3 lipca 2014

Odlot, Jennifer Echols

Wydaje mi się, że jestem w stanie polubić obyczajowe powieści dla młodzieży z wątkiem romantycznym bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej śmiałabym przypuszczać. Nigdy nie sądziłam, że takie słowa wypłyną z moich ust, a jednak. I wszystko to za sprawą zaledwie kilku innych książek o takiej tematyce, które przeczytałam nie tak dawno temu i które bardzo, naprawdę bardzo mocno mi się spodobały. Wcześniej często unikałam takich lektur, ponieważ myślałam, że nie mają one zbyt wiele do zaoferowania, teraz jednak już wiem, jak wiele przy tym traciłam - i m.in. to właśnie „Odlot” mnie w tym przekonaniu utwierdził. 

Lea praktycznie od zawsze miała jedną, największą pasję - lotnictwo. Niestety dziewczyna wychowuje się w bardzo nędznych warunkach, żyjąc jedynie z matką, która i tak bardziej interesuje się mężczyznami niż własną córką, dlatego nie stać jej na realizację swojego marzenia. Kiedy jednak Lea zaczyna pracować u pana Halla, jej marzenie ma szansę się spełnić i dziewczyna wkrótce zaczyna pilotować niewielkie samoloty. Mężczyzna jednak kilka lat później umiera i firma przechodzi w ręce jego synów - Aleca i Graysona, którzy są swoimi całkowitymi przeciwieństwami. Szczęście dziewczyny zaczyna się kończyć w momencie, kiedy Grayson szantażem zmusza ją do podrywania jego brata, choć Lea to właśnie w nim jest od kilku lat potajemnie zakochana.

Pierwszy kontakt z Jennifer Echols nawiązałam kilka miesięcy temu, podczas lektury książki „Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe”, która choć naprawdę przypadła mi do gustu, to jednak z pewnością nie zawróciła mi w głowie. Z „Odlotem” sprawa ma się zupełnie inaczej, gdyż jest to powieść bez porównania lepsza, która wciągnęła mnie już od pierwszych stron, wywoływała żal, kiedy zmuszona byłam ją odłożyć czy wykonać coś, co wymagało ode mnie znacznie większej ilości odwagi. Tak naprawdę ciężko mi uwierzyć, że obie książki napisała ta sama autorka, gdyż jakościowo są one od siebie niesamowicie różne. 

Romans odgrywa bardzo dużą rolę w tej powieści, ale czy najważniejszą? Tak wiele dzieje się w tej książce, że naprawdę ciężko jest mi to określić, gdyż nie jest to powieść jedynie o skomplikowanych, miłosnych relacjach pomiędzy konkretnymi bohaterami. „Odlot” zawiera także bardzo dużą ilość dramatu, smutku, spraw, które koniecznie wymagają dojrzałego do nich podejścia; jest to powieść pełna rozterek, komplikacji i utrudnień, które człowiek nieustannie spotyka na swojej drodze. Co więcej, określiłabym ją mianem przede wszystkim powieści życiowej, tym bardziej, że jej postacie przechodzą właśnie fazę dojrzewania, co sprawia, że wszelkie emocje i doznania są o wiele intensywniejsze.

Główna bohaterka tej powieści to wprost niesamowita postać, skomplikowana, wielowarstwowa i niejednoznaczna, nie byłabym w stanie przypisać jej żadnej ze znanych mi „łatek”, ponieważ Lea najzwyczajniej w świecie nie mieści się w żadnych konkretnych schematach. Jest to postać silna i stanowcza, znająca swoją wartość, a jednak zagubiona i bardzo często popełniająca błędy i dokonująca głupich decyzji. Pomimo tego, że wychowywała się w niezwykle trudnych warunkach, to jednak bazując na swoim własnym doświadczeniu - można uznać - doskonale wręcz daje sobie radę w społeczeństwie, z całych sił starając się, aby nie pójść w ślady swojej matki. Niezwykle ją za tę decyzję podziwiałam, choć nie raz udało mi się zauważyć takie nieciekawe podobieństwo pomiędzy zachowaniem bohaterki, a jej mamy. Ja jestem osobą, która łatwo unosi się honorem i zdecydowanie zbyt szybko nie wybacza, dlatego też momentami bardzo denerwowało mnie zachowanie Lei, która - pomimo tego, że inni traktowali ją gorzej niż psa - niemalże od razu im wybaczała i zapominała o całej sprawie.

Całą powieść oceniam bardzo na plus. Nie raz czytałam, że początek wydał się innym niezbyt ciekawy, mnie jednak z miejsca zainteresował i już pierwsze strony sprawiły, że nie mogłam się od tej książki oderwać. Niezwykle barwna, napisana przyjemnym językiem ta interesująca powieść dostarczyła mi kilku godzin wybornej rozrywki, nie raz także i wzruszeń oraz obgryzania paznokci - i z irytacji, i z nerwów. Z całą pewnością zachęciła mnie do dalszego odkrywania twórczości tej autorki i sprawiła, że będę tę lekturę bardzo miło wspominać. 

