5 lutego 2017

Bramy Światłości. Tom 1, Maja Lidia Kossakowska


Po twórczości Maii Lidii Kossakowskiej można spodziewać się absolutnie wszystkiego, jednak z pewnością nie tego, że zawiedzie ona czytelnika. Napisany przez nią cykl „Zastępy Anielskie” jest jednym z najlepszych cyklów polskiej fantastyki, z jakim się spotkałam, a poprzednie spotkania z literaturą tej pisarki jedynie utwierdzają mnie w przekonaniu, że forma Kossakowskiej staje się coraz bardziej wyśmienita.

Po odejściu Pana Gabriel robi wszystko, co tylko może, aby utrzymać posady Królestwa w ryzach. Pełnienie roli regenta jest jednak trudne, dlatego gdy tylko powraca do niego Sereda – podróżniczka i odkrywczyni – twierdząc, że natknęła się na ślad bytności Pana, Królestwo postanawia zorganizować ekspedycję badawczą w dalekie i niebezpieczne regiony Strefy Poza Czasem. Podróż w miejsce, do którego mało kto się zapuszcza, a tym bardziej z którego mało kto wraca może być ostatnią nadzieją na to, aby sprowadzić Pana z powrotem do domu. Dowódcą wyprawy zostaje nie kto inny jak Daimon, Tańczący Na Zgliszczach, którego zadaniem jest zrobić wszystko, co w jego mocy, aby ta wyjątkowa misja zakończyła się sukcesem.

„Bramy Światłości. Tom 1” to powieść niesamowicie napakowana akcją, nie ma w niej tak naprawdę choćby jednej strony, na której nie działoby się coś ciekawego. Coś, co niezwykle porywa czytelnika i nie wypuszcza go ze swoich objęć aż do samego końca. W tej książce tak naprawdę każde, choć drobne, wydarzenie jest istotne, każde ma znaczenie i w jakimś stopniu wpływa na dalsze losy bohaterów – w przeciwieństwie do niektórych książek, gdzie akcja książki skupia się na dwóch, może trzech głównych wydarzeniach mających wpływ na zakończenie historii. Kossakowska nie oszczędza ani czytelnika, ani przede wszystkim swoich bohaterów, rzucając im całą masę kłód pod nogi i obserwując ich nieustające zmagania z przeciwnościami losu.

Kreacja bohaterów tej książki jest naprawdę niesamowita, o czym już miałam okazję się przekonać, a w szczególności aniołów. Osoby niezaznajomione z twórczością tej autorki mogą spodziewać się wizerunku aniołów, jakiego wcześniej nie było. Są oni bowiem, najzwyczajniej w świecie, bandą drani, jakiej dawno nie widziałam. To zabójcy z niezwykle ciętymi językami, których szczerze mówiąc nie sposób jest nie pokochać. Ich charaktery są niesamowicie wyraziste, a przy tym drastycznie się od siebie różnią. Relacje między nimi także zachwycają, opierają się na braterstwie, przyjaźni i ogromnej miłości, choć oczywiście obecna jest również uraza i pewnego rodzaju dystans wywołany wydarzeniami, do których poznania serdecznie was zachęcam. 

W fabule tej książki widać wyraźne nawiązania do hinduskiej mitologii, z której autorka z pewnością czerpała inspiracje pisząc tę książkę, a które z pewnością są jednym z powodów, dlaczego jest ona tak zachwycająca. Kossakowska wykreowała świat pełen magii, cudacznych stworów i niesamowitych, niebezpiecznych, mrożących krew w żyłach miejsc, które ciężko jest chociażby objąć umysłem. Jestem pełna podziwu dla wyobraźni tej pisarki za stworzenie tak bogatego świata oraz za dostarczenie mi tylu fantastycznych wrażeń. 

Początek tej powieści jest bardzo wciągający, jednak to jego zakończenie jest szczególnie niesamowite! Autorka kończy „Bramy Światłości. Tom 1” tak wielkim cliffhangerem, że czekanie na kontynuację tej historii będzie dla mnie prawdziwą torturą. Naprawdę nie mogę się doczekać sięgnięcia po drugi tom, który – mam nadzieję – dostarczy mi równie wielu emocji. „Zastępy Anielskie” to cykl, z którym powinien zapoznać się każdy fan fantastyki, dlatego gorąco was zachęcam do sięgnięcia po te książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.