26 marca 2017

Córka doskonała, Amanda Prowse


Życie potrafi zaskakiwać i niestety często bywa tak, że nasze oczekiwania znacznie różnią się od tego, co podane jest na talerzu. Wydaje nam się, że ustalonej przez nas wizji przyszłości nie da się w żaden sposób naruszyć, że nasze marzenia, gdy mieliśmy to naście lat spełnią się jedynie przy odrobinie chęci, jednak ta szara rzeczywistość niekiedy dopada nas szybciej, niż się tego spodziewaliśmy. Nie wszystko układa się tak, jak byśmy tego chcieli i naszym jedynym zadaniem w takiej sytuacji jest się do tego dostosować lub spróbować w jakiś sposób zmienić to, co przygotował dla nas los. 

Główną bohaterką tej powieści jest Jackie, kobieta, której życie miało wyglądać zupełnie inaczej. Pomimo tego, że swojej rodziny nie zamieniłaby na nic innego, to jednak od jakiegoś czasu nawiedzają ją myśli o szkolnej miłości, z którą planowała spędzić resztę swojego pięknego życia, a tęsknota za tym, co utraciła, zdaje się nasilać z każdym kolejnym dniem. Kiedy jej najstarsza córka, Martha, zostaje przyjęta na uniwersytet, Jackie ma wrażenie, że może jednak wszystko jest tak, jak być powinno... ale czy jej obecne życie na pewno jest tym, o czym marzyła? 

Bardzo spodobało mi się to, co ta powieść chciała sobą przekazać. Jak już wspomniałam na wstępie – życie często bardzo nieprzyjemnie nas zaskakuje, co jest absolutną normalnością, jednak mimo wszystko gorycz porażki i rozczarowania ciągnie się za nami czasami przez wiele, wiele lat. Rzeczywistość okazuje się być znacznie inna od naszych marzeń, jednak czy zawsze jest ona aż tak straszna, żeby na siłę próbować ją zmienić? Ku naszemu zaskoczeniu może okazać się, że droga, która kiedyś wydała się dla nas spełnieniem marzeń wcale nie przyniosłaby nam szczęścia. Ku naszemu zaskoczeniu szczęście mamy tuż pod naszymi nosami, zbyt mocno jednak obejrzeliśmy się za siebie, aby móc to dostrzec. 

I o ile morał tej powieści naprawdę mocno do mnie trafił i pozwolił mi nawet na chwilę zastanowienia się nad własnym życiem, własnymi wyborami, to jednak sposób przedstawienia tej historii pozostawia po sobie wiele do życzenia. Kompletnie nie przypadł mi do gustu styl autorki, ponieważ znajduje się on na bardzo, bardzo niskim poziomie. Bardzo wiele dialogów w tej powieści brzmiało niesamowicie drętwo i sztucznie, a równie wiele fragmentów zostało opisane w stanowczo zbyt przedramatyzowany sposób, wywołując we mnie tylko i wyłącznie irytację. Niektóre sceny pozbawione były jakichkolwiek emocji, pomimo tego, że miały być z założenia wzruszające lub nawet wywołujące pewne refleksje, a część z nich miała w sobie natomiast tak wiele dramatu, że na jakiekolwiek inne uczucia poza frustracją nie było już we mnie miejsca. 

Główna bohaterka jest postacią, której mimo wszelkich chęci nie byłam w stanie polubić. Doskonale rozumiem jej chęć zmiany swojego życia w jakiś sposób oraz tęsknotę za tym, co utracone – takie uczucia nie są przecież obce wielu innym osobom, co sprawia, że postać Jackie wydała mi się początkowo bardzo autentyczna i godna sympatii, co jednak szybko uległo zmianie. Bardzo denerwowało mnie to, jak bardzo bohaterka ta chciała narzucić swojej córce sposób, w jaki ma ona żyć, drogę, którą ma podążać, aby Martha dotarła tam, gdzie ona sama nie była w stanie. Nie rozumiała tego, że moment, w którym znalazła się nastolatka powinien należeć tylko i wyłącznie do niej, że to ona powinna podjąć decyzję o studiowaniu w taki sposób, aby nie obwiniać jej (i siebie samej) przez resztę życia. Nie podobał mi się stosunek Jackie do swojej córki i to, jak bardzo chciała narzucić jej swój własny sposób myślenia. 

Książek w stylu „Córki doskonałej”, opisujących zmęczone własnym życiem kobiety jest na rynku całkiem sporo i w przeciwieństwie do powieści Amandy Prowse są one napisane w znacznie lepszy pod względem warsztatowym sposób. Ta lektura nie wzbudziła we mnie niestety żadnych pozytywnych emocji, a niedająca się polubić, irytująca i niesamowicie płaczliwa (szczególnie pod koniec powieści) bohaterka sprawiła, że pomimo interesującego przesłania nie potrafię myśleć o tej powieści z jakimikolwiek cieplejszymi uczuciami. Wiem, że więcej nie sięgnę po twórczość tej autorki, oczywiście jednak nie odradzam przeczytania tej książki. Kto wie, może znajdziecie w niej coś dla siebie?  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.