11 sierpnia 2015

Królowa Tearlingu, Erika Johansen


Nie wierzę, że to piszę, ale tak, przyznaję, że od pewnego czasu miałam wrażenie, iż przejadła mi się fantastyka. Jeżeli jesteście ze mną i z moim blogiem wystarczająco długo to z pewnością zdajecie sobie sprawę z tego, że nigdy wcześniej takie słowa tutaj nie padły. Nigdy wcześniej nie miałam dosyć fantastyki, nigdy też nie narzekałam na zbyt dużą jej ilość w moim życiu. Sięgając po „Królową Tearlingu” liczyłam na to, że pomoże mi ona wrócić na dawny tor i na nowo wznieci we mnie miłość do tego gatunku. Z wielką ulgą mogę stwierdzić, że powieść Eriki Johansen wywiązała się ze swojego zadania znakomicie!

Kelsea praktycznie całe swoje życie zmuszona była spędzić w ukryciu. Ukryta w bezpiecznym miejscu, pod bacznym okiem dwójki opiekunów szkoliła się, aby pewnego dnia zasiąść na tronie. W dniu jej dziewiętnastych urodzin przybywają po nią członkowie Straży Królewskiej, aby doprowadzić Kelsea do twierdzy, gdzie ma odbyć się jej koronacja. Niestety jednak będąc królową Kelsea będzie musiała zmierzyć się z wieloma przeciwnościami - z nieprzychylnym jej wujem, Szkarłatną Królową, władczynią Mortmesne, która pragnie jej śmierci oraz skrytobójcami, którzy wykorzystają każdą okazję aby pozbawić dziewczynę tronu. Władanie Tearlingiem zdecydowanie nie będzie usłane różami. 

Ta książka ma naprawdę wiele atutów, jednak największym z nich jest zdecydowanie główna bohaterka. Dawno tak mocno nie pokochałam żeńskiej postaci, a przyznaję szczerze, że mam z tym spory kłopot. Z reguły są one po prostu niezwykle irytujące i dziwnym trafem udaje im się sprawić, że nawet drobnostką działają mi na nerwy. Kelsea natomiast polubiłam od razu, pokochałam ją za to, że jest niezwykle prawdziwą bohaterką. Nie jest chodzącą pięknością i doskonale zdaje sobie z tego sprawę, nie jest we wszystkim najlepsza, jeszcze wielu rzeczy musi się nauczyć, gdyż nic nie przychodzi jej z łatwością. Popełnia błędy, jednak uczy się na nich, ma wady, jednak nie ignoruje ich, twardo stoi przy swoich racjach, jest pewna tego, co chce osiągnąć i zamierza dążyć do tego za wszelką cenę. Uwielbiam Kelsea za jej wytrwałość w swoich postanowieniach, za szczerość, z jaką odnosi się do otaczających ją ludzi oraz za to, iż zdaje sobie sprawę z ułomności, jakimi nacechowane jest jej królestwo, często nie z winy samego ludu oraz za ogromną chęć zmian, których pragnie dokonać. Kelsea to świetna, rzeczywista, mocna postać, z twardym i wyrazistym charakterem, dla której poznania zdecydowanie warto przeczytać tę książkę. 

Czytając tę powieść nie znalazłam ani jednej chwili na odpoczynek, akcja bowiem toczy się w tak wartkim tempie, że nawet krótkie rozproszenie uwagi sprawiłoby, iż stracilibyśmy garść istotnych wydarzeń. Czytając „Królową Tearlingu” nie można się nudzić i choć przyznaję, że nie od razu wgryzłam się w tę lekturę, to jednak po kilkunastu pierwszych stronach szczerze ją pokochałam. Początek tej powieści wydał mi się ciężkim orzechem do zgryzienia, nie mogłam go zmęczyć (chociaż teraz myślę, że to po prostu z tego powodu, iż w tym samym czasie czytałam książkę, w którą naprawdę niesamowicie się wciągnęłam i nie byłam w stanie odwrócić swojej uwagi od dziejących się w niej wydarzeń), jednak wystarczyło na szczęście kilkanaście stron, żebym całkowicie dała się tej książce porwać.

Świat zaprezentowany przez autorkę nie jest czymś, czego bym wcześniej nie znała, dlatego jeżeli poszukujecie czegoś naprawdę nowatorskiego, czegoś oryginalnego to możecie się zawieść. Nie warto jednak rezygnować z tej powieści, gdyż można odmówić sobie przeczytania naprawdę porywającej lektury. Ilość zagadek, które są w niej zawarte, tajemnic, które wciąż pozostają nieodkryte sprawia, że każdą kolejną kartkę pochłania się z niesamowitym głodem dowiedzenia się tego, co wydarzy się później. Nie miałam wrażenia, żebym czytała tę książkę jak normalny czytelnik, ja ją chyba wręcz pożerałam, bo oderwanie się od „Królowej Tearlingu” graniczyło z cudem. Początek tego nie zwiastował, ja sama bym tego nie przypuszczała, ale szczerze przyznaję, że niesamowicie zauroczyła mnie ta książka. Z niecierpliwością będę czekać na jej kontynuację. 

Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.