8 listopada 2014

Kącik serialowy: Reign


Gdybym miała w bardzo szybki sposób zaprezentować Wam swoje wrażenia i krótką opinię na temat tego serialu, wówczas po prostu odesłałabym Was na mój profil na stronie followmy.tv, gdzie oceniam oglądane przez siebie seriale i poszczególne odcinki. Wówczas bardzo szybko zauważylibyście, że w mgnieniu oka oceny pierwszych odcinków Reign zaczęły spadać - od 4 i 5 z zadziwiającą łatwością zaczęłam wystawiać najniższe możliwe oceny, czyli 1 i okazjonalnie 2, gdyż tak bardzo przestała mi się ta produkcja podobać i tak mocno zaczął spadać poziom tego serialu. Przyznajcie jednak, Reign dobrze wie, jak utrzymać przy sobie widza - przynajmniej przy pierwszych 10 odcinkach, nawet, jeżeli jest to serial poniżej przeciętnej.

Serial odpowiada historię nastoletniej Marii Stuart, królowej szkotów, która jako nastolatka przybywa do Francji, aby poślubić Franciszka będącego synem Henryka II i Katarzyny Medycejskiej. Okazuje się jednak, że poślubienie Franciszka nie będę takie proste - zależy to bardziej od polityki, religii i ukrytych motywów niż od czystego uczucia, które również nie jest oczywiste. Nie wtedy, gdy Maria poznaje Sebastiana, przyrodniego brata Franciszka, syna Henryka II i jego kochanki Diany, do którego Maria również zaczyna pałać gorącym uczuciem.

Ten opis brzmi tak okropnie i tanio, że gdyby nie zjawiskowa Adelaide Kane to z pewnością nigdy nie zaczęłabym oglądać tego serialu. Przyznaję jednocześnie, że jest ona dla mnie największym plusem tego serialu, nie jednak ze względu na grę aktorską, a ze względu na niesamowite piękno, jakim aktorka ta emanuje - non stop w zasadzie oderwanie od niej wzroku graniczyło z cudem i nie raz, nie dwa błagałam w myślach o kogoś, kto wylałby łaskawie kubeł zimnej wody na moją głowę, abym mogła wrócić do rzeczywistości. Cudownego piękno, które kryje się nie tylko w ratującym dzień uśmiechu to wszystko, co aktorka ta na ekranie może mi zaoferować, bo jej gra aktorska pozostawia po sobie jednak wiele do życzenia - non stop te same gesty, ta sama postawa i ten sam wyraz twarzy sprawiają, że na postać Marii patrzę raczej negatywnie, o czym więcej napiszę za chwilę. 

Nie rozumiem bohaterów tego serialu. Ale tak serio, naprawdę ich nie rozumiem. Czy ktoś mógłby mi łaskawie wytłumaczyć, czy w głowach niektórych postaci znajduje się choć odrobina czegoś, co zwiemy mózgiem, czy może bohaterowie ci rządzą się prawami, o których nie mam zielonego pojęcia? No bo naprawdę mam wrażenie, że bohaterowie nie pamiętają o wydarzeniach, które wcześniej boleśnie się na nich odbiły, które zraniły ich w niewyobrażalny czasami sposób i wybaczają łatwiej niż szczeniaczek, który dostanie klapsa, a i tak wraca do swojego właściciela z merdającym ogonem. Tyle razy byłam zła na konkretnych bohaterów za takie zachowanie, że to przechodzi ludzkie pojęcie.

Wszem i wobec ogłaszam, że wreszcie znalazłam najbardziej denerwującego, nudnego i nieciekawego bohatera w historii seriali, które miałam okazję obejrzeć. Jest nim, co wielu/wiele z Was zapewne zdziwi - Franciszek. Aż dziw mnie bierze, że Maria tak zawzięcie tkwi u jego boku i wszystko mu wybacza (tak, tak, dziwne by było inne postępowanie, skoro Reign podąża śladami historii, chociaż nie wiem niestety, w jak dużym stopniu - jeżeli ktoś jest tego bardziej świadomy to bardzo proszę o jakiekolwiek porównanie serialu do rzeczywistych wydarzeń, bo jestem tego bardzo ciekawa). Wiecie jednak, co mam na myśli. To najbardziej fałszywy, kręcący i niegodny zaufania typek, jakiego miałam wątpliwą przyjemność poznać. Czekam niecierpliwie na moment, o którym z pewnością wiedzą osoby znające historię Franciszka II i naprawdę gorąco nie mogę się go doczekać. 


