16 listopada 2016

Gra anioła, Carlos Ruiz Zafón


Po zakończonej lekturze „Cienia wiatru” nie chciałam z miejsca zabierać się za kolejną część z serii Cmentarza Zagubionych Książek z dwóch względów. Przede wszystkim chciałam odrobinę choć ochłonąć od tej niezwykle napiętej atmosfery, która towarzyszyła powieści, oczyścić umysł i pozwolić sobie na chwilę wytchnienia, bo co jak co, ale czytanie „Cienia wiatru” było bardzo intensywną przygodą, od której zdecydowanie potrzebne jest wzięcie głębokiego oddechu. Drugim powodem było natomiast to, iż miałam po tej książce niezwykle wysokie oczekiwania wobec „Gry anioła” i tak desperacko nie chciałam się na niej zawieść, że codziennie odkładałam jej lekturę, tylko po to, aby oszczędzić sobie możliwego rozczarowania. Uwierzcie mi jednak, że w przypadku tej książki do rozczarowania jest mi naprawdę bardzo daleko. 

Lata dwudzieste XX wieku. Młody pisarz otrzymuje od tajemniczego mężczyzny ofertę nie do odrzucenia - za wielkie pieniądze ma napisać książkę, jakiej jeszcze nie było. Odizolowany od świata w kupionym przez siebie domu z wieżyczką całkowicie poświęca się pisaniu nowej powieści, kiedy odkrywa, że z poprzednim właścicielem mieszkania łączy go znacznie więcej, niż by się tego spodziewał. Kim jest tajemniczy mężczyzna oferujący Davidowi to dziwne zlecenie? I dlaczego ktoś tak właściwie zaczyna czyhać na jego - jak do tej pory - stosunkowo spokojne życie?

„Gra anioła” znacznie różni się od swojej poprzedniczki głównie ze względu na klimat i atmosferę panującą w tej powieści. O ile to w ogóle możliwe powieść ta zawiera jeszcze mroczniejszą historię niż „Cień wiatru”, przez co czytając ją czułam większy dreszczyk grozy niż podczas lektury niejednego horroru, co zachwyciło mnie w tej książce zdecydowanie najbardziej. Zachwycająco gotycki klimat ponurej Barcelony, nieustanne oglądanie się bohatera przez ramię, czy aby nikt nie stoi za jego plecami, sieć zbrodni i powolne eliminowanie kolejnych pionków na planszy tajemniczego osobnika stojącego za wszelkim złem dziejącym się na kartach tej powieści sprawiło, że nie raz podczas jej czytania doznałam gęsiej skórki, z jaką naprawdę dawno się nie spotkałam. Wielki ukłon w stronę autora za doprowadzenie mnie do takiego stanu, że czytanie tej książki stało się możliwe jedynie w ciągu dnia. 

Gatunek tej powieści nie jest tak łatwy do sklasyfikowania jak mogłoby się wydawać, ponieważ w fabule przeplata się romans, sensacja, thriller, a także i fantastyka. Ta zabójcza mieszanka gatunków sprawia, że naprawdę ciężko jest się od tej książki oderwać. Wydarzenia już od pierwszych stron toczą się bardzo dynamicznie, apetyt na tę powieść z każdą przewróconą kartką rośnie coraz bardziej do tego stopnia, że w pewnym momencie czytelnik ma ochotę dosłownie pożreć całą resztę powieści, aby tylko jak najszybciej dotrzeć do sedna sprawy i dowiedzieć się, o co w tej całej historii tak naprawdę chodzi. A zakończenie? Zakończenie to już dosłownie jazda bez trzymanki, której absolutnie się nie spodziewałam. 

Co w tej książce jest prawdą, a co nie? Autor tak zgrabnie przeplata rzeczywistość z fikcją, że czytelnik w pewnym momencie sam zaczyna się zastanawiać czy to, co właśnie przeczytał jest rzeczywistością, czy może wytworzonym przez autora mirażem, iluzją stworzoną dla czytelnika w celu większego zaangażowania go w toczącą się akcję. „Gra anioła” zawiera naprawdę wiele takich momentów, w których zastanawiałam się czy to, czego byłam świadkiem było realne, czy też nie. Ruiz Zafón wiele razy karmi czytelnika tego rodzaju pół-prawdami, pokazując mu nieścisłości, które sprawiają, że nawet po odłożeniu książki szuka on odpowiedzi na niektóre pytania, które nie zostały przez autora wyjaśnione. 

Carlos Ruiz Zafón po raz kolejny zaprezentował jak fantastycznie potrafi wykreować sieć intryg, w które zabłądzi nawet najbardziej doświadczony czytelnik. Swoim przepięknym, niezwykle barwnym językiem stworzył świat, który wręcz tętnił życiem, świat pełen utraconych nadziei, złamanych serc i niespełnionych marzeń, w którym zatracić się może dosłownie każdy, kto tylko sięgnie po tę powieść. Jestem absolutnie zachwycona „Grą anioła”, w której książki po raz kolejny zostają wystawione na piedestał, a ich niezrównana moc do zmiany ludzkiego życia i manipulowania nim chyba nigdy w wykonaniu Ruiz Zafóna nie przestanie mnie zachwycać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.