8 listopada 2016

Byliśmy łgarzami, E. Lockhart


Sama nie wiem czego tak naprawdę spodziewałam się po tej książce. Przed sięgnięciem po nią czytałam tylko dwie recenzje, które przedstawiały bardzo skrajne opinie o tej powieści. Jedna była pełna zachwytów, wychwalając tę książkę najbardziej jak to tylko było możliwe, druga natomiast zdecydowanie odradzała jej przeczytanie. Byłam niesamowicie zaintrygowana tak skrajnymi opiniami tej lekturze, dlatego też zdecydowałam się na jej przeczytanie. I teraz, już po przeczytaniu tej książki, muszę przyznać, że zdecydowanie bliżej jest mi do recenzji, która tak negatywnie wypowiadała się o powieści E. Lockhart. 

Piękne, gorące lato na prywatnej wyspie znajdującej się u wybrzeża Massachusetts. To tam niezwykle bogata rodzina Sinclairów co roku spędza wakacje. Tym razem jednak wypoczynek będzie wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Dwa lata temu bowiem wydarzyło się tam coś bardzo dziwnego, coś, czego Cadence, narratorka tej powieści, nie potrafi sobie przypomnieć. Jaką tajemnicę skrywa wyspa? Co tak naprawdę wydarzyło się tam dwa lata temu? Czy Cadence może ufać swoim przyjaciołom, którzy są przecież - jak sami się nazywają - Łgarzami?

Bardzo nie spodobał mi się język autorki, ponieważ zdecydowanie przesadziła ona ze stylistycznymi ozdobnikami, których było stanowczo zbyt dużo. Wszechobecny liryzm na kartach tej powieści, nieustannie pojawiające się metafory sprawiały, że cały sens tej historii zaczął się między nimi gdzieś ukrywać i w pewnym momencie poczułam, jakby bez tych metafor „Byliśmy łgarzami” nie miało w sobie nic do zaoferowania. Zabiegi te miały sprawić, że historia ta miała wydać się bardziej poetycka i bardzo cenię autorkę za taki pomysł, którego jednak wykonanie nie do końca się udało. Bardzo szybko zaczęłam się tą zabawą językową nudzić, cała jej magia w jednej sekundzie uleciała i po pewnym czasie stała się po prostu irytująca. Wyrafinowany język nie spełnił swojego zadania, sprawiał wrażenie tandetnego i irytującego zabiegu. 

Nie byłam w stanie polubić większości bohaterów tej powieści, a co najgorsze - łącznie z główną bohaterką. Moją sympatię zaskarbili sobie jedynie ci, których na kartach tej książki było tak naprawdę najmniej, przemykali jedynie gdzieś w tle, pojawiali się w wyjątkowych sytuacjach. A i tego nie mogę nazwać sympatią do tego stopnia, żeby ich losy zaczęły mnie obchodzić. Nie spodobało mi się to, że sprawiali oni wrażenie zapatrzonych w siebie, rasistowskich bogaczy, którzy niepotrzebnie sami sobie wymyślali problemy. Kłócili się o rzeczy tak błahe i nieistotne, że nie raz przyprawiało mnie to o ból głowy. Postacie te są kompletnie bezbarwnymi charakterami, nie posiadają w sobie nawet najmniejszej iskierki życia, dlatego czytając tę powieść w ogóle nie mogłam się z nimi zżyć. Całkowicie obojętne było mi to, co się z nimi stanie i czy ucierpią w jakiś sposób, gdy dojdzie w końcu do ujawnienia tej wielkiej tajemnicy, wokół której rozgrywa się cała akcja powieści. 

I być może w tym tkwi problem tej książki. Akcja „Byliśmy łgarzami” obraca się wyłącznie wokół luki w pamięci głównej bohaterki, sekretu, który skrywa przeszłość i niczego poza tym. Gdyby bohaterowie mieli jakieś poboczne wątki, które bezpośrednio by ich dotyczyły, wówczas fabuła, akcja, jak i w gruncie rzeczy sami bohaterowie zdecydowanie lepiej by na tym wyszli. Niestety minimalizm zawarty w tej powieści bardzo źle na nią wpływa. Czytając tę książkę odnosiłam wrażenie, że opowiada ona o niczym, skupia się jedynie na postaciach, którzy od czasu do czasu się przemieszczają - raz pójdą popływać, raz przejadą się łódką czy czymś tam jeszcze i na tym koniec. Gdyby autorka rozwinęła fabułę tej powieści, wówczas wydałaby się ona pełniejsza, dzięki czemu może udałoby mi się w jakiś sposób do niej przywiązać, być może odczuwałabym cokolwiek podczas czytania tej książki. Tak się niestety nie stało. 

Być może nie wszyscy, ale ci bystrzejsi z pewnością wyprzedzą wydarzenia i już wcześniej odkryją, czym tak naprawdę jest ta wielka tajemnica, wokół której rozgrywa się cała akcja. Bo, tak prawdę mówiąc, nie jest ona skrzętnie skrywana przez autorkę, która co jakiś czas rzuca czytelnikowi ukryte podpowiedzi niebędące wcale aż tak wielkimi sekretami, bo jak już wyżej wspomniałam - co bystrzejsze oko szybko je odnajdzie. Jeżeli jednak nie, myślę, że osoby, które się niczego wcześniej nie spodziewały będą miały naprawdę ciekawą niespodziankę. 

Koniec końców wniosek jest dosyć prosty. Autorka stworzyła coś, co wygląda raczej jak szkic pewnej książki, a nie jej ostateczną wersję. Poszczególne elementy tej powieści kompletnie ze sobą nie współgrają, jakby były od siebie całkowicie oderwane i funkcjonowały w kilku odrębnych rzeczywistościach. Chciałabym wiedzieć, co osoby zachwycone tą powieścią tak naprawdę w niej dostrzegły, ponieważ mi żadna ukryta głębia nie rzuciła się w oczy. „Byliśmy łgarzami” to bardzo nieudana, niedopracowana powieść, której nie jestem w stanie polecić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.