Uwierzycie w to, że kiedyś byłam zawziętą hejterką sukienek? Przysięgam, że nienawidziłam ich z całego serca, teraz jednak mam ochotę nosić je niezależnie od pory roku i zachwycam się każdym kawałkiem cuda, jaki widzę na sklepowych wystawach. To dlatego podczas oglądania Reign ślinię się do pasa niczym szczerbaty na suchary i mam ochotę wydrzeć bohaterkom te wszystkie piękne suknie, które mają one niewątpliwy zaszczyt nosić. Pomimo tego, że są one absolutnie zjawiskowe, to jednak mam wrażenie, że wyglądają zbyt współcześnie niż na czasy XVI wieku, co doprowadza mnie do niemałej irytacji. Jest pięknie, owszem, ale czy do końca klimatycznie? Nie wydaje mi się. 

Sam serial uważam za nieźle przedramatyzowany kawałek średnio ciekawej opowiastki. Co gorsza - przez długi czas skupionej na beznadziejnym trójkącie. Reign to także serial przepełniony do bólu spiskami, komplikacjami, zdradami, tajemnicami i całą masą innych kwestii, które w odpowiedniej dawce są ciekawe i zajmujące, przesadzone jednak stają się po prostu badziewiem - i tak też jest w przypadku tego serialu. Na dłuższą metę robi się to męczące, nudne i nieciekawe, przez co Reign zdecydowanie traci na swej wartości. Liczyłam na to, że serial ten w większej mierze będzie się opierał na faktycznym dążeniu Marii do władzy i na konflikcie z Elżbietą, a nie na bzdurach typu - czy Maria i Franciszek powinni być ze sobą, czy mogą się pobrać, jak bardzo się kochają i jak często (bo prawie w każdym odcinku) jedno drugiemu przestaje ufać.

Nie raz czytałam także, jak widzowie zachwycają się soundtrackiem, który jest dla mnie kolejną dużą wpadką. Pomijając już fakt, że typ muzyki, który występuje w tym serialu całkowicie mija się z moim gustem, to jest on po prostu zbyt nowoczesny jak na historyczną produkcję, przez co kolejny raz klimat tych czasów zostaje utracony.

Oprócz Sebastiana, u którego faktycznie widać, że kocha Marię i stawia ją ponad wszystko - w przeciwieństwie do Franciszka - moją ulubioną bohaterką jest Katarzyna. To niesamowita i mściwa intrygantka, z którą praktycznie każda scena jest interesująca i która dostarczała mi największej ilości rozrywki ze wszystkich bohaterów tego serialu. Większość scen jednak jest albo przesadzona, albo nieciekawa, albo po prostu ma zmarnowany potencjał - trwa dosłownie sekundę i pomimo potężnej dawki emocji i charakterności to niestety szybko zostają one zapomniane i życie w zamku znów wraca do swojej nieciekawej codzienności. Szkoda, bardzo szkoda.

Pierwsze odcinki Reign zachwyciły mnie do tego stopnia, że aż byłam zaskoczona moimi pozytywnymi emocjami wobec tego serialu, niestety jednak szybko uległo to zmianie i poziom kolejnych odcinków, jak i całej akcji zaczął drastycznie spadać. Jeżeli macie ochotę na naprawdę dobry, ciekawy historycznie serial, z wieloma innymi walorami, nieprzekoloryzowany i pozbawiony zbędnego dramatyzmu to w takim razie gorąco polecam Wam chociażby The Tudors lub The Borgias. Są to seriale bez porównania lepsze od Reign, którego nie polecam i od którego raczej radzę trzymać się z daleka. No, chyba, że ktoś lubi takie ckliwe, pozbawione jakichkolwiek innych wartości historyjki, wtedy decyzję pozostawiam Wam.

20 komentarzy:

  1. Mam podobne odczucia względem ''Reign'' - serial zaczął się naprawdę dobrze, jednak z każdym następnym odcinkiem było gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo zapowiadał się naprawdę fajnie, niestety jednak ta historia została kompletnie zmarnowana przez twórców, no i w pewnej części też przez aktorów, którzy grają swoje role trochę nieudolnie. :)

