Neal Shusterman jest
autorem, którego znam już od kilku dobrych lat, jednak jedynie z
dwóch opublikowanych wcześniej powieści: pierwszego tomu duologii
„Podzieleni” oraz książki „Strych Tesli”, którą napisał
wspólnie z Erikiem Elfmanem, a która – co podkreślałam w
wielokrotnie w różnych postach – jest jedną z najciekawszych
przeczytanych przeze mnie książek. Pomimo tego, że moje
doświadczenie z twórczością Shustermana jest niewielkie, to
jednak niesamowicie cenię sobie jego pióro i z przyjemnością
obserwuję rozwój jego kariery pisarskiej, tym samym bez
najmniejszego zawahania sięgnęłam po „Głębię Challengera”,
powieść tak niesamowicie różną od jego wcześniej opublikowanych
dzieł.
Historia opowiada o
Cadenie Boshu, zdolnym nastolatku, który z jednej strony jest
wrażliwym i uzdolnionym artystycznie uczniem liceum, z drugiej
natomiast coraz bardziej pogrążającym się w otchłani,
poszukiwaczu pragnącym zbadać tajemnicę Głębi Challengera, najgłębiej położonego punktu Rowu Mariańskiego. Z
każdą chwilą coraz mocniej popadający w paranoje i halucynacje
chłopak próbuje walczyć z tym, co prawdziwe, a tym, co jest
jedynie ułudą, nie mającą z rzeczywistością nic wspólnego.