23 lipca 2015

Zagubiony Heros, Rick Riordan


Bardzo wiele razy odkładałam czytanie tej książki, zostawiałam ją z sobie na później z myślą, że jeszcze przyjdzie na nią pora. Przede wszystkim jednak nie byłam gotowa na to, żeby jakaś powieść totalnie zawróciła mi w głowie, nie byłam gotowa na największego kaca książkowego od lat. A wiedziałam, że „Zagubiony Heros” właśnie coś takiego mi zafunduje. Pokochanie tej książki było nieuniknione, tak samo jak nieuniknione było poczucie kompletnej pustki, której teraz właśnie doświadczam. 

Rick Riordan po raz kolejny zabiera nas do Obozu Herosów, który szybko stał się dla mnie drugim Hogwartem - miejscem, w którym bardzo pragnęłabym się znaleźć. Tym razem poznajemy trójkę innych bohaterów - Jasona, Leo i Piper - którzy do wykonania będą mieli swoją własną misję, staną oko w oko przed ich nieuniknionym przeznaczeniem. Przed młodymi herosami bowiem czeka jeszcze jedna, ostatnia rozgrywka. Finałowa walka pomiędzy dobrem a złem, kiedy to siódemka półbogów ponownie będzie musiała zawalczyć o to, aby utrzymać starożytne moce w ryzach i nie doprowadzić do zagłady świata.

Nie oczekiwałam tego, że „Zagubiony Heros” spodoba mi się bardziej niż uwielbiane przeze mnie przygody Percy Jacksona - tak też się nie stało. Pomimo tego, że powieść ta wciągnęła mnie już od pierwszych stron to jednak nie byłam w stanie pokochać jej w 100%. Pomimo wzmianki o Percym, który wiem dobrze, że pojawi się w kolejnych częściach tej serii, pomimo Chejrona, Thalii, Annabeth, samego Obozu Herosów, pomimo cudownej otoczki tej magicznej atmosfery panującej na kartach tej książki - nie byłam w stanie oddać się jej maksymalnie. Tęskniłam za Groverem, tęskniłam za Percym, jakże mocno tęskniłam także za Nico! W pewnym momencie nawet (to bardzo dziecinne uczucie z mojej strony) miałam wrażenie, że nowi bohaterowie kradną coś, co należy do moich ulubionych postaci, kradną przygody i uwagę, która powinna być skierowana na innych bohaterów, poznanych przeze mnie już w innej serii tego autora. To głupie, wiem, jednak nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że coś mi tutaj mocno nie gra. 

Odsuwając jednak moje brzydkie uczucia na bok - ta książka całkowicie zawróciła mi w głowie. Pomimo mojego kręcenia nosem z wyżej wymienionego przeze mnie powodu, całkiem szczerze przyznaję, że „Zagubiony Heros” to powieść cudowna, piękna, do cna zachwycająca. Już pierwsze strony porywają czytelnika w wir akcji, w wir zapierających dech w piersiach wydarzeń, których być może nie chciałoby się doświadczyć na własnej skórze, ale zdecydowanie chciałoby się być ich świadkiem. Jest tu tyle zagadek, tyle tajemnic, tyle niewiadomych, że od samego zastanawiania się nad tym wszystkim miałam wrażenie, że zaczyna parować mi głowa! Przeciążenie obwodów macie gwarantowane, jeżeli zdecydujecie się na przeczytanie tej powieści.

Rick Riordan tworzy światy totalnie odurzające. Są one niczym najgorszy i najwspanialszy narkotyk jednocześnie. Czytając jego książki chce się więcej, więcej, coraz więcej, sięgając później po inne książki ma się wrażenie przez jakiś czas, że są one całkowicie miałkie, nieciekawe. A wszystko to spowodowane jest urokiem uniwersum stworzonego przez tego niewiarygodnego autora, którego stajemy się ofiarami. Urok ten utrzymuje się bardzo, bardzo długo. Być może dlatego też po przeczytaniu serii o Percym Jacksonie nie byłam w stanie dodać żadnej innej książki do moich ulubionych lektur. Zbyt mocno oczarował mnie wykreowany przez niego świat - jestem jednocześnie pewna, że równie mocno oczaruje mnie świat Olimpijskich Herosów, gdy tylko poznam kolejne części tej serii. 

Polecam, polecam, jak najmocniej polecam przeczytanie tej książki! Funduje ona niesamowicie wiele emocji i wrażeń, przeczytanie tej powieści było najlepszą przygodą, jaka spotkała mnie od bardzo długiego czasu. Czytajcie, zachwycajcie się tą świetną kontynuacją przygód Percy'ego Jacksona, pokochajcie bohaterów, nawet tych, których mi nie udało się pokochać (Piper, przysięgam, że kiedyś strącę cię w otchłań Tartaru), dajcie się ponieść tym nieco ponad 500 stronom, a na pewno nie będziecie zawiedzeni. 

Ocena: 9/10

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Paulina Olczak (@p.olczak)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.