23 kwietnia 2015

TOP 5: Ukochane serialowe pary


Pomysł na kolejne TOP 5 nadszedł mnie podczas oglądania serialu Shameless (US), ponieważ znalazłam kolejną serialową parę, którą bezgranicznie pokochałam i to mi uświadomiło, że jest ich znacznie więcej i fajnie byłoby pokazać wam związki, które lubię najbardziej. Nie będą to jednak pary jedynie w związkach miłosnych, ale o tym wspominać będę w konkretnych opisach. Niektóre z tych relacji działają na zasadzie brat-brat czy brat-siostra, co wcale nie umniejsza ich wartości. Wszystkie z tych par kocham całym sercem, dlatego pomyślałam, że najwyższa pora napisać o nich coś więcej. UWAGA: Możliwe drobne spoilery, dlatego czytacie to na własną odpowiedzialność.

1. Ian Gallagher i Mickey Milkovich [Shameless (US)]
Ten związek to dla mnie bezapelacyjnie OTP (One True Pairing), czyli para, powinna być ze sobą choćby nie wiem co. Kompletnie nie potrafię wyobrazić sobie któregokolwiek z tych bohaterów z kimś innym, w jakimś innym związku, dlatego też tak gorąco kibicuję ich relacji. Związek między tymi postaciami jest całkowitym przeciwieństwem romantycznej miłości od pierwszego wejrzenia. Ich miłość naznaczona jest cierniami, masą problemów, kłodami nieustannie rzucanymi pod nogi i nienawiścią atakującą tę dwójkę z wielu różnych stron. To związek z początku pełen nieufności, popełnionych błędów, szorstkości, surowości i skomplikowania, później jednak zmienia się w oddanie i przywiązanie, jakiego nigdy wcześniej nie spotkałam! Ha, pewnie zastanawiacie się, po co być w związku, z którym wiąże się tak duża ilość bólu i cierpienia. Musielibyście po prostu obejrzeć ten serial, żeby to zrozumieć.

2. Dean i Sam Winchester [Supernatural]

Braterska miłość, o której wspomniałam już w recenzji tego serialu, która jakiś czas temu pojawiła się na moim blogu. Dean i Sam jako rodzina są w stanie zrobić dla siebie wszystko, ratować się za wszelką cenę, choć często wybuchają pomiędzy nimi sprzeczki, nieporozumienia lub wielkie wojny, które mogłyby się wydawać niemożliwe do złagodzenia. Nawet nie jestem w stanie napisać jak wielkimi uczuciami darzę tę dwójkę, ciężko to po prostu ubrać w słowa. Dla mnie są oni po prostu najwspanialszym symbolem tego, jak ważna jest rodzina i więzi, które je łączą.

3. Mickey Milkovich i Mandy Milkovich [Shameless (US)]
Kolejne rodzeństwo w tym zestawieniu, jednocześnie druga para z ukochanego przeze mnie serialu Shameless (US). Zawsze miałam wielką słabość do relacji brat - siostra, a ta tutaj jest wyjątkowo cudowna. Pomimo tego, że Mickey i Mandy wychowują się w okropnej rodzinie, gdzie miłość jest tylko frazą, pomimo okrutnego, znęcającego się nad nimi ojca, który wyrządził im tyle zła... ta dwójka doskonale wie, jak o siebie zadbać i troszczy się o siebie nawzajem w fantastyczny sposób. W serialu scen pokazujących ich relację jest niestety dosyć mało, ale sama myśl o tym, jak silny jest ich związek w pewien sposób podnosi mnie na duchu.

4. Jax Teller i Tara Knowles [Sons of Anarchy]

Początkowo na tym miejscu znajdowali się Daenerys i Khal Drogo, jednak szkic tego wpisu mam na blogu od wielu, wielu miesięcy, a w między czasie zaczęłam oglądać serial Sons of Anarchy i... bez pamięci pokochałam relację łączącą Jaxa i Tarę. Nie zawsze popierałam ich związek i to, w jaki sposób Jackson traktował bohaterkę, którą tak uwielbiam, ale ich związek jest tak silny, że nie potrafię wyobrazić sobie tego serialu bez ich miłości. Pomimo tego, że jest między nimi bardzo wiele wątpliwości, zwłaszcza z działalnością Jaxa w Synach, to jednak uwielbiam to, że potrafią oni te wątpliwości w jakiś sposób rozwiązać. Czasami ich związek opiera się na naprawdę wątłych podstawach, ale wiecie, jak to jest... Co ich nie zabije, to ich wzmocni, to nie ulega wątpliwościom. 

5. Barney Stinson i Robin Scherbatsky [How I Met Your Mother]

Pisząc to płonę wściekłością tak ogromną, że gdybym tylko mogła to pierwszym lepszym samolotem wybrałabym się do twórców tego serialu i natłukła im do tyłków za to, w jaki sposób postąpili z tymi bohaterami! Związek, którego chciałam od praktycznie samego początku, związek, który już nastąpił, zaczął działać jak najwspanialej naoliwiona maszyna, związek, który został zbeszczeszczony i który pozostawiono, aby dogorywał w agonalnym stanie. Bardzo ciężko było mi zdecydować się na to, którą parę umieścić na ostatnim miejscu, wybrałam jednak właśnie Barney'a i Robin z bardzo prostego względu. Ta dwójka współgra ze sobą perfekcyjnie. Nie są idealni, ich związek nie był usłany różami, jednak uzupełniali się naprawdę znakomicie.

A jak jest z wami? Macie jakieś swoje ulubione serialowe pary, którym gorąco kibicujecie? I za to tak naprawdę uwielbiacie te związki? Zapraszam do wypowiadania się! :) PS Na pewno zauważyliście moją przedłużającą się nieobecność. Spokojnie, nie opuszczam was, wracam do blogowania po sesji. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.