30 marca 2017

Podsumowanie marca 2017


Marzec był bardzo intensywnym miesiącem pod względem czytelniczym nie tylko z uwagi na ilość przeczytanych książek, która ma akurat dla mnie najmniejsze znaczenie, ale przede wszystkim ze względu na ich jakość. Jak sami widzicie na zdjęciu powyżej przeczytane przeze mnie książki nie należą do powieści wysokich lotów (być może oprócz „Małego życia”), niemniej jednak każda z nich w jakimś stopniu mi się spodobała, nawet, jeżeli jej recenzja mówiła coś innego. Z przyjemnością zatem zaliczam ten miesiąc do jak najbardziej udanych pod względem czytelniczym, ponieważ po raz pierwszy od miesięcy nie trafiłam na takiego typowego „bubla”, z czego jestem bardzo zadowolona. 

W marcu przeczytałam 22 książki, z czego zdecydowaną większość widzicie na zdjęciu powyżej. Brakuje na nim „Był sobie pies” - tę książkę pożyczyłam oraz kilku ebooków: „Ever The Hunted” Erin Summerill, która była raczej średnią powieścią, a także czterech książek z serii Jedi Apprentice, tomów 15-18. Nie wiem czy pamiętacie, ale w zeszłym miesiącu pisałam, że liczę na przeczytanie co najmniej dwóch części z tej serii - bardzo się cieszę, że udało mi się zrealizować to postanowienie z nawiązką, w efekcie do końca tej serii zostały mi jeszcze dwa tomy.

Najlepsze książki marca 
Tym razem mam naprawdę szeroki wybór, który jednocześnie zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych. Jak już wyżej wspomniałam - każda książka na swój sposób coś po sobie pozostawiła, choć w drobnym stopniu przypadła mi do gustu. Niemniej jednak na ich tle najbardziej wyróżniają się: 

  • „Małe życie” Hanya Yanagihara

Zaliczanie tej książki na marzec jest trochę oszukaństwem z mojej strony, ponieważ czytałam ją od stycznia (na potrzeby Klubu Czytelniczego rozłożyłyśmy sobie tę książkę na rozdziały), większość zdecydowanie przeczytałam w lutym, jednak skończyłam ją czytać na początku tego miesiąca i szczerze mówiąc do tej pory nie mogę się po niej otrząsnąć. Ta powieść bardzo zapadła mi w pamięć, a także sprawiła, że wylałam podczas jej czytania hektolitry łez, które wciąż cisną mi się do oczu na wspomnienie o tej historii. Nie zmuszałam się do napisania opinii o tej książce, wszelkie przemyślenia i doznania wywołane tą lekturą wolałam pozostawić dla siebie, jednak jeżeli tylko jesteście zainteresowani tą powieścią to jak najbardziej zachęcam was do jej przeczytania. 

  • „Był sobie pies” W. Bruce Cameron 

Jest to z jednej strony książka bardzo pocieszająca, z drugiej jednak osobom wyjątkowo wrażliwym i kochającym zwierzęta z całą pewnością przyniesie ona niesamowitą dawkę wzruszeń. Tak było w moim przypadku, podczas lektury tej książki nie byłam w stanie powstrzymać łez i nawet nie próbowałam tego robić - ta powieść zawiera momenty, przy których po prostu trzeba sobie pozwolić na to, aby w pełni je poczuć. Recenzja tutaj

  • „Więzień nieba” Carlos Ruiz Zafón 

O ile dobrze pamiętam - upolowałam tę książkę za niecałe 3 zł w Biedronce, czym wciąż jestem zaskoczona. Jest to co prawda kieszonkowe wydanie, ale szczerze mówiąc w przypadku książek tego autora zdecydowanie wolę kieszonki od normalnych wydań. Pomimo tego, że powieść ta sprawiała dla mnie wrażenie zaledwie wstępu do historii, która rozgrywać się będzie w kolejnej książce Zafóna (pojawi się ona jesienią, już nie mogę się doczekać!), to jednak i tak niesamowicie mnie zauroczyła. Daniel i Bea to jeden z niewielu związków, któremu tak bardzo kibicowałam, jestem szalenie ciekawa jak potoczą się ich losy w następnej powieści. 