      Usuń
  2. Zaczęłam oglądać Reign zaraz na początku, kiedy serial się zaczynał, ale obejrzalam chyba tylko 4 odcinki, a potem nie mogłam! I wiesz dlaczego? Właśnie przez Mary! :D Kompletnie nie rozumiem jak ona może się podobać! Dla mnie ona jest taaaaaka brzydka! Ona cały czas ma taki tępy wyraz twarzy, jakby była bez przerwy zdziwiona. Masakra!
    Oczywiście nie tylko Mary mnie wkurzała, ale wszystko w ogóle - serial był dość głupi, uproszczony, nic mnie nie zaciekawiło.
    Aaa! No i czekam na Twoje zdjęcia w sukienkach! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no właśnie! Ten serial jest strasznie głupi, obejrzałam wszystkie dostępne odcinki (teraz chyba wyszedł 6, ale nie zamierzam go oglądać) i na tym koniec mojej przygody z tym serialem. :D Poza tym to czekałam i liczyłam na Twój komentarz, bo pamiętam, jak na zlocie gadałaś z dziewczynami o Reign i byłam ciekawa Twojej opinii. :D
      Mary jest strasznie naiwna, kreują ją niby na wielką królową, ale ja wcale ją za taką nie uważam - bardzo męczy mnie ta postać.
      Nie masz na co liczyć, przykro mi, wstydzę się wrzucić swoje zdjęcie na bloga, przyznaję szczerze! :D

      Usuń
    2. To na fejsa!! :D Prywatnego! :D

      Usuń
    3. Muszę Cię zasmucić, ale nie mam żadnych swoich zdjęć w sukienkach - z ręką na sercu! :D

      Usuń
  3. Jeszcze nie widziałam tego serialu, ale słyszałam o nim dużo dobrego, więc pewnie się skuszę, zwłaszcza, że czekam na nowe odcinki "Glee" np. ;) I zobaczymy czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, oglądasz Glee! Kiedyś uwielbiałam ten serial, ale przestałam go oglądać jakoś na początku 4 sezonu. :)

      Usuń
  4. Z powodu problemów z internetem nie dotarłam do 11 odcinka (i na razie nie jest mi dane zajść dalej), więc chyba to jeszcze odłożę... Sebastian jest najlepszy, nie chcę go sobie zepsuć. :)

    A polskie tłumaczenie "Reign" - "Nastoletnia Mary Stuart" pozostawię bez komentarza ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sebastian jest najlepszy i taki pozostaje aż do bieżących odcinków, o to nie trzeba się martwić. :) Polskie tłumaczenia seriali są straszne! Chociażby Supernatural - Nie z tego świata, How to Get Away With Murder - Sposób na morderstwo... masakra.

      Usuń
  5. Widzę, że ocena średnia, a szkoda, bo ja aktualnie szukam czegoś ciekawego do oglądania... Ale zajrzę na Twój profil. ;)

    http://booklovinbypas.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reign nie polecam, ale jeżeli szukasz ciekawego serialu to zerknij na Supernatural, Shameless (US), How to Get Away With Murder, Revenge czy The Walking Dead - to tylko jedne z ciekawszych seriali. :)

      Usuń
  6. Nie oglądałam jeszcze i chyba nie zacznę. Raz - po co, skoro z każdym odcinkiem gorzej? ;) Dwa - nie mój typ fabuły. Trzy - nie nadążam z oglądaniem moich obecnych miłości, ojej, dużo tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a, i dzięki Ci bardzo, bo jeszcze nie znałam tej stronki! Od teraz oglądanie tego miliona tasiemców stanie się dla mnie o wiele prostsze :P

      Usuń
    2. Ta stronka jest świetna, na początku nie byłam do niej przekonana, ale uwierzyłam w jej magię, bo naprawdę pomaga połapać się w tym, co oglądało się ostatnio. :D Wystarczy odhaczyć ostatnio obejrzany odcinek i wcale nie trzeba szukać w pamięci tego, który epizod widziało się ostatnio. :)

      Usuń
  7. Zaczęłam oglądać, ale skończyło się na kilku odcinkach. To, co wszyscy w nim chwalą to sukienki :P Które swoją drogą rzeczywiście nie pochodzą z epoki, w której rozgrywa się akcja serialu.
    Aktorzy grający Basha i Franka kogoś mi przypominają, aż sobie muszę sprawdzić, czy nie grali w serialu/filmie, który lubię :)
    Mogę Ci też polecić serial w nieco podobnym klimacie jak Tudorowie (których nawiasem mówiąc kocham). Też jest to produkcja historyczna, oparta na twórczości Philippy Gregory. Jego tytuł to The White Queen. Naprawdę wciąga - obejrzałam w jeden dzień pół sezonu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele sukienek zaprojektował Alexander McQueen, więc nic dziwnego, że są zbyt nowoczesne. :P Co do The White Queen to dzięki wielkie za przypomnienie tytułu, miałam w planach obejrzenie tego serialu, ale kompletnie o nim zapomniałam! :)

      Usuń
  8. Jak na razie kolejkę seriali do obejrzenia mam zbyt długą i ten musi poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie słyszałam wcześniej o tym serialu, ale brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja również o tym serialu nic nie słyszałem, a wydaję mi się, że jestem na bieżąco :) na pewno sprawdzę i sam wyrobię sobie opinie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.