20 lipca 2014

Kocham Nowy Jork, Isabelle Laflèche

Czy gdy napiszę, że jestem największą ignorantką w dziedzinie mody w historii, to będziecie dziwić się, że sięgnęłam po tego typu książkę, której opis przecież wyraźnie mówi o tym, że „fashion” tło będzie tutaj bardzo istotne? Zapewne, ponieważ dziwne jest tak czytać jakąś książkę w tematyce, która kompletnie kogoś nie interesuje, kiedy jednak przeczytałam o tym, iż bohaterka jest prawniczką i pracuje w pewnej nowojorskiej kancelarii prawniczej, wówczas wiedziałam, że za wszelką cenę muszę tę książkę przeczytać. 

Catherine ma trzydzieści lat i przeniosła się z Paryża do Nowego Jorku, aby pracować w kancelarii, która odnosi wielkie sukcesy. Zaaklimatyzowanie się jednak w nowym miejscu nie będzie łatwe, zwłaszcza, gdy panuje tam wyścig szczurów, pracownicy robią wszystko, aby mieć jak największą ilość przepracowanych godzin i zdobyć szansę na bycia partnerem, a sekretarki zawzięcie plotkują na temat nowo przybyłej prawniczki. I gdzie tu znaleźć czas na chodzenie po sklepach?

Czytałam tę książkę i nie czułam zupełnie niczego. Żadnych emocji, żadnych większych zachwytów czy pozytywniejszych wrażeń, a przecież główna bohaterka przechodziła przez wiele bardzo emocjonalnych chwil, które powinny być przedstawione tak, żeby czytelnik mógł łatwo wczuć się w sytuację tej postaci, w jakiś sposób się z nią utożsamić. Tego niestety nie było, kompletna pustka jeżeli chodzi o jakiekolwiek emocje, które mogłyby uprzyjemnić tę lekturę. Sam to, iż Catherine znalazła się w całkowicie nowym miejscu, w nowym towarzystwie, w sytuacji, z którą nie każda osoba mogłaby sobie poradzić, kiedy naciski na główną postać pojawiały się ze wszystkich stron, powinno być przedstawione w taki sposób, żeby czytelnik faktycznie zauważył zmagania Catherine z odnalezieniem się w nowym miejscu. Niestety nie czułam w tej książce żadnych, absolutnie żadnych emocji.

Czytałam dosyć pozytywne opinie o tej książce i pomyślałam sobie, że będę miała do czynienia z zaskakująco dobrym debiutem i miałam, niestety, ale z zaskakująco miernym. Język autorki nie jest w żaden sposób interesujący, nie wyczuwałam tzw. „lekkiego pióra”, co więcej - chwilami miałam wrażenie, jakbym czytała opowiadanie pisane przez nastolatkę. Sporo dialogów miało wydźwięk bardzo pretensjonalny, nie czytało mi się ich przyjemnie, były sztuczne i w większości po prostu nienaturalne. Dziwnie czyta się wypowiedzi bohaterów, które brzmią, jakby postacie te urwały się z choinki.

Sam zamysł Isabelle Laflèche na fabułę bardzo mi się spodobał. Walka Catherine z ogromnym natłokiem pracy, który jednak nikogo nie powinien dziwić, z wrednymi sekretarkami, które najwyraźniej zarabiają na życie plotkując na tematy innych oraz zmagania z szowinistycznymi bufonami, którzy myślą, że mogą wykorzystywać swoją pozycję, aby zdobyć to, czego od kobiety chcą (a z reguły wiadomo, o co im przede wszystkim chodzi) mogłyby być naprawdę świetnym kąskiem, gdyby były ubrane w jakieś przyjemne wdzianko, czego jednak nie otrzymałam. Liczyłam na lekką, fajną, kobiecą powieść, nie dostałam niestety niczego, z czego mogłabym być usatysfakcjonowana. A szkoda. 

Ocena: 4/10

27 komentarzy:

  1. Mnie się ta książka bardzo podobała, niedługo w końcu przeczytam drugą część. Według mnie czytało się ją przyjemnie, była to fajna odskocznia od wszelkiego rodzaju fantastyki czy kryminałów :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo tak niskiej oceny i raczej negatywnej recenzji o dziwo zamierzam sięgnąć po 2 część, bo jestem dosyć ciekawa, czy cokolwiek się w niej poprawiło, zobaczymy. :)

      Usuń
    2. W takim razie niedługo pewnie oby dwie się przekonamy na jakim poziomie jest druga część :)

      Usuń
  2. Bardzo nie lubię, gdy podczas czytania nie towarzyszą mi żadne emocje, więc odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również tego nie znoszę, książki czytam po to, żeby przeżywać, emocjonować się i poddać się wrażeniom, czego w przypadku tego tytułu w ogóle nie doświadczyłam.

