4 lutego 2016

Podstawowe prawa czytelnika


Najwyższa pora zrobić sobie drobną przerwę od recenzowania i naskrobać post na nieco inny temat, jednak wciąż silnie związany z książkami. W związku z tym dziś chciałabym porozmawiać z wami o oczywistych oczywistościach, czyli o podstawowych prawach, które przysługują każdemu czytelnikowi, każdemu miłośnikowi książek, dosłownie każdemu, kto lubi czytać.

Prawo do nieczytania 
Bo kto niby powiedział, że trzeba czytać non stop czy w miarę regularnych odstępach czasu? To jakaś zasada? Wymóg? Absolutnie nie! Czytajcie wtedy, kiedy chcecie i tyle, ile chcecie, nikomu naprawdę nic do tego. Jeżeli nie czujecie się na siłach i nie macie ochoty na żadną powieść, wówczas po prostu po nią nie sięgajcie. Możecie nie czytać przez miesiąc, przez trzy miesiące, przez pół roku czy nawet dłużej. Możecie nawet czytać jedną książkę na kilka tygodni czy miesięcy, jeżeli tylko potrzebujecie chwili przerwy czy odpoczynku od fikcyjnego świata. Prawo do nieczytania przysługuje absolutnie każdemu, bez żadnego wyjątku. 

Prawo do porzucania książki w połowie
Czy nawet wcześniej, jeżeli dana powieść jest wyjątkowo męcząca. Kiedyś myślałam, że moim obowiązkiem jest czytanie książki od deski do deski, do samego końca. Że nie przystoi porzucanie jej w połowie czy w jakimkolwiek innym miejscu. Dlatego też wiele razy niesamowicie męczyłam się z czytaniem danej lektury i ciągnęłam tę niesamowitą katorgę aż do ostatniej strony, kiedy mogłam odłożyć książkę na półkę, przeczytaną w całości. I po co ten horror? Po co tak się męczyć, kiedy nie ma się na to ochoty? Czytanie kiepskiej książki, która nie sprawia czytelnikowi przyjemności uznaję za stratę czasu. Chyba, że dręczą was wyrzuty sumienia, gdy odkładacie nieprzeczytaną książkę na półkę, wtedy niestety sytuacja jest troszkę trudniejsza, a i zrezygnowanie z lektury nie takie proste. 

Prawo do omijania stron
Ja osobiście tego prawa nie stosuję i gdy już czytam książkę, to czytam ją w całości, bez omijania stron czy nawet drobnych fragmentów. Wiem jednak, że są osoby postępujące w ten sposób i nie widzę w tym absolutnie nic dziwnego. Istnieją bowiem powieści z niezwykłą bujnością opisów, których niektórym czytać się po prostu nie chce, w czym więc problem, żeby je najzwyczajniej w świecie ominąć?

Prawo do ponownego czytania
Są książki tak wyjątkowe, tak fantastyczne, które po prostu trzeba kiedyś jeszcze raz przeczytać. Niektóre z nich pokochaliśmy tak mocno, że potrzeba powrócenia do nich jest aż nazbyt silna, aby się jej opierać. Dla niektórych powracanie do książek, które już się kiedyś przeczytało jest stratą czasu (bo przecież jest ich jeszcze tyle do przeczytania!), ja jednak uważam, że możliwość powrócenia do ulubionych lektur jest czymś wspaniałym. Często robimy to wtedy, gdy mamy zły nastrój czy kiepski czas w życiu i wiemy, że ulubiona lektura jest w stanie nieco poprawić nam humor, czasami jednak powraca się do tych ulubionych książek po prostu po to, żeby jeszcze raz je przeżyć, powspominać i jeszcze raz, totalnie i absolutnie się w nich zakochać.


Prawo do niepożyczania książek
Są osoby, które nie lubią pożyczać książek i ja zdecydowanie jestem jedną z nich. Jakiś czas temu popełniłam tekst na temat pożyczania książek, pod którym rozgorzała ciekawa dyskusja dzieląca tych, którzy lubią pożyczać książki, gdyż uważają, że m.in. po to są one stworzone, aby dzielić się nimi z innymi ludźmi oraz na tych, którzy pożyczania książek nie lubią. Podsumuję to krótko: podoba mi się bycie Gollumem, książki to moje skarby i nie ufam innym ludziom w tym, że będą je należycie traktowali. 

Prawo do nietłumaczenia się ze swojego gustu
Zauważyłam, że niektórzy ludzie wstydzą się pewnych książek, które lubią czytać. Zazwyczaj chodzi tutaj o typowe romansidła, harlequiny czy literaturę erotyczną. Nie rozumiem skąd w ludziach taka potrzeba, aby wypaść w oczach innych jako ci, którzy czytają tylko „dobrą literaturę”. Literaturę na poziomie. Nie uważam, żeby trzeba było wstydzić się książek, których czytamy. Nie uważam również, żeby trzeba było tłumaczyć się z tego, że lubimy czasami sięgać po najbardziej odmóżdżające z odmóżdżających książek, jakie tylko wpadną nam w ręce. Jeżeli czytanie romansu czy literatury erotycznej sprawia komuś przyjemność, wówczas ta osoba ma całkowite prawo do delektowania się lekturą, niezależnie od tego, co myślą sobie inni. 

Prawo do zostawiania notatek
Nie wiem, czy akurat wśród czytelników tego bloga są osoby, które tę praktykę stosują, niemniej jednak każdy, kto tylko czyta książki i je przede wszystkim posiada na własność, ma pełne prawo do pisania po marginesach czy zostawiania notatek nawiązujących do lektury. W końcu to wasza własność, więc czemu nie? Jeżeli tylko w danej chwili najdzie was jakaś myśl, coś, co koniecznie musicie w danej chwili zanotować, wówczas macie zdecydowane prawo do tego, aby zrobić to chociażby na swojej książce. Wiem, że zapewne dla wielu osób czytających to (w tym także i dla mnie) to zbrodnia pisać po książce, dlatego zamiast bezpośredniego pisania po stronie można przyklejać na nie samoprzylepne karteczki, które są doskonałym wyjściem dla osób traktujących książki niczym świętość.

Prawo do czerpania radości z czytanej książki
Cieszcie się daną lekturą w całości, chłońcie przyjemność z obcowania z książką, łapcie ją pełnymi garściami, zatapiajcie się w tym fikcyjnym, uzależniającym świecie, delektujcie się każdą spędzoną w nim sekundą, każdą chwilą, w której jesteście dzięki książce kimś znacznie więcej. Kiedy utożsamiacie się z daną postacią do tego stopnia, że zaciera się granica między tym, co prawdziwe, a tym, co nierzeczywiste. Po prostu kochajcie czytać.

W ostatnim czasie tak niesamowicie zaniedbuję bloga, że jest mi aż wstyd z tego powodu. Niestety jednak nie robię tego z lenistwa, a z przymusu - studia i nauka pochłaniają cały mój wolny czas, dlatego nie czytam, nie recenzuję i nie udzielam się na blogach tak, jak miałam w zwyczaju. Mam nadzieję jednak, że niedługo wszystko wróci do normy i zawitam do was z nowymi recenzjami smakowitych książek :) A tymczasem zapraszam was, pod moją nieobecność tutaj, która jeszcze trochę potrwa, do śledzenia mnie w innych miejscach, gdzie bywam częściej: 
Facebook: Złodziejka Książek
Instagram: jedireads
Ask.fm: jedireads
Snapchat: p.olczak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.