16 października 2016

Historia pszczół, Maja Lunde


„Historia pszczół” to książka, która już długi czas temu zainteresowała mnie wieloma pozytywnymi recenzjami, którymi została przywitana zaraz po swojej premierze. Od samego początku śledziłam reakcję czytelników na tę powieść oraz sposób, w jaki została przyjęta przez rzeszę czytających ją osób, ponieważ od samego początku czułam do niej dziwnego rodzaju przyciąganie, którego nie potrafię nazwać. Było w niej coś, co bardzo mnie zaintrygowało, a jednak minęło dużo czasu, zanim w końcu postanowiłam sięgnąć po tę lekturę - i całe szczęście, że nie zwlekałam z tym ani chwili dłużej! 

Książka Maji Lunde rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych. Z jednej strony poznajemy historię Williama, żyjącego w Anglii, w 1857 roku. Mężczyzna marzył o karierze naukowca i przyrodnika, los jednak obdarzył go żoną, gromadką dzieci i z pozoru nieciekawym życiem. Popadający w depresję William doznaje natchnienia i postanawia zbudować ul, który przyniesie mu zaszczyt i sławę. Druga historia rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, w 2007 roku. George jest hodowcą pszczół, posiadającym kilkaset uli, który marzy o rozbudowie gospodarstwa i podarowaniu go w spadku swojemu jedynemu synowi. Sytuacja na farmie zaczyna się jednak komplikować, gdyż Tom, jak się okazuje, ma dla siebie całkowicie inne plany, a tak cenne dla Georga pszczoły zaczynają w tajemniczych okolicznościach ginąć. Trzecia historia natomiast rozgrywa się w nie aż tak dalekiej przyszłości - w Chinach, w 2098 roku. Cała populacja pszczół wyginęła, od teraz to ludzie muszą własnoręcznie zapylać drzewa, które stały się podstawą gospodarki Chin. Tao, młoda kobieta, jest jedną z takich osób, marzy ona o znacznie lepszym życiu dla swojego syna i kiedy ten w dziwnych okolicznościach znika, postanawia ona za wszelką cenę go odnaleźć. 

W książce Maji Lunde jest coś tak niezwykle urzekającego, że czytałam ją niczym zaczarowana. Jest to dosyć gruba powieść, posiada ona w sumie 516 stron, jednakże pomimo objętości udało mi się przeczytać „Historię pszczół” w zaledwie dwa dni - nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek wcześniej rozprawiła się z tak obszerną lekturą równie szybko! „Historia pszczół” jest napisana jednak tak przyjemnym językiem, że naprawdę nie sposób było zwlekać z jej przeczytaniem czy odkładać ją na później. Autorka snuje każdą z trzech historii w dosyć leniwym tempie, aby czytelnik mógł zapoznać się z każdym szczegółem z życia naszych bohaterów, aby mógł jak najlepiej poznać ich troski i zmartwienia, ich marzenia i największe nadzieje na przyszłość, które - jak bardzo szybko można się o tym przekonać - nie zawsze będą mogły się spełnić.

„Historia pszczół” jest tak pełna życia, że czytanie jej było prawdziwą rozkoszą dla duszy. Każda z opisanych w niej historii zawiera w sobie ogromne pokłady emocji, które wprost wylewają się z kart tej powieści. Losy bohaterów są pełne smutku i nadziei na lepsze jutro, których sytuacja sprawia, że każdy kolejny dzień jest swoistą walką o przetrwanie. Czytając tę powieść zachwyciłam się realizmem w niej zawartym, zachwyciłam się tym, jak żywi wydali mi się bohaterowie, a jednocześnie byłam przerażona prawdziwością tego, do jakiego momentu zmierza nasz świat i stan dzikiej przyrody. Autorka z zadziwiającą precyzją potrafi uderzyć w czuły punkt czytelnika, zmusić go do chwili refleksji, do zatrzymania się i zastanowienia nad tym, co się własnie przeczytało i to jest naprawdę piękne w całej tej powieści. 

Maja Lunde stworzyła dzieło tak barwne, że czytając je miałam otwarte w zachwycie usta. Wielowątkowość tej powieści, cudowny sposób przeplatania się trzech zawartych w niej historii, powolne tempo akcji i niezwykle hipnotyzująca atmosfera sprawiły, że oderwanie się od tej lektury było wręcz niemożliwe. Dawno nie spotkałam się z tak delikatną i urzekającą książką, która wydobyłaby ze mnie tak wiele smutku, a jednocześnie wdzięczności za to, że jestem, trwam i jeszcze się nie poddałam. „Historia pszczół” to wyjątkowa książka pełna pasji, marzeń, świetnie zbudowanych relacji międzyludzkich, którą moim zdaniem przeczytać powinien naprawdę każdy.

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.