3 stycznia 2017

Ukryta wyrocznia, Rick Riordan


Mam nadzieję, że rozpoczęcie nowego roku przeczytaniem tak znakomitej książki będzie zwiastowało tylko i wyłącznie naprawdę fantastyczną literacką przygodę, która czeka na mnie przez najbliższe 12 miesięcy. Pomimo tego, że do nowej serii autora podeszłam dosyć sceptycznie (nie można mnie za to winić, w końcu gdy autor po raz kolejny kreuje świat niczym nie różniący się od swoich poprzednich serii, mogą wówczas pojawić się pewne obawy, iż niczym więcej nie będzie on w stanie czytelnika zaskoczyć), jak się jednak okazuje mój sceptycyzm był całkowicie niesłuszny. Rick Riordan po raz kolejny obdarował mnie znakomicie napisaną powieścią, pełną humoru i po brzegi wypełnioną niesamowitą przygodą. 

Apollo rozgniewał swojego ojca Zeusa i za karę został strącony z Olimpu. Słaby i zdezorientowany ląduje w Nowym Jorku jako zwykły nastolatek. Pozbawiony nadprzyrodzonych mocy liczący cztery tysiące lat bóg musi nauczyć się, jak przeżyć we współczesnym świecie, dopóki nie zdoła jakoś odzyskać przychylności Zeusa. Niestety Apollo ma wielu wrogów: bogów, potwory i ludzi, którzy chcieliby jego ostatecznej zagłady. Potrzebuje pomocy, a do głowy przychodzi mu tylko jedno miejsce, w którym może jej szukać – enklawa współczesnych półbogów znana jako Obóz Herosów.

Rick Riordan przedstawił w tej książce coś, czego do tej pory w jego twórczości nie było, a mianowicie głównego bohatera, którym jest grecki bóg. Cóż... a przynajmniej był nim do pewnego czasu, dopóki nie został strącony z Olimpu. Apollo posiada wszystko, czego można od byłego boga oczekiwać - niezwykle narcystyczne podejście do samego siebie, wybuchane ego, zadufanie i nieustanną krytykę wobec ludzi. Autor przedstawił to jednak w taki sposób, iż nie sposób jest nawet branie tych cech na poważnie, przymknięcie oka na nieustanne narzekanie oraz zapatrzenie w siebie głównego bohatera jest w przypadku tej powieści wręcz wymagane, choć wiem, że nie wszyscy dali sobie z tym radę. Czytałam recenzje osób, które czuły się podirytowane głównym bohaterem, ja jednak zapałałam do niego niesamowitą sympatią i parskałam śmiechem w każdym momencie, gdy narcystyczne podejście Apollina do swojej osoby dawało o sobie znać. 

Cudowne było obserwowanie tego, jak pod wpływem dziejących się wydarzeń i przeróżnych sytuacji przytrafiających się bohaterowi ten ulega niesamowitej przemianie. Przez całą powieść czytelnik ma możliwość zaobserwowania tego, jak charakter Apollina powoli się zmienia, a sama postać staje się nieco mniej zauroczona własną osobą i nieco bardziej empatyczna wobec ludzi, których do tej pory nieustannie, aczkolwiek w zabawny sposób krytykowała. Uwielbiam książki, w których przemiana bohaterów jest tak wyraziście zarysowana i nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejną część tej serii, aby dowiedzieć się jak bardzo jeszcze zmieni się jej główny bohater. 

Ze wszystkich książek tego autora, które do tej pory przeczytałam „Ukryta wyrocznia” jest zdecydowanie tą najzabawniejszą, z największą dawką humoru, jaką do tej pory spotkałam. Przez całą powieść musiałam dosłownie siłą powstrzymywać się przed niekontrolowanymi wybuchami śmiechu, gdyż co krok pojawiające się dowcipy sprawiły, że nie byłam w stanie czytać tej książki bez najmniejszego chociaż chichotania. Jedyne, czym jestem może odrobinę rozczarowana to tym, iż liczyłam na to, że pojawiający się w tej powieści mój ulubiony bohater - Nico di Angelo będzie miał w niej zdecydowanie większy udział. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych częściach serii ulegnie to zmianie i Nico oraz jego chłopak otrzymają nieco większą rolę.

„Ukrytą wyrocznię” oczywiście jak najbardziej polecam, Rick Riordan po raz kolejny pokazał w jak znakomitej jest formie, tworząc książkę pełną niesamowitego humoru i cudownie żywych postaci, których nie sposób jest nie pokochać (część z nich znamy z poprzednich serii autora). Jest to bardzo luźna powieść, dzięki której można fantastycznie się odprężyć i bardzo miło spędzić czas. Szkoda tylko, że zaspoilerowałam nią sobie zakończenie serii o Olimpijskich Herosach, ale to już tylko i wyłącznie moja wina. Polecam! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.