  • Trylogia o Marze Dyer

Te książki niesamowicie mnie w sobie rozkochały, spędziłam z nimi fantastyczny czas, a przyjemne wrażenia po przeczytaniu tej trylogii sprawiły, iż marzę tylko o tym, aby jak najszybciej do niej powrócić! Trylogia Michelle Hodkin jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych trylogii i już nie mogę się doczekać książek z punktu widzenia Noah, które są w trakcie pisania przez tę autorkę. Recenzja tutaj.

Najgorsze książki marca
Ciężko jest mi tak naprawdę pisać o najgorszych książkach tego miesiąca, ponieważ tak naprawdę żadna z przeze mnie przeczytanych powieści nie była tą najgorszą. Z tym mianem utożsamiam bowiem książkę, którą po przeczytaniu mam ochotę rzucić w kąt i nigdy więcej na nią nie patrzeć, a najchętniej zapomnieć, że kiedykolwiek miałam ją w rękach. W tym miesiącu na szczęście z taką powieścią się nie spotkałam, jednak były takie, które nie do końca mnie usatysfakcjonowały oraz nie sprostały moim oczekiwaniom i to o nich dzisiaj wspomnę. 

  • „Szóstka wron” Leigh Bardugo

Na temat tej powieści napisałam post, który możecie przeczytać tutaj. Problem z tą książką mam taki, że niestety kompletnie niczym się ona nie wyróżnia, nie ma w niej nic tak niesamowitego, co powiedziałoby mi, dlaczego właściwie tak wiele osób się nią zachwyca. Cały czas czekałam, aż wydarzy się w niej coś ciekawego, niestety jednak bardzo się tą lekturą rozczarowałam. „Szóstka wron” to zdecydowanie najbardziej przereklamowana książka ostatnich miesięcy.

  • „Czas żniw” Samantha Shannon

Opinia o tej książce również pojawiła się na blogu, chętnych do przeczytania zapraszam tutaj. Po tej powieści również spodziewałam się czegoś zdecydowanie więcej, liczyłam na to, iż będzie ona znacznie bardziej intensywna, a akcja bardziej ekscytująca, nic takiego jednak nie otrzymałam. Ogromnym minusem jest dla mnie utworzenie totalnie niepoprawnego wątku romantycznego, który zszargał jakąkolwiek pozytywną opinię miałam początkowo o tej powieści.

Plany na kwiecień
Mój stosik do najbliższego przeczytania składa się z kilku bardzo ciekawych książek, które z pewnością przeczytam w nadchodzącym miesiącu. Znajduje się w nim m.in. „Prawdodziejka” Susan Dehnard, „Z mgły zrodzony” Brandona Sandersona, „Inwazja na Tearling” Eriki Johansen, „Projekt królowa” Dominiki Rosik oraz „Oddam ci słońce” Jandy Nelson - wszystkie te książki niesamowicie mnie ciekawią i już nie mogę się doczekać, aż za każdą z nich będę mogła wreszcie się zabrać. Czekam obecnie również na kilka ciekawych przesyłek, a także na nową dostawę książek do biblioteki, w której z pewnością znajdę dla siebie coś interesującego. Szczerze mówiąc nie za bardzo orientuję się w zapowiedziach na kwiecień, raczej się w nich nie zaczytuję, ale wiem na pewno, że w tym miesiącu będzie premiera kontynuacji „Zewu księżyca” Patricii Briggs i ogromnie nie mogę się doczekać przeczytania tej książki! W końcu poznam kontynuację cudownych losów Mercy, do których poznania równie mocno was zachęcam.

A jak wygląda wasze podsumowanie miesiąca? Z jakimi najciekawszymi i najgorszymi książkami spotkaliście się w marcu? Co macie w planach na nadchodzący miesiąc? Piszcie, zaspokójcie moją ciekawską naturę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy opublikowany komentarz, opinia czytelników mojego bloga naprawdę wiele dla mnie znaczy i gorąco motywuje do dalszego pisania.