25 grudnia 2014

Tak krucho..., Tammara Webber

Prawdopodobnie po raz pierwszy znalazłam się w sytuacji, kiedy kolejny raz czytałabym tę samą historię, jednak z innego punktu widzenia i nie ukrywam, że spowodowało to, iż podeszłam do tej książki z zadziwiająco dużą dawką entuzjazmu. Trochę ze względu na to, że mogłam ponownie dać porwać się historii Lucasa i Jacqueline, ale przede wszystkim z tego względu, iż poznanie tej historii z punktu widzenia kogoś, kto - nie ukrywajmy - ma o wiele więcej do powiedzenia,wydawało mi się być niezwykle ciekawe. Czy faktycznie takie było?
 
„Tak krucho” od „Tak blisko” nie różni się w zasadzie niczym, oprócz oczywiście najważniejszego - czyli punktu widzenia. W tej książce historię opowiada Lucas, który poznając Jacqueline wie, że dziewczyna ta będzie w stanie kompletnie odmienić jego życie. Tragiczna przeszłość sprawia jednak, że Lucas z wątpliwościami podchodzi do relacji, która zaczyna ich łączyć i okazuje się silniejsza niż cokolwiek, czego chłopak wcześniej doświadczył. Aby mieć szansę na trwały związek, Lucas będzie musiał pogodzić się z przeszłością, zaufać i co najważniejsze - wybaczyć.

 
Nie będę ukrywać - nie czułam już tego płomyka ekscytacji podczas czytania tej książki, ponieważ historia dwójki bohaterów jest mi doskonale znana, tym bardziej, że „Tak blisko” czytałam nie tak dawno temu. Wydarzenia nie były dla mnie zaskoczeniem, nie przeżywałam też tak bardzo pewnych bardziej dramatycznych momentów, nie czułam się rozbawiona w sytuacjach, które wcześniej wywoływały we mnie pewnego rodzaju nutkę humoru. Było to oczywiście coś, czego całkowicie się spodziewałam, bo pomimo tego, że historia tej dwójki naprawdę przypadła mi do gustu, to nie jest ona jedną z rodzaju tych, które przeżywa się za każdym razem tak, jakby poznawało się ją na nowo.
 

Naprawdę fajnie było poznać punkt widzenia Lucasa, tym bardziej, że mamy okazję poczytać nie tylko o wydarzeniach od poznania Jacqueline, ale i wcześniej. Autorka dużo miejsca poświęca na przeszłość chłopaka, na to, jak potoczyło się jego życie po tym pamiętnym, aczkolwiek tragicznym dniu, jak i dlaczego zaczęła zmieniać się jego relacja z ojcem i jak niewiele tak naprawdę brakowało, aby Lucas kompletnie zatracił się w świecie narkotyków, alkoholu i przypadkowego seksu, który próbował coraz bardziej go pochłonąć. Owe retrospekcje były niesamowicie ciekawe i zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu.

 
„Tak krucho” jest powieścią znacznie... brudniejszą i brutalniejszą od swojej poprzedniczki, głównie za sprawą właśnie tych wydarzeń z przeszłości, o których autorka naprawdę wyczerpująco się rozpisuje. Lucas znalazł się wówczas w miejscu, w którym nie chciałby znaleźć się nikt z odrobiną rozsądku. W miejscu, w którym pełno jest bijatyk, alkoholu i seksu z przypadkowymi dziewczynami, których imion po kilku godzinach się nie pamięta. Jest to powieść również znacznie pikantniejsza, ponieważ nie przypominam sobie, żeby w „Tak blisko” pojawiała się aż tak duża ilość scen łóżkowych (opisanych bardzo graficznie), co było dla mnie sporym zaskoczeniem, to muszę przyznać. To trochę tak, jakby autorka postanowiła z nieznanego mi powodu wznieść tę historię na zupełnie inny poziom, wyższy od poprzedniego, nieco odważniej podchodząc do przygód Lucasa i Jacqueline.

 
Polecałam Wam „Tak blisko”, dlatego też nie jestem w stanie inaczej postąpić z tą książką, jak tylko również zachęcić do jej przeczytania. Nie jestem jednak w stanie wybrać, którą z powieści lubię bardziej, ponieważ obie wydają mi się być na takim samym poziomie i obie wywołały na mnie takie samo wrażenie. Ciekawie jest spojrzeć na postać bohatera, który w „Tak blisko” odgrywał bardzo ważną rolę, a jednak nie został tak dobrze przedstawiony jak główna bohaterka. Tutaj za to mamy pełny wgląd w jego przeszłość, teraźniejszość oraz w relacje pomiędzy wieloma innymi bohaterami, o których mowa jest w tej powieści - fajny dodatek, który warto poznać.

 
Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.