Ocena: 8,5/10

15 komentarzy:

  1. Ja kiedyś też nie lubiłam podobnych książek, ale w zeszłe wakacje przeczytałam parę książek Jennifer Echols, a potem jeszcze Johna Greena i stwierdziłam, że bardzo mi się podobają. Nie wszystkie jednak są tak dobrze napisane i często aż ociekają banałem i kiczem, więc żadko się na nie decyduję, chyba że to książka jednego z podanych wcześniej autorów.
    "Odlot" przypadł mi do gustu głównie przez główną bohaterkę i to, jak w pewnym sensie ma dość matki, a jednak jej broni przed kolezanką i jej oskarżeniami wobec rodzica... No i wątek miłosny.
    A najlepsze jest to, że jednym z moich ulubionych bohaterów był pan Hall, chociaż nie żył. :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzadko* - matko, jaki błąd! Aż mi wstyd...

      Usuń
  2. Czytałam parę książek tej autorki, lecz muszę przyznać, że odlot najbardziej przypadł mi do gustu! :3
    Może nie należy do najbitniejszych lektur, ale czytało się naprawdę przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja ogólnie lubię obyczajowe książki dla młodzieży, ale strasznie rzadko je czytam. Oprócz tego, że kiedyś wielbiłam dziwną serię - Nie dla mamy, nie dla taty lecz dla każdej małolaty, czy coś w ten deseń - i się strasznie ją jarałam (nie wiem jak mogłam :O), to teraz nie pamiętam kiedy ostatnio przeczytałam coś w stylu tej książki. Może za jakiś spróbuję wrócić do czytania tego typu powieści, a przynajmniej w wakacje mogłabym. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam jestem uzależniona od zarówno Young Adult, jak i New Adult, a o zgromadzeniu wszystkich książek Jennifer Echols wydanych w Polsce, marzę. Nie miałam jeszcze styczności z tą autorką, choć kiedyś w empiku zaczęłam czytać "Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe". Tak do końca to już nie pamiętam o czym to było, niemniej - od tamtej pory nic się nie zmieniło i nadal mam chęć przeżycia przygody, z którąś z książek tej autorki. :) "Odlot" mnie fascynuje nie tylko jako powieść pani Echols, ani pozycja Young Adult. Jak tak czytałam kiedyś opis tej książki - tym, że bohaterka chce latać, skojarzyło mi się to z filmem, a konkretnie - ze "Szkołą Steewardes" :D
    Strasznie mnie ciekawi wątek miłosny, przedstawienie fabuły i... to wszystko o czym piszesz - emocje, uczucia, rozterki. :)
    Nie mogę się doczekać, aż poznam tą opowieść, a także wszystkie inne - tej autorki. Bo serio - może naiwnie - ale wierzę, że kiedyś to się stanie ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że pierwszy raz słyszę o tej książce, choć nazwisko pisarki obce nie jest. Kiedy tak czytałam recenzję, doszłam do wniosku, że kolejna książka powinna znaleźć się na moim już i tak za małym regale. Historia Lei mnie zainteresowała i jestem ciekawa jej walki o to, aby nie stać się jak matka. I oczywiście zakończenia, no bo pierwsze słyszę, aby ktoś kogoś szantażował o to, aby poderwać jego brata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie są różni, poddani różnym przeżyciom i nie mam prawa nikogo oceniać, jednak zachowanie matki Lei jest dla mnie godne potępienia. Dawno nie miałam tak negatywnych odczuć względem jakiejś postaci.

      Usuń
  6. Miałam przyjemność zetknąć się z książkami tej autorki i nie rozczarowałam się. Odlot jest na wysokim miejscu w trankingu moich ulubionych książek, jednak jedna pozycja tej autorki przywłaszczyła sobie moją uwagę jeszcze bardziej - Uratuj mnie czytałam już dwukrotnie i szczerz że polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Uratuj mnie" planuję przeczytać jako kolejną książkę tej autorki, mam ją nawet w dosyć bliskich planach, więc jeżeli się nie rozmyślę, to przeczytam ją dosyć szybko. :) Czytałam nie raz, że jest to jedna z najlepszych książek tej autorki, o ile nie najlepsza, więc mam nadzieję, że się nie rozczaruję. :)

      Usuń
  7. Jeśli książka wywołuje tak wiele emocji, to musi być dobra. Ostatnio eksperymentuje z gatunkami, a wydaje mi się że z czymś podobnym nie miałam jeszcze do czynienia. Podobnie zresztą, jak z autorką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również zaczęłam ostatni eksperymentować z gatunkami i póki co wychodzi mi to na dobre, ale zobaczymy, na jak długo. :) "Odlot" bardzo polecam, z resztą jak na pierwsze spotkanie z autorką myślę, że jest to bardzo dobra książka.

      Usuń
  8. nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z twórczością tej autorki. Sądzę, że zacznę swoją "znajomość" z panią Echols właśnie od tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce,ale Twoja recenzja zachęciła mnie do bliższego zapoznania się z tą pozycją. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuje, dziękuje, dziękuje <3 !!
    Dzięki Tobie i Twojej wspaniałej recenzji sięgnęłam po tą książkę :D
    Widzę, że obie gustujemy w tym samym ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi ciekawie, choć nie wiem, czy mam aktualnie ochotę na romans w przestworzach. ;) Może się skuszę ze względu na główną bohaterkę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.