10 listopada 2014

Morze spokoju, Katja Millay

Słowa „ta książka złamie ci serce i sklei je na nowo” znajdujące się na okładce książki, muszę przyznać, iż sprawiły, że podeszłam do tej powieści bardzo sceptycznie. Z jednej strony chciałam, żeby okazały się one prawdą, z drugiej jednak takie sugestie zawsze wywołują we mnie uczucie zniechęcenia i brak podatności na sugestie wypisywane na okładkach niektórych książek. Prawda jest jednak taka, że po przeczytaniu słów wielu innych czytelników „Morza spokoju” pomyślałam nieśmiało: „A może jednak? Może i ja będę tą książką zachwycona?”. Chciałabym, żeby moje skromne nadzieje częściej miały swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, bo „Morze spokoju” okazało się być naprawdę świetną książką.

Historia, którą przedstawia Katja Millay opowiada o losach dwójki bohaterów - Nastya Kashnikov to dziewczyna, która nie marzy o niczym innym, jak tylko o tym, aby w spokoju przetrwać liceum i żeby chłopak, który wyrządził jej kiedyś niewyobrażalną krzywdę zapłacił wreszcie za swoją zbrodnię. Josh Bennett wie, jak ciężko jest znaleźć przyjaciół, kiedy twoje imię kojarzy się innym wyłącznie ze śmiercią - raczej mało komu marzy się przyjaźń z gościem, którego wszyscy bliscy umierają. Dziwnym trafem te dwie osobowości zaczynają się nawzajem przyciągać, a ich relacja z biegiem czasu robi się coraz silniejsza - co wyniknie z tej niecodziennej znajomości?

Co najbardziej podobało mi się w tej książce to fakt, że historia nie ma nic wspólnego z fantastyką - nawet w najmniejszym stopniu. Nie ma w niej wilkołaków, wampirów, alternatywnego świata, do którego bohaterowie mogliby się udać czy nawet magii - poza tą, która znajduje się w bohaterach i ich losach opisanych przez autorkę. „Morze spokoju” to naprawdę fajna powieść, opowiadająca o tym, jak boleśnie prawdziwe bywa życie, jak bardzo niekiedy nie mamy wpływu na to, co nam się przytrafia i w jaki sposób postrzegają nas ludzie. Dla mnie jest to również historia o błędach, których nie da się w żaden sposób naprawić oraz o wybaczaniu, które nie przychodzi łatwo, a czasami jest ono wręcz niemożliwe. Myślę, że Katja Millay odbyła znakomitą wędrówkę wgłąb ludzkiego istnienia i dzięki zdobytym informacjom stworzyła świetną powieść, która na pewno pozostanie w mojej pamięci na długi czas.

Spodziewanie się wątku miłosnego w tej książce jest czymś oczywistym, dobrą wiadomością jest natomiast to, że relacja między bohaterami nie przeszkadza w tym, aby móc poznać ich osobno - sukces! Tak często brakuje mi tego w książkach i nieszczęśliwie zbyt często spotykam się z definiowaniem bohaterów poprzez rodzące się uczucie między postacią X a postacią Y. Jest to straszne marnotrawstwo niekiedy bardzo obiecujących charakterów, „Morze spokoju” natomiast pozwala czytelnikowi poznać indywidualne losy każdego z bohaterów, a ich egzystencja nie toczy się jedynie wokół drugiej osoby darzonej uczuciem. Chciałabym, żeby wielu innych autorów czy autorek brało przykład z tej pisarki, bo naprawdę jest się czego nauczyć. 

Prawda  jest taka, że spędziłam z tą książką naprawdę świetne chwile. Akcja toczy się dosyć szybko i dynamicznie, nie spotkałam się z ani jednym nużącym momentem, w zasadzie przez całą powieść historia utrzymana jest na tym samym poziomie, co bardzo mnie cieszy. Piszę „w zasadzie”, ponieważ jedynie zakończenie pozostawiło we mnie drobny niedosyt - najzwyczajniej w świecie chciałabym, żeby ta książka zakończyła się w inny, bardziej dramatyczny sposób. Jednak patrząc na to z drugiej strony - czy bohaterowie ci nie wycierpieli się wystarczająco? Każdy zasługuje na swój własny happy ending, dlatego w tej kwestii jestem trochę rozdarta. „Morze spokoju” oceniam jednak bardzo na plus, przywiązałam się do bohaterów, polubiłam w zasadzie każdą postać, którą dało się polubić, ilość zagadek i komplikacji znajdująca się w tej powieści bardzo mnie usatysfakcjonowała, więc nie mam innego wyjścia, jak tylko szczerze polecić Wam książkę Katji Millay - jest to kawałek naprawdę dobrej literatury. 