      Usuń
  3. szkoda bo książka zapowiadała się bardzo ciekawie. chyba jednak nie będę tracić na nią czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie nie warto jej czytać, ale wiem, że bardzo wiele osób chwali tę książkę, więc wszystko zależy od Ciebie. ;)

      Usuń
  4. Chciałam bardzo przeczytać tę książkę, ale poważnie się nad tym zastanawiam. Kiedyś na pewno po nią sięgnę, choćby z samej ciekawości, jak ostatnio "Przez burze ognia", a wtedy zobaczymy... "Przez burze ognia" było na przykład dosyć... dające się przeczytać i zabijające nudę, ale większych literackich uniesień raczej nie było, chociaz przy niektórych momentach jakieś tam emocje były. Jestem ciekawa jak będzie tutaj (chociaż książki to dwa zupełnie inne gatunki, ale problem jest mniej więcej ten sam), bo pewnie też znajdzie się też coś wartego uwagii.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, czytałam "Przez burze ognia" i według mnie to okropna miernota, dziwią mnie te zachwyty nad tą książką, bo też nastawiłam się na coś dosyć fajnego, a okazało się, że wręcz przeciwnie, ta książka jest strasznie słaba. Mam drugą część na półce, ale nawet nie zamierzam jej czytać, tylko obie książki oddam na wymianę. Nie chcę takiego dziadostwa mieć na swoim regale, brr. :)

      Usuń
  5. Raczej spasuję ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym wiedziała, że ta książka jest tak słaba, to też bym spasowała. :)

      Usuń
  6. Wydaje się to książka typowo wakacyjna, a ja mam już ten okres zaplanowany pod względem książek, więc raczej nie sięgnę... Chyba, że w następne lato ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę w sumie tak, bo z założenia książka ta zapewne miała być lekka i przyjemna. :)

      Usuń
  7. Mi się książka podobała, taka na jeden dzień, aczkolwiek kolejna część była już dużo gorsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym się właśnie tego dowiedzieć, czy druga część jest lepsza czy gorsza, dlatego zamierzam mimo wszystko po nią sięgnąć. :)

      Usuń
  8. Od dawna byłam ciekawa tej książki. Wydaje się jedną z tych lekkich i przyjemnych, szkoda, że jest taka słaba. Nie będę jej szukać jakoś na siłę, ale myślę, że jeżeli trafi się okazja, to z czystej ciekawości po nią sięgnę.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej czytała tę książkę moja kuzynka i uznała, że raczej nie będzie mi się podobać, jednak ja mimo wszystko postanowiłam tę książkę przeczytać, a jak się okazało - miała ona rację. :) Mimo wszystko jednak gdybym nie sięgnęła po ten tytuł, nigdy bym się o tym nie przekonała. :)

      Usuń
  9. Czyli jednak dobrze, że jej nie kupiłam w Żabce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie byłaby to strata kasy, chociaż w Żabce i tak pewnie była ta książka na jakiejś przecenie. :D

      Usuń
  10. To jest nas dwie, bo ja też jestem totalną ignorantką w sprawach mody ;) Nie interesuje mnie to po prostu, a Twoja recenzja utwierdza mnie, że miałabym podobne odczucia, a naprawdę nie lubię jak podczas czytania nie towarzyszą mi żadne uczucia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również kompletnie nie interesuję się modą, dlatego ten modowy pierwiastek tej książki był mi całkowicie obojętny. :) Jednak i ogólnie ta książka nie wypada niestety zbyt dobrze.

      Usuń
  11. To chyba pierwsza negatywna recenzja tej książki, na którą się natykam. Do tej pory oceny były raczej dobre, choć... w jakimś stopniu nie potrafiły mnie przekonać do sięgnięcia po tą powieść. I proszę. Czyżby mój instynkt po raz kolejny nie zawodził? :) Po twojej recenzji jestem skłonna powiedzieć, że już nigdy nie zwrócę uwagi na tą pozycję, nawet jeśli będzie na wyprzedaży. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz mieć naprawdę dobry instynkt. :) Przyznam szczerze, że ja również spodziewałam się udanej lektury, zawsze fajnie jest przeczytać coś przyjemnie kobiecego, innego od fantastyki, którą w zasadzie non-stop czytam, a tutaj proszę, taki zawód. :)

      Usuń
  12. "Fashion" w tle to także nie moja bajka, ale swego czasu zastanawiałam się nad kupnem tych książek. Głównie zaczarowały mnie świetne okładki i rzeczywiście oczekiwałabym lekkiej i kobiecej literatury. Szkoda, że tak wypada, ale jeszcze nie mówię tym książkom "nie". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moda to coś, co nigdy mnie nie kręciło, a mogę wręcz napisać, że nie cierpię mody. :) Mimo wszystko zdecydowałam się na przeczytanie tej książki i widać, co z tego wyszło... :)

      Usuń
  13. jakoś tak kojarzy mi się z historią z filmu "Diabeł ubiera się u Prady"...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.