grozy.
Ocena: 4/10
„Demonolog” został wydany przez Wydawnictwo Chimaera, które jest częścią Wyd. Zysk i S-ka.