Ocena: 8/10

18 komentarzy:

  1. Niezaprzeczalnie kocham tę książkę. Po prostu żyłam tą powieścią, bohaterami i całym otoczeniem. Naprawdę świetna historia.

    [wachajac-ksiazki.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostałaś otagowana przeze mnie do wzięcia udziału w Albo Albo TAG http://wachajac-ksiazki.blogspot.com/2014/11/albo-albo-tag.html

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za otagowanie, chętnie wezmę udział w tej zabawie. :)

      Usuń
  2. Widziałam ją ostatnio gdzieś na promocji za jakieś 15 zł... Chyba będę musiała jej poszukać! Świetnie się zapowiada. Okładka bardzo fajnie pasuje do tytułu. Mam nadzieję, że nie jest zbyt wzruszająca, bo ostatnio wzruszam się nawet kiedy chleb wyskakuje z tostera...
    W każdym razie jeśli ją przeczytam to na pewno później napiszę recenzję.

    http://czytac-to-zyc-podwojnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi również ,,Morze Spokoju" się bardzo spodobało. Niesamowicie zżyłam się z tamtejszymi bohaterami. Ciekawa i dobrze napisana historia. Oby tylko takich perełek więcej :)
    http://ksiazkowniaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ogromną nadzieję, że już niedługo uda mi się ją kupić, bo od dawna mam na nią ochotę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od dłuższego czasu poluję na tę książkę, ale na razie nie mam funduszy na kupno, ani czasu na przeczytanie, jeśli już miałabym ją w swoich łapkach.
    Jednak na pewno kiedyś ją przeczytam, bo już tyle dobrych recenzji o niej widziałam, że szkoda byłoby samemu nie poznać tej historii.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też raczej jestem sceptyczna w stosunku do zachwytów umieszczonych na okładkach. Wolę polegać na recenzjach, a twoja mnie do tej książki zachęca:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tę książkę już dość dawno temu i muszę przyznać, że mnie również bardzo się podobała.
    Zażyczyłam ją sobie na urodziny i dostałam ją.! Od razu zabrałam się czytania i choć przyznam, że czytało mi się ją dość ciężko to po skończonej lekturze czułam niedosyt .Chciałam jeszcze ..
    Powieść podejmuje dość ważne problemy, i myślę, że warto ją przeczytać.
    Świetna recenzja :)

    pozdrawiam ( http://recenzje-sophie.blogspot.com )

    OdpowiedzUsuń
  8. Stoi już od jakiegoś czasu na półce i czeka. Nie miałam do tej chwili przyjemności jej czytać, ale książki z gatunku YA coraz bardziej mnie wciągają i coraz bardziej mi się podobają, więc pewnie niebawem dam jej szansę. W chwili obecnej sąsiadka mi ją porwała po tym, jak w zachwytach oddawała mi Hopeless, więc liczę, że jeszcze jej pozytywna recenzja zachęci mnie do tego, by wreszcie dać jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam ją jakoś w maju, ale do tej pory pamiętam to co ze mną wtedy zrobiła. Podczas czytania naprawdę żyłam tą historią i utożsamiłam się z bohaterami. Katja Millay zrobiła kawał dobrej roboty i z chęcią przeczytam inne jej powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się, jedna z lepszych NA :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie morze spokoju na Twoim zdjęciu! :D Książka i herbata! Żadnego drącego się dzieciaka na dokładkę! :)
    A tak serio :P to nawet kiedyś miałam w planach tę książkę, ale ze względu na cięcia budżetowe i zakupowo-książkowo odwyk, musiała ona odejść w niepamięć, bo stwierdziłam, że i tak jej przeczytam przez najbliższe 50 lat. Zresztą nawet nie wiem czy lubię ten gatunek, wątpię, jako że nie przepadam za obyczajówkami.
    Z innej beczki: jak sobie zrobiłaś takiego kota koło nazwiska w komentarzach?? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo cieszy mnie Twoja pozytywna opinia! Własny egzemplarz mam nadzieję wkrótce przeczytać, zanim na dobre "Morze Spokoju" wyschnie i zacznie mnie całkiem niespokojnie nawoływać.

    OdpowiedzUsuń
  13. no to czas sięgnąć po tą książkę :) widzę tu same pozytywne komentarze :) będzie przy czym spędzić wieczór

    OdpowiedzUsuń
  14. ciekawy opis, chętnie bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zachęciłaś mnie, biorę się za nią od poniedziałku :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Od pewnego czasu waham się czy sięgnąć po tę książkę, ale Twoja recenzja mnie przekonała, muszę sie zabrać za nią jak najszybciej. Najbardziej przemówił do mnie ten fragment, że powieść nie ma nic wspoólnego z fantastyką. Całe szczęście, bo bałam się, że będzie to właśnie książka typu fantasy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.